Ulubione komenarze

Rafik

1079 BO punktów

Komentarze

Statystyki

Liczba komentarzy: 19538
Znaków na komentarz (≈): 318
Skomentowanych newsów: 2215
Rozdanych plusów: 1724
Rozdanych minusów: 773
Napisanych newsów: 0

Najlepsze komentarze

+24 KB7 kiedyś wyskoczył z tekstem po zwycięstwie Barcelony 8:0 w lidze i zadał pytanie, czy Barcelona strzeli im też tyle goli. Przyjechał na Camp Nou, jego drużyna dostała w pizdę 5:0. PIĘĆ DO ZERA. Król baraży zamknął morde.

Później pojawiły się teksty, że Leo gra słabo w kadrze i nie gra tak jak w Barcelonie. Leo przeprowadził Argentynę do Finałów Mistrzostw Świata (bez baraży) grając jak z nut. Hejterzy poszli dalej i powiedzieli, że Argentyna nie ugra zbyt wiele na Mundialu. Messi wziął piłkę i zaczął grać. Jedno golazo, drugie golazo, trzecie golazo. Był dyrygentem i egzekutorem w jednym. Argentyna doszła do Finału. W finale jego koledzy nie strzelili gola, chociaż mieli setki.

Messi został wybrany bezdyskusyjnie Najlepszym zawodnikiem Mundialu. Hejterzy dalej zaczęli szczekać, że nie zasłużył. Ślepcy bez jakiegokolwiek pojęcia o piłce nożnej. Messi ze smutkiem w oczach i złością w sercu przyjął trofeum. Przyszedł nowy sezon. Hejterzy zaczęli mówić, że to już nie ten sam Leo, że już nie będzie strzelać tyle, że jego miejsce teraz będzie w pomocy, że jego kariera idzie w dół. Ronaldo go wyprzedza i o Pichichi nie ma co marzyć. Leo się wkurwił.Wziął piłkę i zaczął napierdalać gola za golem, asystę za asystą. Dogonił króla pedalskich cieszynek i króla baraży w ciągu trzech miesięcy, gdy nikt racjonalnie myślący o piłce nawet o tym nie pomyślał.

Przyszła Liga Mistrzów. Hejterzy zaczęli mówić, że Barcelona będzie miała ciężko, bo trafili na Mistrzów Anglii. Leo wziął piłkę i zaczął zakładać siaty jedna za drugą, bo strzelanie goli i asystowanie zaczęło być zbyt łatwe. Manchester City został wyjebany bez mydła. Później przyszedł czas na mistrzów Francji - czołową ekipę świata. Messi zaczął znowu tańczyć, ale już mając wsparcie kolegów. Później przyszedł czas na potężny Bayern, który zdominował rozgrywki w Niemczech. Hejterzy zaczęli mówić, że to Niemcy przeciwko którym Messi nie lubi grać. Kibice realu zaczęli się cieszyć, bo Barcelona wylosowała najgorszego przeciwnika, dodatkowo z rewanżem na wyjeździe. Messi słuchał. Przyszedł dzień piątego maja roku 2015. Pierwsza połowa to pokaz nieskuteczności Barcelony. Przyszła druga połowa. Messi dostał piłkę, zobaczył gdzie jest bramkarz i podjął decyzję. Uderzył tak po krótkim słupku, że prawdopodobnie najlepszy bramkarz świata - mistrz świata wyskoczył z butów. Ludzie oszaleli. Zaczęli myśleć, że tak uderzyć piłki z miejsca po prostu nie można. Trzeba być kimś więcej, niż piłkarskim geniuszem. Strzał w skali 10/10 dostał 11/10. Przyszła druga akcja Leo. Dostał piłkę na prawej stronie i zrobił z mistrza świata wiatrak. Tak go wkręcił w ziemię, ze gdyby nie prawa fizyki to Boateng leżałby na murawie nago, bo ciuchy wyskoczyłyby z niego po tym jak został wkręcony w murawę. Neuer wyszedł z bramki.... Messi spojrzał, uśmiechnął się i pomyślał 'kim Ty kurwa właściwie jesteś pajacu?!'. Po czym ojebał gościa lobem, jakby wyszedł na przydrożnym boisku w Rosario i miał na przeciwko siebie kolegę o 10 lat młodszego, który stojąc na bramce chciałby z nim zagrać 1 na 1. Gol, który podkreślił jego wielkość. Jego zajebistość, legendę i status najlepszego piłkarza jakiego ludzkość widziała.

NIGDY WIĘCEJ NIECH NIKT NIE MA CZELNOŚCI PODWAŻAĆ KLASY NAJLEPSZEGO PIŁKARZA W HISTORII LUDZKOŚCI. PIŁKARZA TAK GENIALNEGO, ŻE MY, WY, WASZE DZIECI I DZIECI WASZYCH DZIECI WIĘCEJ NIE ZOBACZYCIE. NIGDY WIĘCEJ. NIECH DZISIEJSZY MECZ BĘDZIE DLA WAS LEKCJĄ. A JEŚLI TA LEKCJA NIE WYSTARCZY, TO LEO UDZIELI WAM JESZCZE JEDNEJ I JESZCZE JEDNEJ I JESZCZE JEDNEJ, AŻ KAŻDY POJEDYŃCZY HEJTER ZAMILKNIE NA WIEKI.

DZIĘKI LEO ZA TO, ŻE JESTEŚ. BO JESTEŚ KIMŚ WIĘCEJ, NIŻ TYLKO PIŁKARZEM. 07-05-2015 00:38 w Teatr jednego aktora
+22


Ja pierdole, aż mi się odbiła oranżada z komunii jak to zobaczyłem. Leżę i nie wierzę. AS powinien zmienić tytuł na ASS, bo bzdury, którymi karmią swoich czytelników te madryckie pionki i wazeliniarze są z totalnej dupy i zwyczajnie podważają wielkość najlepszego koszykarza w dziejach tej gry. Tu już nie chodzi nawet o to, że oni sami z siebie robią idiotów. Oni zrobili czymś takim idiotę ze swojego ciepłego idola, porównując go do sportowca o którego wielkość Penaldo nigdy nawet się nie otarł.

Co niby wspólnego ma Jardel 2.0 z Jordanem? Bo oprócz Nike nie mają wspólnego nic. Zero, null, nothing. Jeden jest najlepszym sportowcem w historii, drugi wykreowanym przez media i pryszczatych nastolatków przereklamowanym piłkarskim narcyzem, który pomimo kopania gały od wielu lat wciąż nie rozumie, że piłka to gra zespołowa, a nie indywidualna. Gość zalicza piękny zjazd do bazy, a jeszcze ci idioci mają czelność porównywać go do koszykarza, który jest całkowitym jego przeciwieństwem zarówno pod względem opanowania do perfekcji sportu, który uprawiał, jak i bycia boiskowym dominatorem na poziomie nieosiągalnym nigdy wcześniej i nigdy później na parkiecie, chociaż jego odpowiednik piłkarski wciąż biega po boiskach, ale nie w barwach realu, tylko w barwach Barcelony.

Michael Jordan grał tak, że im trudniejszy mecz przychodziło mu grać, im bardziej wymagający przeciwnik stał na jego drodze tym lepiej grał. KB7 im trudniejszego przeciwnika spotyka na swojej drodze tym większą kupę robi w majtki bez różnicy czy przed meczem, czy w trakcie. Gdy drużynie nie szło to Jordan brał piłkę i dosłownie rozpierdalał w pojedynkę przeciwników po obu stronach parkietu bez znaczenia kto przeciwko niemu grał. Potrzebowałeś 40 punktów Jordana, żeby wygrać mecz? Jordan wpierdalał 50 na wszelki wypadek. Potrzebujesz gola Penaldo, bo obrona odcięła mu prąd w szesnastce? Penaldo nurkuje i macha rękoma, patrząc się jak szpak w pizdę na kolegów i na sędziego, czekając, żeby dostawić nogę na pustaka, bo koledzy muszą grać na niego, bo jeśli nie grają to jest foch, a jak jest foch to w szatni jest kibel, a jak w szatni jest kibel to trzeba znaleźć kreta odpowiedzialnego za taki stan rzeczy, a jak nie ma kreta to można go wykreować tak, żeby czasami nie obwiniać za nic tego piłkarskiego narcyza, którego nadmuchane do granic zepsucia ego, mylne przeświadczenie o swojej zajebistości miało ogromny wpływ na na jedną "ukardzioną" ligę w ciągu ostatnich 8 lat. Tak jest zajebisty. Cała reszta to dla króla baraży oglądanie pleców prawdziwego Jordana futbolu, Leo Messiego, czyli gościa, który sprawił od czasu, gdy zaczął pisać futbol na nowo i po swojemu, że Jardel 2.0 nie raz i nie dwa moczył się w łóżko.

Nie ma, nie było i nie będzie nigdy absolutnie ŻADNYCH podobieństw między Jordanem i Jardelem vol 2. Pierwszy pod względem psychiki i wytrzymałości psychicznej w najtrudniejszych meczach był cyborgiem. Wchodził na parkiet, "przełączał" przycisk w głowie odpowiedzialny za pompowanie krwi do tętnic i krew przestawała płynąć, a zaczynał płynąć lód. Wszyscy przeciwnicy na boisku i wszyscy ludzie na świecie wiedzieli, że ostatnia akcja będzie grana na Jordana, trenerzy rozrysowywali pod niego defensywne schematy, a on brał piłkę i po prostu ładował ją w koszu, gdy jeden rzut decydował o tym, czy jego drużyna po morderczym sezonie - trwającym często po 100 meczów - jedzie na wakacje, czy dalej bije się o pierścień. I takie sytuacje miały miejsce ogromną ilość razy, nie były nigdy dziełem przypadku. Pomijam już nawet, że Jordan wypromował koszykówkę do granic nieosiągalnych przecz nikogo, był głównym motorem napędowym jej rozwoju, grając w najtrudniejszych czasach w historii koszykówki, czyli latach 90-tych XX wieku, gdy każda ekipa miała w swoich szeregach często nie jednego, a dwóch członków Galerii Sław, pomijając, że za przeciwników miał najlepszych zawodników w historii na swojej pozycji, od najlepszego rozgrywającego w historii Magica, później Stocktona i Paytona, przez najlepszych silnych skrzydłowych w historii w osobach Malone'a i Duncana, czy po najbardziej dominujących centrów w postaci Hakeema i Shaqa. Nie będę się nawet rozpisywać przeciwko jakim potęgom grał, bo pisanie o potężnych Celtach z Birdem, czy kosmicznych Lakersach Magica to nie było granie przeciwko chłopakom z podwórka po 180 cm każdy, tylko przeciwko napierdalającymi po głowie łokciami gigantami, gdzie intensywność grania była często tak duża, że można było trafić na OIOM po meczu.

Gdzie tu jakiekolwiek logiczne porównania do Ciepłego 7, który całą karierę spijał śmietankę z kawy zaparzonej przez kolegów z boiska, bo najczęściej było rozwolnienie, gdy drużyna go potrzebowała najbardziej, a koledzy załatwiali sprawę tak, żeby na końcu gole strzelone leszczom w LM, lidze, czy na EURO liczyły się poczwórnie. To wyprawia ASs to mało śmieszny żart jeszcze niższych lotów, niż te Strasburgera opowiadane w Familiadzie. Nie można podważać wielkości człowieka instytucji, sportowego Boga i najlepszego koszykarza jaki kiedykolwiek był i jaki kiedykolwiek będzie - zupełnie jak z Messim w piłce z gościem, który nawet nie jest wśród najlepszych w historii zawodników w swojej dyscyplinie, a gdzie tu mówić o porównywaniu go do legendy, która przepisywała wszystkie koszykarskie rekordy.

A odnośnie porównywania Lebrona do KB7 to miałem na myśli właśnie to, że jeden i drugi najczęściej byli "ratowani" przez kumpli, gdy leżeli praktycznie żywcem pogrzebani na boisku. Penaldo nigdy nie miał i nie będzie mieć takiego wpływu na grę swojej drużyny, jaki wpływ ma Lebron, który sportowcem jest o wiele większym, niż Penaldo. Nie dlatego, że lepiej opanował grę w kosza, niż KB7 w piłkę, ale dlatego, że rozumie on iż koszykówka to gra zespołowa, czyli coś, czego nawet Sir Alex Ferguson nie potrafił wbić do tego pustego łba Króla Baraży Siódmego.

09-11-2016 20:33 w "Marca" rozdała nagrody za sezon 2015/16
+20 NIE KASUJCIE ZA CAPS LOCK PROSZĘ, ALE KURWA JAKIE TO JEST PIĘKNE. JAK JA KOCHAM TEN SPORT. PRZEPRASZAM, ŻE PRÓBOWAŁEM PORÓWNYWAĆ KOSZA DO FUTBOLU. NIE NIE NIE. PIŁKA >KOSZ FOREVER!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

I JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM CIĘ LEO, ŻE PORÓWNYWAŁEM CIĘ DO JORDANA, MOJEGO IDOLA, SPORTOWCA WSZECH-CZASÓW. OD DZISIAJ NIE TY JESTEŚ JORDANEM FUTBOLU, TYLKO JORDAN JEST MESSIM KOSZYKÓWKI. KOCHAM CIĘ TY MAŁY SKUBANY GENIUSZU!!!!!!!!!!!!!!!! 06-05-2015 23:36 w Teatr jednego aktora

Najgorszy komentarz

-678
mbabisz napisał/a
bonawentura napisał/a rozwiń cytat

strzelałaś kiedyś /broniłaś karnego w meczu ?


Wydaje mi się, że Bona wolałaby, żeby raczej ktoś jej strzelał gole, niż żeby sama miała strzelać (: No chyba, że akurat zajęta jest pieczeniem ciasta :) 24-11-2015 23:39 w Spektakl