Ulubione komenarze

celine

470 BO punktów

Komentarze

Statystyki

Liczba komentarzy: 3752
Znaków na komentarz (≈): 865
Skomentowanych newsów: 327
Rozdanych plusów: 4278
Rozdanych minusów: 378
Napisanych newsów: 0

Najlepsze komentarze

+12 To jest dramat...żeby grająca tak przeciętną piłkę ( na tle wielu innych byłych finalistów ) drużyna po raz 3ci z rzędu lądowała w finale. Jedyne co ratuje sytuację to pamięć, dobra pamięć...czyli kto z kim, w jaki sposób itp itd...Każdy może sobie obejrzeć Ajax Michelsa/Kovacsa, Milan Sacchiego, Barce Guardioli...i nie jest tu istotne czy 2 puchary czy 3...czy z rzędu czy nie. To jest przepaść. Są kamienie milowe dla taktyków, trenerów, obserwatorów, historyków...dla koneserów sztuki. Są też takie potrójne wyskoki jak ten mierdy, kamienie milowe dla ...dziennikarzy z tv.

Poproszę o triplete, o jakąś wielką syntezę...o siłę która zamiata wszystkich i wszędzie ( no chociaż w 90 - 95% przypadków ), o taktykę, o coś niecodziennego...o cokolwiek co będzie przypominało nam doskonałość poprzedników.
Tego nie ma....nie ma więc dla mnie wielkiej historii, wielkiej legendy. Są kubki w gablotkach. Nawet będąc bezstronnym fanem piłki, bezstronnym ale z tym samym gustem, czuciem, postrzeganiem tej gry to nigdy nie zamieniłbym 4 lat Barcy Pepa na potencjalne 3 LM mierdy Zizou. Po prostu nigdy. I koniec.





25-04-2018 23:16 w Liga Mistrzów na ostatniej prostej
+9
Tak naprawdę to przez ostatnie 2 sezony Eto'o zachowywał się jak idiota, ta presja na jakąś niebotyczną podwyżkę i to co docierało z zewnątrz na temat jego zwariowanego życia ( rozwalił w pisssdu 2 czy 3 mega bryki...i jeszcze się tym chwalił...jak np Depay ).

Pepowi nie trzeba włazić w dupę, podejrzewam że jest nawet za bardzo zdystansowany. w stosunku do swoich graczy....liczy się tylko piłka czyli to jak ma wyglądać jego wymarzona taktyka, niewiele poza tym. Być może dlatego niektórzy narzekają że brakuje im osobistego kontaktu, " ojcowskiego " podejścia, brak bliższej więzi a Pepisko po prostu taki nie jest...być może przełamuje się tylko w wyjątkowych przypadkach. Spokojnym, grzecznym piłkarzom łatwiej się skupić na tym co najważniejsze...stąd prawdoodobnie te domniemane konflikty z osobami niezrównoważonymi...takimi jak właśnie Samuel, Yaya czy Ibra.

Toure nie zrozumiał że nie będzie wymarzonym dm-em dla Barcy, że jako dm przy Busim był malutki. Iworyjczyk był świetnym graczem ale w Barcelonie musiałby grać wyżej....czyli zostać zmiennikiem Xaviego. To była pułapka ponieważ trafił na konkurencję 2 piłkarzy którzy na swoich pozycjach trafili do top 5 wszechczasów. W City zaczął grać g...jeszcze przed przyjściem Guardioli. Reszta to tylko pierdolenie ...Toure i jego agenta.

Ostatni Ibra, z tego całego płaczu...z tych rozrywających duszę opowieści najbardziej podobała mi się ta o szafce w szatni.
Wkurwiony Zlatan krzycząc, mając wyraźne pretensje do trenera wszedł do szatni, zajebał w szafkę a ta wywróciła się na podłogę. Pep nie okazując żadnych emocji podniósł szafkę, odstawił ją na miejsce i spokojnie wyszedł. Zlatanisko mówiło potem że Guardiola nie ma jaj, że się boi. Kompletnie niczego nie zrozumiał. To co Pep pokazał w tamtej sytuacji to były jaja ze spiżu. Tak się rozbraja histeryków, być może niewielu to zrozumie ale tak wybija się karate z głowy rozkapryszonym gwiazdkom z wybujałym ego.
Bardzo mi tym zaimponował, mógłby być moim żołnierzem :)




04-06-2018 23:21 w Griezmann (nie) powiedział, że zostaje w Atletico
+8


Tak dokładnie, na tym między innymi polega szkolenie.

Przez ponad 20 lat uczono mnie także tego jak oceniać skalę potencjalnego zagrożenia i to w zasadzie w każdym miejscu w jakim się można znaleźć. Podobnie w innych służbach, jesteś specjalnie wyczulony...to jest odruch, rutyna. Mnie to nie męczy, nie czuję żadnego dyskomfortu...jestem zaprogramowany i już nie pozbędę się tego. To trwa kilka lat zanim się to ogarnie, trening non stop. Człowiek odpowiednio przeszkolony czuje odpowiedzialność, to jest to co odróżnia mnie czy moich kolegów od przeciętnego dresa czy ' żołnierza ' mafii.
Ja generalnie czuję się bezpiecznie, niezależnie od tego gdzie jestem ale wiem czego mnie nauczono, wiem co mogę zrobić automatycznie, odruchowo w chwili zagrożenia. Dlatego po pierwsze za wszelką cenę unika się sytuacji konfliktowych, żadnego kozaczenia...pokojowe pertraktacje aż do zerzygania i ewentualnie ucieczka - jeżeli jestem sam i nie spoczywa na mnie odpowiedzialność za osoby które są ze mną. Całkiem poważnie piszę, unikanie kontaktu to jedna z podstaw. Każdy z nas boi się przede wszystkim o osoby z najbliższego otoczenia ale także o to żeby nikomu nie zrobić krzywdy. To nie jest wojna, tu nie ma żadnej licencji.
To zakrywanie twarzy, okulary itd itp to także dlatego żeby mieć święty spokój, żeby nikt w pobliskim pubie nie miał ochoty na to żeby ' sprawdzić się ' z komandosem...żeby uniknąć sytuacji w której możesz zrobić komuś krzywdę albo po prostu uciszyć go na amen. Mając pewne nawyki w sytuacji obrony życia lub zdrowia może dojść do sytuacji nieodwracalnych. Jeżeli uczono mnie jak uciszać ludzi w każdy możliwy sposób to istnieje prawdopodobieństwo że mógłbym przekroczyć granicę - w sytuacji ostatecznej tak mogłoby się zdarzyć kiedy poczucie zagrożenia byłoby naprawdę wysokie...Oczywiście w moim przypadku ta granica jest dużo dalej ale to jest wersja militarna, wszystko czego mnie uczono może być potencjalnie niebezpieczne. W naszym przypadku dużo groźniejsze są sytuacje w których nie dysponujemy bronią palną, wtedy wszystko może posłużyć jako broń. Pistolet może ewentualnie posłużyć jako straszak ale byłem już w różnych sytuacjach poza jednostką jako cywil i nigdy nie oddałem strzału, nigdy nawet nie pokazałem że taką broń przy sobie posiadam. Odpowiedzialność, powtarzam się ale to jest jedna z podstaw.
Masz rację - trzeba mieć albo specjalne predyspozycje...albo specjalne predyspozycje plus przeszkolenie :)) żeby właściwie ocenić sytuację. Nie wiem jak zachowałby się cywil, czy sprostałby sytuacji...nie wiem.


Mam broń ale poza strzelnicą jej nie używam, zabieram ją tylko na dłuższe wyjazdy ale to jest przyzwyczajenie.
Dostęp do broni to bardzo skomplikowany problem. W Stanach jest pewna kultura która rozwijała się nieprzerwanie przez dziesiątki lat. U nas nie ma takiej płynności, te tradycje zostały zerwane. Dlatego miałbym spore wątpliwości przed podjęciem takiej decyzji.
Wiele razy się nad tym zastanawiałem, poświęcono mi kilka lat zanim mogli mi w pełni zaufać. Mam wewnętrzną pewność że na 95-99% jestem bezpieczny, bezpieczny dla otoczenia. Większość ludzi nie posiada takich predyspozycji i nigdy nie przejdzie takiego szkolenia. Czuję się trochę nieobiektywny w takiej sytuacji, od 18go roku życia mam kontakt z bronią palną...czyli od prawie 30tu lat, mam zaufanie...i do siebie i do kolegów którzy trenowali ze mną i tych których sam szkoliłem. Po tym co przeszedłem nie będę obiektywny, prawdopodobnie skazałbym wszystkich potencjalnych użytkowników na rok, dwa lata badań i treningów...czyli na coś czego zapewne nie przeszłoby 90% ludzi. Czy w tej sytuacji byłaby jeszcze mowa o powszechnym dostępie ?

02-10-2017 15:51 w Polityczne spory i zawiłości

Najgorszy komentarz

-6
meoi napisał/a
celine napisał/a rozwiń cytat

Na 90% leszcz
Proszę o konkret bo takie pierdolenie to se możesz.. nie bądź słaby! Bądźże facet.



Edit - uj z tym.

14-07-2018 17:21 w Catalunya Radio: Transfer Rabiota na dobrej drodze