Odejście Sandro Rosella z Barcelony nie kończy NeymarGate. Jak dzisiaj donosi kataloński Sport, Real Madryt chciał zapłacić za Brazylijczyka aż 105 milionów euro!
Według dokumentów upublicznionych przez Sport, na tę sumę miało się składać 60 milionów dla ojca Neymara, 25 milionów na odszkodowanie dla Barçy, a także po 10 milionów dla Santosu i grupy DIS. Ponadto, Real chciał mieć dla siebie 30% praw do wizerunku Brazylijczyka (standardem Królewskich jest wartość w okolicach 50%; tyle jest w np. w nowym kontrakcie Cristiano, przyp. Mashi). Warto wspomnieć, że obecnie w Barcelonie Neymar ma 100% praw do swojego wizerunku.
Sport donosi także, że Neymar miał otrzymać w Madrycie warunki prawdziwie królewskie. Klub zaoferował Brazylijczykowi rezydencję w dzielnicy La Moraleja, gdzie mieszkali lub mieszkają Marcelo czy Özil. Dodatkowo, Neymar miał otrzymać przestrzeń dla swojej firmy na Santiago Bernabéu, a także wszelkie potrzebne środki transportu oraz nauczyciela hiszpańskiego dla całej rodziny. Dodatkowo, Brazylijczyk miałby mieć do swojej dyspozycji całodobowego asystenta. Nad aklimatyzacją Neymara w Madrycie miał czuwać Zinedine Zidane. Wszystko było zaplanowane, jednak plany Realu pokrzyżował Sandro Rosell i ostatecznie oglądamy Brazylijczyka w Barçy.
Przejdźmy do kwestii związanej z samą kwotą transferu do Barcelony. Dziś rano na antenie RAC1 wypowiedział się prawnik Jordiego Casesa, Felipe Izquierdo, który przyznał, że jeszcze nie wiadomo, czy pozew zostaanie rozszerzony o nazwiska Bartomeu oraz Fausa: "
Najchętniej, to w tym momencie wstrzymałbym proces przeciwko Rosellowi. Problem polega na tym, że doszliśmy do fazy, w której cała sprawa może zostać wykorzystana nie przeciwko osobie prezydenta, a przeciwko klubowi. Sama decyzja Sandro bardzo mocno nas zaskoczyła, nie spodziewaliśmy się jej. Na nasz pozew w żaden sposób nie wpływa decyzja Rosella o podaniu się do dymisji. Mój klient także otrzymywał wiele gróźb. Wybór Bartomeu na prezydenta Barçy jest niezrozumiały. Zarząd Barcelony wiedział, że chcemy objąć pozwem także jego i Fausa, jednak jeszcze nie wiemy, czy zdecydujemy się na ten krok. Przedyskutujemy całą sprawę w trakcie weekendu i w poniedziałek podejmiemy decyzję."
Całą sprawę Neymara skomentował także sekretarz generalny FIFA, Jerome Valcke: "
Tak długo, jak nie mamy określonych zasad dotyczących trzecich stron w negocjacjach, tak długo będzie istniała szara strefa pozwalająca na rzeczy, których sobie nie życzymy. Wciąż można poprawić kwestię transferów i sprawić, aby była bardziej transparentna, abyśmy wiedzieli, kto komu ile płaci. Nasz dział prawny pracuje nad tą kwestią. Nie mówię o tym wyłącznie w związku z NeymarGate, myślimy o tych zmianach od dłuższego czasu. Mam nadzieję, że podczas następnej konferencji FIFA, najpóźniej w 2015 roku, będziemy mieli gotowe rozwiązania. Dla FIFA najlepiej by było, gdyby wszystkie płatności przechodziły przez naszą organizację, to uczyniłoby transfery przejrzystymi, ale FIFA nie jest bankiem i nie może nim zostać."