• 13

Xavi: Chcę wrócić do Barçy, ale żeby rozpocząć od zera nowy projekt

Xavi Hernández udzielił wywiadu dziennikowi La Vanguardia. Mówi w nim m.in. o przybyciu do Kataru, swojej rodzinie i marzeniu trenowania Barcelony. Zapraszamy do lektury.

Czym jest culerismo?

To bardzo silne uczucie przynależności do bezwarunkowej rodziny. To coś, co się dziedziczy, co przechodzi z dziadków na wnuków, tak jak to było w moim przypadku. Pochodzę z bardzo piłkarskiej rodziny z obu stron: mój ojciec grał i był trenerem, otworzył szkółkę Jabac, a moja matka była jedną z pionierek chodzenia na stadion, kiedy jeszcze kobiety nie były tam mile widziane. Pamiętam, że kiedy Real grał dobrze, mój ojciec potrafił to przyznać, ale mojemu dziadkowi od strony matki, dziadkowi Creus, który zaszczepił w nas fanatyzm culé, bardzo to doskwierało. Kiedy Real przegrywał, kupował madryckie gazety, aby rozkoszować się tym. Odkąd mam świadomość idę za piłką, tak jak teraz mój syn Dan. Wydaje się, że to genetyczne. Trafiłem do Barçy w wieku 11 lat...

Miał Pan czas na granie w coś innego?

Tak, z moim rodzeństwem. Ale prawda jest taka, że wcześnie dojrzałem. W domu staliśmy się bardzo odpowiedzialni: trzeba było wszystko robić dobrze, jeśli nie, to nie robiłeś danej rzeczy. Wszystko opierało się na dobrej organizacji: dyscyplina, żywienie, odpoczynek… Od dziecka byłem już w połowie profesjonalistą.

Pański ojciec był Pana pierwszym trenerem?

Tak, i punktem odniesienia, idolem. To dobra osoba: dobrze wychowana, pokorna, bardzo pomocna, jak moja matka. Ludzie wyrażali się o moim ojcu z ogromnym szacunkiem, a ja myślałem „pan Hernández to mój ojciec”. Był dobrym liderem.

Był Pana największym punktem odniesienia?

Oprócz Cruyffa, który zmienił historię futbolu, i Joana Vili, mojego futbolowego ojca, który wie więcej o cruyffizmie od samego Cruyffa; to znawca, który zaszczepił w nas nowy sposób rozumienia gry. Vila mówił mi, żebym obserwował jego grę: „Spójrz, jak podnosi głowę, w jaki sposób wie, że, jeśli jest naciskany, musi podać, a jeśli nie jest naciskany, zostawia sobie piłkę, aby przyciągnąć obrońców… Spójrz, w jaki sposób namierza przeciwnika”. Dream Team Cruyffa był niesamowitym odbiciem, w którym się przeglądaliśmy. Guradiola też miał wielki wpływ. W szatni zmieniłem się u jego boku i u boku Figo. Skończyłem grając na jego pozycji. 

Życie było dla Pana ciężkie?

Prawdę mówiąc nie. W każdym razie oprócz śmierci dziadków, co jest naturalną koleją życia. Wszystko wyszło mi tak, jak sobie wyobrażałem. A w futbolu przewyższyłem moje marzenia. Małe rzeczy sprawiają, że jestem szczęśliwy. To sprzeczne z obrazem piłkarzy jako osób uwielbiających luksus. Też jestem próżny… Lubię dobrze się ubrać, ale nie mam silnej manii. Nie czuję się reprezentowany przez wielkie luksusy i nie lubię się afiszować. Nie noszę zegarka, chcę czuć się wolny. Zawsze chodziłbym w kąpielówkach, koszulce i klapkach.

Ale markowych, prawda?

Od małego jestem fanem marek, ale bez przesady. Proste koszulki polo, sportowe buty… moda jest sposobem w jaki prezentujemy się przed innymi. Pasjonuje mnie chodzenie na zakupy z Nurią, cały dzień mogę być na zakupach…

Nie nudzi się Pan tak jak spora część heteroseksualnych mężczyzn?

Wręcz przeciwnie. To naprawdę mnie pasjonuje. Pierwsze, co robię, to oglądam buty, uwielbiam je. I wyobrażam sobie siebie w tych butach albo w jeansach. W tej kwestii jestem w połowie kobietą.

I jakie jeszcze żeńskie cechy Pan posiada?

Jestem dosyć empatyczny, wczuwam się w sytuację innych; jestem bardzo jak moja matka, która poświęca się dla innych. Robi wszystko, aby inni byli szczęśliwi. Tu i tam łata dziury, przypomina mi, abym zadzwonił do tej osoby czy tamtej, bo przechodzi przez gorszy czas… Moja matka ma w sobie dużo współczucia i przekazała mi, abym próbował pomagać innym, abym myślał o innych. Bardzo interesuje ją też temat energii.

A Pana?

Nie, mnie nie. Nie jestem religijny, chociaż moja babcia, która jest w niebie, skarci mnie stamtąd, gdziekolwiek teraz jest. Kazała mi się modlić do anioła stróża… Ja ją oszukiwałem, a ona mnie na tym przyłapywała. Zarówno Nuria, jak i ja wierzymy w rodzinę, w przyjaciół, w dobro, w ludzkość, w codzienną pracę. Rzeczy nie dzieją się, bo się modlisz, ale jeśli słyszą mnie moi przodkowie, to mnie za to zabiją.

Barça jest religią?

Tak, może być... chociaż jest bardziej pasją. Nie mógłbym żyć bez futbolu. Jestem fanatykiem gry i jestem bardzo ambitny: uwielbiam wygrywać. Hernández Creus są bardzo ambitni.

Co to znaczy być ambitnym, to chęć bycia najlepszym czy chęć wyciągnięcia z siebie tego, co najlepsze?

To zrobienie wszystkiego, aby wygrać. Zwycięstwo daje mi adrenalinę. Teraz, kiedy jestem trenerem, źle znoszę, kiedy drużyna przegrywa, nie śpię, myślę: jak można było przegrać ten mecz, nie rozumiem tego? Czasem myślę, czy to nie jest rekompensata: żyłem dobrze, robiłem to, co mnie pasjonuje, czyli grałem w Barçie, w reprezentacji, wygrywałem tytuły… Czy już nie spełniłem moich marzeń.

Gorsza jest samotność zawodnika czy trenera?

Trenera, nie ma porównania. Jesteś odpowiedzialny za wszystko. Kiedy sprawy nie układają się dobrze, twój umysł pędzi 200km/h. Na każdym treningu, w czasie każdej rozmowy zadajesz sobie pytanie czy dotarł przekaz, masz wiele wątpliwości. Lepiej jest grać.

Ale ten etap się zakończył…

Tak. Cruyff powiedział mi kiedyś, że najbardziej podobne do grania jest trenowanie. To prawda. Jeśli nie trenowanie, to nie wiem, co bym teraz robił. Może byłbym w biurze, jako dyrektor sportowy, zamiast być na boisku; albo członkiem zarządu, w garniturze. Nie lubię chodzić w garniturze. Czuję się związany, nie czuję się naturalnie. Jestem zwyczajny.

Jaka była pańska relacja z Cruyffem?

Dla mnie to człowiek, który zmienił historię futbolu. Jeśli futbol jest religią, on był jej bogiem. Spotkaliśmy się przy kilku okazjach. Mówił mi, że pewnego dnia Barça będzie mnie szukać i dawał mi rady: że to ja muszę decydować o wszystkim, że jeśli to nastąpi, żebym nie godził się ot tak… „Nie wszyscy mają twoje doświadczenie, rozumiesz klub, grę, zgódź się, ale ze wszystkimi konsekwencjami, żeby nie decydował nikt poza tobą”.

Przypomniał Pan sobie o tych słowach, kiedy kilka miesięcy temu klub przybył do Doha, aby złożyć Panu ofertę?

Zdecydowanie. Wiem, że chcę wrócić do Barçy, to moje marzenie. Ale jasno dałem im do zrozumienia, że widzę siebie w projekcie, który rozpoczyna się od zera i w którym to do mnie należeć będzie podejmowanie decyzji.

Wyciekły warunki...

Nie mam z tym żadnego problemu: nie chowam się i nie wycofuję. Chciałbym pracować z osobami, do których mam zaufanie, które są lojalne i bardzo dobre. Blisko szatni nie może być żadnej toksycznej osoby. Mówimy o Carlesie Puyolu, który był kapitanem Barçy, i Jordim Cruyffie, dobrym negocjatorze o dużym doświadczeniu w dyrekcji sportowej. Jestem osobą, która bardzo liczy się z drużyną; nie chcę decydować sam. Tutaj decyzję podejmujemy ze sztabem... Struktura jest horyzontalna, chodzi o porozumienie. Chociaż później ostatnie słowo należy do mnie.

Trzeba by było zmienić zarząd, aby trenował Pan Barçę?

Oczywiście chciałbym ze wszystkimi żyć w harmonii. W szatni nie może być żadnej negatywnej, toksycznej osoby, temat medyczny jest bardzo ważny. Wszystko musi do siebie pasować. Chciałbym przybyć z ludźmi z mojego otoczenia, aby stworzyć dobry zespół.

Więc nie ma znaczenia kto jest prezydentem…

To nie jest coś ostatecznego, ale chciałbym mieć totalną harmonię. Nie wiem, czy osiągnięcie tego jest możliwe. Nie mam nic przeciwko komukolwiek; nawet, nie mam złych relacji z Bartomeu, z Laportą dobrze się dogaduję, a Víctor Font i ja jesteśmy przyjaciółmi. Ja będę całym sobą za tym, kto będzie chciał dobrze dla Barçy.

Jaki byłby Pana dream team?

Spora część kadry wydaje mi się niesamowita. Zaczynając od bramkarza, który wydaje mi się najlepszym na świecie; Jordi Alba, dla mnie jest najlepszym lewym obrońcą na świecie; Piqué to najlepszy środkowy obrońca świata; Busquets, najlepszy defensywny pomocnik świata; i Messi, najlepszy piłkarz na świecie. I jeśli dodasz do nich Suáreza, de Jonga i Arthura, wydaje mi się, że to piłkarze, którzy przez kolejne dziesięć lat mogą triumfować w Barçie. Trzon jest bardzo dobry. Zakontraktowałbym skrzydłowych, np. Neymara, nie wiem, czy by się wpasował ze względu na opinię społeczności, ale piłkarsko nie mam wątpliwości, że to byłby spektakularny transfer; Barça ma już zapewnioną grę w środku, ale brakuje jej skrzydłowych, takich jakich ma Bayern. Nie potrzebuje wielu nowych zawodników; jest np. Jadon Sancho, Serge Gnabry.

W pańskich czasach granie dla Hiszpanii stanowiło dla Pana jakiś problem?

Wręcz przeciwnie, to była duma. Nigdy się z tym nie kryłem. Nie znoszę tematu politycznego i niesprawiedliwości, ale to nie ma z tym nic wspólnego… Całe życie chciałem grać w hiszpańskiej reprezentacji i robić to z dumą.

Czuje się Pan Katalończykiem i Hiszpanem?

Oczywiście, że nie mam nic przeciwko Hiszpanii, Hiszpania wiele mi dała. I traktowała mnie bardzo dobrze.

Ma Pan proniepodległościowe odczucia?

Tego nie powiedziałem... Wydaje mi się niesprawiedliwe, że ludzie nie mogli głosować w legalnym referendum. Pozwól ludziom zadecydować o ich przyszłości, którzy na dodatek manifestują w sposób pokojowy. Wypowiedziałem się tylko w tym sensie. Za wolnością osób, nie przeciwko Hiszpanii.

Co Panu dało nowe życie w Katarze? Był Pan bardzo krytykowany za próby wybielenia wizerunku kraju.

Poczucie, że spuściłem z tonu. Czuję się spokojny, dosyć anonimowy, ale szanowany… Kiedy tutaj wylądowałem, poczułem ulgę: nie byłem oceniany ani krytykowany. Tego właśnie potrzebowałem w życiu. Poświęciłem Barçie 25 lat, a Barça wykańcza ludzi. Dzisiaj bardzo dobrze czuję się u boku rodziny, ludzie tutaj są bardzo gościnni i hojni. Istnieje wiele uprzedzeń w stosunku do kultury arabskiej. Nie bronię dyktatury. W ogóle. Bardzo mnie krytykowano w kwestii praw człowieka. Ale oni sami dokonują autokrytyki: np. dają dach nad głową osobom z think tank, które pracują nad zmianami. Za każdym razem są bardziej świadomi tego, że trzeba przezwyciężyć pewne rzeczy, ale potrzebują czasu. Są kwestie nie do przyjęcia, jak wolność prasy albo szacunek wobec homoseksualności, ale mają wiele pozytywnych rzeczy.

Kiedy się Państwo poznali z Nurią?

Mieliśmy odpowiednio 18 i 20 lat, mieliśmy wspólnych znajomych, kiedy byliśmy bardzo młodzi chodziliśmy do Zona Hermética w Sabadell [strefa z dyskotekami w mieście]. Przedstawili nas sobie i pojawił się feeling. Od razu mi się spodobała. Zaczęliśmy się spotykać, ale nie uzgodniliśmy żadnej relacji: raz tak, raz nie… Zawsze miałem ją w głowie, ale nie wykonywałem kroku naprzód, aby oficjalnie z nią chodzić. Ale byłem głupi! Później przez trzy lata nie odzywała się do mnie. Wysyłałem jej życzenia na Święta i nic; myślałem, że zmieniła numer. Aż pewnej Wigilii odpowiedziała na moje “Wesołych Świąt, piękna. Mam nadzieję, że u ciebie wszystko dobrze” jednym słowem “Wzajemnie”. I wtedy otworzyły się przede mną baramy niebios...

Nuria: Po trzech latach bez odzywania się do niego, bez widywania do, kiedy był kompletnie poza moim życiem, zdałam sobie sprawę, że to nic nie dało: nie mogłam o nim zapomnieć, chciałam z nim być. I stwierdziłam, że to czas, aby być trochę realistką. Wiedziałam, że jeśli mu odpowiem, ruszymy naprzód.

Xavi: Nie przytłaczała mnie, między nami zawsze iskrzyło. Ona jest bardzo towarzyska, inteligentna, spokojna; bycie u jej boku sprawia, że w środku czuję spokój i bezpieczeństwo. „Rany, robaczku, co ty byś zrobiła?”, a ona mi pomaga. Nienawidzę denerwować innych, staram się nie zachowywać jak okupant. Dla mnie wyjście z Nurią coś zjeść już jest super planem. Jesteśmy prostymi osobami, decydujemy między sobą, przystosowujemy się, jesteśmy elastyczni.

Bierze Pan udział w wielu projektach humanitarnych, w szczególności współpracuje Pan z Unidad Oncológica Szpitala Sant Joan de Déu. Sportowiec musi być dawać przykład?

Czuję się super uprzywilejowany. Zarabiam na życie tym, co najbardziej lubię, i z tego powodu zawsze chciałem oddać życiu to, co dał mi futbol. Myślę, że jesteśmy na dobrej pozycji i musimy pomagać, takie jest moje zobowiązanie wobec społeczeństwa. Kiedy Nuria i ja pobraliśmy się, wszystkie pieniądze, które otrzymaliśmy, oddaliśmy Sant Joan de Déu. Nuria, i teraz również ja, jesteśmy fanami Jordiego Basté. Pewnego dnia poświęcili program dniu walki z rakiem i mówili o kilku chorych dzieciakach. Jeden z nich, Miguel – miał 10 lat i od 7 był w szpitalu – powiedział, że jego marzeniem było poznanie zawodników Barçy. W szczególności Xaviego. Skontaktowaliśmy się z Basté, udaliśmy się do szpitala i to zmieniło moje życie. Tamten chłopiec zmarł i to było dla nas okropne. To miało na nas duży wpływ i wtedy zdecydowaliśmy się na współpracę. Pieniądze ze ślubu pomogły w budowie nowego szpitala. Współpracowałem też z Obra Social La Caixy, ze starszymi osobami, z osobami z zespołem Downa, z niewidomymi dziećmi… A tutaj biorę udział w Generation amazing, programie dla biedniejszych dzieci. Byłem w Indiach, Jordanii, gdzie nie jest mile widziane, żeby dziewczynki grały w piłkę; fakt, że udałem się tam pomóc zdjąć ciążący na nich stygmat… Mam o wiele łatwiej od innych.

Jakim jest Pan typem ojca?

Już nie budzę się myśląc o sobie, ale zadaję sobie pytanie w jakim humorze obudziła się Asia, czy wszystko w porządku, czy mały jest głodny… Staram się być dużo w domu. Nigdy nie wiesz, czy robisz to dobrze, ale daję z siebie 100%. Czuję wobec nich nieskończoną miłość.

29.03.2020 17:21, autor: lulu, źródło: La Vanguardia

Powiązane newsy

Mecze


Athletic Bilbao

Barcelona
1 : 0
Copa del Rey
San Mamés - 21:00 06-02-2020

Real Betis

Barcelona
2 : 3
La Liga
Estadio Benito Villamarín - 21:00 09-02-2020

Barcelona

Getafe
2 : 1
La Liga
Camp Nou - 16:00 15-02-2020

Barcelona

Eibar
5 : 0
La Liga
Camp Nou - 16:00 22-02-2020

SSC Napoli

Barcelona
1 : 1
Champions League
Stadio San Paolo - 21:00 25-02-2020

Real Madrid

Barcelona
2 : 0
La Liga
Santiago Bernabéu - 21:00 01-03-2020

Barcelona

Real Sociedad
1 : 0
La Liga
Camp Nou - 18:30 07-03-2020

Tabela La Liga

Drużyna M W R P BZ BS Pkt
1 Barcelona 27 18 4 5 63 31 58
2 R. Madrid 27 16 8 3 49 19 56
3 Sevilla 27 13 8 6 39 29 47
4 R. Sociedad 27 14 4 9 45 33 46
5 Getafe 27 13 7 7 37 25 46
6 Atlético 27 11 12 4 31 21 45
7 Valencia 27 11 9 7 38 39 42
8 Villarreal 27 11 5 11 44 38 38
9 Granada 27 11 5 11 33 32 38
10 Athletic 27 9 10 8 29 23 37
11 Osasuna 27 8 10 9 34 38 34
12 Betis 27 8 9 10 38 43 33
13 Levante 27 10 3 14 32 40 33
14 Alavés 27 8 8 11 29 37 32
15 Valladolid 26 6 10 10 23 33 28
16 Eibar 27 7 6 14 27 41 27
17 Celta 26 5 10 11 22 34 25
18 Mallorca 27 7 4 16 28 44 25
19 Leganés 27 5 8 14 21 39 23
20 Espanyol 27 4 8 15 23 46 20

Ostatnie komentarze