FC Barcelona, jak powiedział w ostatnim tygodniu prezydent Josep Maria Bartomeu, rozważa dwie opcje do linii ataku - drogiego młodego piłkarza albo taniego weterana. W obu przypadkach napastnik powinien być gotowy pogodzić się z rolą rezerwowego, bo dominacja Leo Messiego, Luisa Suáreza i Neymara w linii napadu nie podlega dyskusji.
Ostatnie słowo będzie należało do Luisa Enrique, ale - według Edu Polo z rozgłośni radiowej Cadena SER - Barça skłania się ku większemu wydatkowi na młodego zawodnika. Wyższa kwota transferu zostałaby przez lata zamortyzowana, a piłkarz mógłby zostać też w przyszłości z zyskiem sprzedany, co raczej nie będzie możliwe w przypadku zakupu weterana.
Na pierwszy plan wysunął się Yannick Ferreira Carrasco. Belg bardzo podoba się szkoleniowcom Barçy, którzy uważają go za perfekcyjną alternatywę dla tria MSN, a także piłkarza z ogromną przyszłością. 22-latek potrafi świetnie strzelać, jest bardzo szybki, a w dodatku umie graćna wszystkich pozycjach w ataku, czyli jest dokładnie tym, czego szuka Luis Enrique.
Rok temu Atlético zapłaciło za Belga 17 milionów euro, jednak teraz Barça musiałaby zapłacić za niego przynajmniej dwa razy tyle. Carrasco ma w kontrakcie klauzulę odstępnego wynoszącego 40 milionów euro, czyli dokładnie tyle, ile Barcelonie pozostało w budżecie transferowym.







