• 7
< >

Gerard Piqué: Anfield? To porażka, która będzie się za nami ciągnęła

Gerard Piqué udzielił telefonicznego wywiadu dziennikowi EL PAÍS przed finałem Pucharu Króla, który zostanie rozegrany już jutro o godzinie 21:00 na Estadio Benito Villamarín.

Podzielasz ogólną opinię, że to był twój najlepszy sezon, czy uważasz, że pamięć kibica jest krótka?

Trudno to ocenić, ponieważ zawsze jest w nas to, co stało się niedawno. Oczywiście to był bardzo dobry sezon, zagrałem w prawie każdym spotkaniu. Czułem się lżej fizycznie, ponieważ nie jeździłem na zgrupowania reprezentacji. Poza tym, nie doznałem żadnych kontuzji i czułem się bardzo dobrze. W żadnym spotkaniu nie grałem z dyskomfortem, co zdarzało mi się w poprzednich latach. Chciałbym jednak docenić inne sezony, które były rewelacyjne. Na przykład wtedy, kiedy zdobywaliśmy tryplet, wszyscy osiągnęliśmy poziom, który graniczył z doskonałością. Zarówno drużynowo, jak i indywidualnie.

Przerwy na reprezentację pozwoliły ci na odpoczynek?

To cztery tygodnie, w których możesz się trochę odłączyć i złapać oddech. Granie w reprezentacji wymaga od ciebie maksymalnego zaangażowania. Jedyną przerwą wówczas są święta Bożego Narodzenia. Wszystko staje się trudniejsze psychicznie i fizycznie.

Krytykowali cię, kiedy grałeś dla reprezentacji. Robili to także wtedy, kiedy postanowiłeś z niej zrezygnować. Rozumiesz to?

Rozumiem wszystko. To część gry. Nie da się zadowolić wszystkich, a w tym kraju każdy ma swoje zdanie.  Zrobiłem jednak to, co uważałem za najlepsze dla mnie i dla zespołu, który mi płaci i którego barw bronię w każdy weekend. To był odpowiedni moment na podjęcie takiej decyzji.

Jesteś teraz lepszym graczem niż wtedy, kiedy miałeś 20 lat?

Innym. Z upływem lat wiek będzie odgrywał ważną rolę w mojej grze, niezależnie od tego, ile razy pójdę do dietetyka i na siłownię. Bez względu na to, ile pozytywnych rzeczy zrobię dla mojego ciała. Wierzę, że się poprawiłem, ponieważ doświadczenie pomaga w podejmowaniu decyzji. To niezwykle istotne dla środkowego obrońcy. Jakiś czas temu zrozumiałem, że powinienem w mniejszym stopniu opierać się na fizyczności, a w większym na inteligencji, koncentracji i ustawieniu. Bycie środkowym obrońcą wymaga myślenia, zwłaszcza w Barcelonie, gdzie podejmuje się więcej ryzyka i zostawia się wiele metrów przestrzeni za plecami. Jeśli głowa funkcjonuje perfekcyjnie, nie potrzebujesz wysiłku fizycznego przez cały czas. Trzeba nauczyć się go stopniować, a wtedy wiek nie będzie stanowił tak dużej przeszkody.

Bycie weteranem sprawia, że masz większą odpowiedzialność za to, co dzieję się z twoją obroną na boisku?

Tak. To nieuniknione. Boli mnie każdy gol, który tracimy, ponieważ w 90% to wynik naszych błędów. I nawet jeśli nie biorę w tym bezpośredniego udziału, to jestem tym, który najwięcej czasu spędza w obronie i być może mógłbym pomóc w uniknięciu straty gola dając jakąś wskazówkę. A więc tak, zauważam to.

Twoje przywództwo widać również, kiedy następuje przerwa w grze. Często rozmawiasz wtedy z Ernesto Valverde. O czym dyskutujecie?

O rzeczach związanych z taktyką. Dzieje się tak, gdy widzę, że trener chce przekazać nam wiadomość i nie dociera ona do nas z powodu hałasu na trybunach, lub dlatego, że dany zawodnik jest, gdzie jest. Działam jako pośrednik. Ale są to zazwyczaj rzeczy ogólne: jeśli rywale stosują pressing, jeśli widzimy, że nie możemy przeprowadzać ataków jedną ze stron i musimy próbować z drugiej. Jako piłkarze nie mamy takiej samej perspektywy jak trener z zewnątrz i musimy to zrozumieć.

Valverde powinien kontynuować swoją pracę w przyszłym sezonie?

To nie moja decyzja. Valerde jest moim szefem i to on decyduje, czy na mnie stawia, czy nie. Nie ma sensu, żebym ja o tym mówił. Ale mogę mówić o znakomitym zarządzaniu grupą przez te dwa lata. Mogę mówić też o tym, w jaki sposób pomógł nam poprawić się taktycznie i o tytułach, które zdobyliśmy. Mamy nadzieję, że dodamy do tego dorobku Puchar Króla. Są wyniki i to jest oczywiste. Oczywiste jest także to, że można grać lepiej. Zawsze! Oczywiście bardzo bolało mnie to, co stało się na Anfield. Ale myślę też, że zawsze bralibyśmy w ciemno mistrzostwo Hiszpanii i Puchar Króla.

Ludzie narzekają na nudną grę…

To ma związek z naszym sposobem bycia. Culés i Katalończycy są bardzo wymagający, lubimy robić rzeczy w perfekcyjny sposób. Nie chodzi już tylko o wygraną, ale o to, jak wygrywasz. Epoka Guardioli miała miejsce całkiem niedawno. Graliśmy wtedy najlepiej i prezentowaliśmy futbol, jaki wszyscy znamy i lubimy. Ta dyskusja będzie zawsze, niezależnie od tego, kto będzie trenerem. Ale mogę zapewnić, że jest to ten sam styl, w jaki Valverde chce grać. Jestem w szatni i wiem, co nam przekazuje. Ale to zależy nie tylko od niego, ale także od tych, którzy są na boisku i od przeciwników. Teraz stosuje się przeciwko nam wysoki pressing i trudno jest spod niego wyjść. Wcześniej łatwiej było wykorzystać bramkarza, a teraz jest to prawie niemożliwe. Szukamy sytuacji trzech na trzech w ataku i w tym celu czasem lepiej jest zagrać długą piłkę. Istnieje wiele niuansów w piłce nożnej, które zwykle przypisuje się trenerowi czy zawodnikowi. Sport to także wiele zmiennych, które są czasami niezauważalne.

Pomogło wam to, że Real Madryt nie uczestniczył w ligowej rywalizacji?

Kiedy jedna z dwóch drużyn z jakichkolwiek powodów nie jest na odpowiednim poziomie, to ta druga zawsze będzie mieć większe szanse. Byliśmy bardzo regularni i solidni, jeśli chodzi o wyniki. Przypuszczam, że odejście Cristiano Ronaldo miało wpływ. Piłka nożna może być postrzegana na wiele sposobów, a jednym z tych sposobów są statystyki. Trzeba mieć zawodników, którzy strzelają bramki w przeciągu całego sezonu, a oni stali się pod tym względem nieco słabsi.

To jak ostrzeżenie przed dniem, w którym odejdzie Messi?

Nie potrzebujemy takich ostrzeżeń. Gdy Leo odejdzie odczujemy to z całkowitą pewnością. Zależy to od tego, jak klub dostosuje się do zmiany i jak długo będziemy po nim rozpaczać.  

Zastąpienie ciebie też będzie dużym wyzwaniem?

Nie tak dużym. Wszyscy jesteśmy tutaj przejściowo i zdajemy sobie z tego sprawę z upływem lat. Nasz etap tutaj może trwać miesiące lub sezony, ale ostatecznie zawsze znajdują się następcy. Będzie taki, który cię prześcignie, ponieważ futbol staje się coraz bardziej spektakularny, a zawodnicy są coraz lepiej wyszkoleni fizycznie, technicznie i taktycznie. Zawsze powtarzam, że najlepsi obrońcy, to ci, którzy grają dzisiaj. Są zdecydowanie bardziej kompletni niż ci z przeszłości. Oczywiście trzeba umieścić każdego w swoim kontekście. Być może Beckenbauer był najlepszy. Jeśli jednak porównamy go z dzisiejszymi obrońcami to na pewno gorzej grał w piłkę, gorzej rozumiał grę i był wolniejszy. Wcześniej, na przykład, pozwalano na kopnięcia i widziałem mecze, w których trzeba by kogoś zabić, aby zostać wyrzuconym z boiska. Teraz jesteśmy znacznie bardziej na to narażeni. To jest po prostu efekt ewolucji w tym sporcie.

Barça może także przejść ewolucję. De Jong został już zakontraktowany. Może przyjść także De Ligt. Martwisz się przyjściem kolejnego obrońcy?

Są to zawodnicy, którzy rozumieją nasz futbol. Uczyliśmy się go z tego samego źródła, którym jest Cruyff. Gdybym się martwił o obrońców, których sprowadza się do klubu od czasu mojego przyjazdu, nie mógłbym spokojnie spać. To jedna z tych pozycji, na których sprowadzono najwięcej zawodników. To logiczne. Lubię konkurencję. Nie wiem, co się stanie, ale De Ligt ma duże umiejętności, jak na swój wiek. De Jong także ma wielki potencjał, czeka go świetlana przyszłość. Zachwyca sposobem, w jaki rozumie grę.  

Stworzysz kolejny reportaż o decyzji Griezmanna?

Nie, nie zrobię tego. Już wystarczy. Dawno z nim nie rozmawiałem i zobaczymy, co się stanie. Nie wiem nic więcej.

Po porażkach w pierwszych meczach z Levante i Sevillą w rezerwowych składach, wydawało się, że nie przywiązujecie wagi do Pucharu Króla. Tak było?

Te mecze były w styczniu. Wtedy graliśmy wiele. Być może ludzie dostrzegają, że jest jakiś „pierwszy garnitur”, ale myślę, że trener doskonale zarządzał występami wszystkich zawodników. Porażki się zdarzały i odrabialiśmy straty, ponieważ na Camp Nou jesteśmy bardzo silni. Ale niech będzie jasne, że nie lubimy rezygnować z jakichś rozgrywek. Bardzo świętowaliśmy awans do finału, a kiedy grasz w finale, musisz go wygrać. Jesteśmy zwycięskim klubem. Jesteśmy tymi, którzy wygrywali ten Puchar najczęściej i to wskazuje na wagę, jaką mu przypisujemy.

Co najczęściej powtarzaliście w szatni przed finałem Pucharu Króla po klęsce na Anfield?

Że trzeba dobrze zakończyć ten sezon i wyjechać na wakacje z dobrymi wrażeniami. Trzeba mieć na uwadze, że Valencia jest niebezpiecznym przeciwnikiem. Nabrała rozpędu w lidze, a w lidze europejskiej była bardzo dobra aż do półfinałów… To bardzo trudny przeciwnik.

Co stało się na Anfield?

Kiedy dzieje się coś takiego, to wszystko lub prawie wszystko poszło źle. Myślę, że na poziomie mentalnym niektórzy zostali dotknięci tym, co przydarzyło się nam niedawno w Rzymie. Wraz z pierwszym straconym golem, który padł bardzo szybko, nieświadomie pojawił się nam w głowach obraz meczu z Romą. Potem kolejne dwa gole padły w krótkim odstępie czasu i wyglądało to tak, jak rok temu. Jestem pewien, że to była blokada mentalna, ale brakowało nam też futbolu. Brakowało nam wszystkiego. Naciskali na nas bardzo wysoko, bardzo intensywnie. Kibice na Anfield również odegrali swoją rolę. Nie byliśmy w stanie się przeciwstawić. Czasami tak się dzieje. To był bardzo ciężki dzień. Ciężko było się podnieść, ponieważ dni mijały, a my nie zapominaliśmy o porażce. To porażka, która będzie się za nami ciągnęła. Musimy jednak zrobić krok naprzód.

Nie było też widać, aby drużyna się wspierała i dodawała sobie otuchy po straconych golach.

To była bardzo trudna sytuacja. Drużynie nie szło, oni naciskali, a pamięć o tym, co stało się rok temu była w naszych głowach. Nie powinniśmy się jednak zadręczać. To jedna z naszych wielkich porażek. Ale taki jest sport, czasami coś takiego musi się przytrafić. To był koszmar i trzeba to zaakceptować, bo znów może się powtórzyć. Trzeba zrozumieć, dlaczego tak się stało, bo to pomoże nam w przyszłości. Chcemy znowu wygrać Ligę Mistrzów.

Nadal postrzegasz siebie jako prezydenta Barcelony w przyszłości?

Przez jakiś czas byłem tym bardzo podekscytowany i mogę spróbować w przyszłości. Ale nie widzę tego w perspektywie krótkoterminowej. Mam w życiu wiele innych rzeczy, które również dobrze się układają. Bardzo cieszę się, kiedy mogę się nimi zajmować. Chcę się na tym skupić.

24.05.2019 17:10, autor: lance, źródło: El Pais

Powiązane newsy

Mecze


Barcelona

Valencia
1 : 2
Copa del Rey
Camp Nou - 21:00 25-05-2019

Barcelona

Chelsea
1 : 2
Mecz towarzyski
Saitama Stadium 2002 - 12:30 23-07-2019

Barcelona

Vissel Kobe
2 : 0
Mecz towarzyski
Noevir Stadium Kobe - 11:00 27-07-2019

Barcelona

Arsenal Londyn
2 : 1
Puchar Gampera
Camp Nou - 20:00 04-08-2019

SSC Napoli

Barcelona
1 : 2
Mecz towarzyski
Stade de Geneve - 01:30 08-08-2019

Barcelona

SSC Napoli
4 : 0
Mecz towarzyski
Camp Nou - 23:00 10-08-2019

Athletic Bilbao

Barcelona
1 : 0
Mecz towarzyski
San Mamés - 21:00 16-08-2019

Barcelona

Real Betis
- : -
La Liga
Camp Nou - 21:00 25-08-2019

Tabela La Liga

Drużyna M W R P BZ BS Pkt
1 Sevilla 2 2 0 0 3 0 6
2 R. Madrid 1 1 0 0 3 1 3
3 Mallorca 1 1 0 0 2 1 3
4 Valladolid 1 1 0 0 2 1 3
5 Alavés 1 1 0 0 1 0 3
6 Athletic 1 1 0 0 1 0 3
7 Atlético 1 1 0 0 1 0 3
8 Osasuna 1 1 0 0 1 0 3
9 Levante 2 1 0 1 2 2 3
10 R. Sociedad 1 0 1 0 1 1 1
11 Valencia 1 0 1 0 1 1 1
12 Villarreal 2 0 1 1 5 6 1
13 Granada 2 0 1 1 4 5 1
14 Betis 1 0 0 1 1 2 0
15 Eibar 1 0 0 1 1 2 0
16 Barcelona 1 0 0 1 0 1 0
17 Getafe 1 0 0 1 0 1 0
18 Leganés 1 0 0 1 0 1 0
19 Celta 1 0 0 1 1 3 0
20 Espanyol 1 0 0 1 0 2 0

Ostatnie komentarze