Wysokie zwycięstwo w lidze przed meczem z City
Kibice Barcelony mają sporo powodów do optymizmu na niewiele ponad dwie doby przed starciem z Manchesterem City w Lidze Mistrzów. Zespół Gerardo Martino utrzymał się na pozycji lidera Primera División po zwycięstwie nad Rayo Vallecano 6-0, a Lionel Messi pokazuje, że przystępuje do najważniejszego okresu w sezonie w doskonałej formie.
"Dziesiątka" Barçy z meczu na mecz udowadnia, że po niedawnej kontuzji mięśniowej nie ma już śladu. Trener zespołu z Manchesteru, Manuel Pellegrini może powoli zastanawiać sie jak powstrzymać Argentyńczyka, bowiem powrócił Messi w najwyższej dyspozycji. Odzyskał szybkość, rytm, a także wreszcie regularnie trafia do siatki, za czym wszyscy tęskniliśmy od jego ostatnich przed kontuzją bramek z Betisem. Znów jest on bronią, którą można straszyć rywali.
Leo błyszczał na murawie i był decydujacym graczem w starciu z Rayo, zdobywając dwa gole i przy dwóch asystując przy dwóch kolejnych. Spotkanie rozpoczęło się znakomicie dla Katalończyków, kiedy w 2' minucie Adriano zaczął akcję z lewej strony i uderzył prawą nogą w kierunku bramki Rubena. Ten zaś nie był w stanie zapobiec utracie bramki przez jego drużynę i tym samym Barça prowadziła 1-0.
Trafienie już na samym początku dało ogromną pewność ekipie z Camp Nou. Widać to było chociażby na przykładzie Andresa Iniesty - podobnie jak Messi, Hiszpan odzyskał błysk i inspirację, których tak usilnie poszukiwał na przestrzeni tego sezonu. I tak jak widzieliśmy to w dwumeczu z Realem Sociedad w Copa del Rey, pokazywał świetne zagrania wtedy, kiedy były one najbardziej potrzebne. Ponadto, próbował swojego szczęścia przy zdobywaniu bramek, kiedy w 9' minucie próbował strzałem z połowy boiska trafić do siatki rywala.
Barça dominowała od początku do końca - w 13' minucie strzał Messiego, podobnie jak uderzenie Pedro w 19' minucie wylądowały na słupku. Okazje do zdobycia gola pojawiały się raz po raz. Niekiedy jednak Katalończycy spuszczali z tonu, co widać było w przypadku akcji Trashorrasa i Iago Falque, których akcja skończyłaby się golem, gdyby nie wspaniałe interwencje Victora Valdesa na przedpolu w 26' minucie gry.
Jednak podopieczni Martino wyciągnęli wnioski z tego ostrzeżenia, co zaowocowało kolejną bramką autorstwa Messiego, który podwyższył stan rywalizacji po jednej ze swoich firmowych akcji. W 36' minucie otrzymał on podanie z głębi pola od Cesca i kiedy znalazł się oko w oko z Rubenem, podciął piłkę, a ta przelatując ponad głową golkipera Rayo wylądowała ostatecznie w siatce.
Rezultat spotkania można było uznać za przesądzony w 53' minucie. Wówczas swojego gola zanotował Alexisa, który został wynagrodzony za swoją ciężką pracę od początku spotkania. Niekryty Chilijczyk po podaniu od Messiego znalazł się w sytuacji, której nie mógł zmarnować i płaskim uderzeniem pokonał Rubena. Piłkarze Rayo na dobrą sprawę nie zdążyli złapać oddechu po utracie trzeciego gola, a już nadszedł kolejny, czwarty. W 56' minucie Pedro zakończył wspaniałą akcję, wypracowaną przez Cesca i Iniestę, którzy szybko wymienili piłkę w okolicach pola karnego przeciwników.
Barça cieszyła się grą i w wielu momentach przypominała drużynę z ery Pepa Guardioli. Neymar, który rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych, przyłączył się do zabawy, wchodząc na plac gry w 62' minucie i zmieniając Pedro. Brazylijczyk miał pół godziny na złapanie rytmu gry po tym, jak przez miesiąc musiał leczyć kontuzję stawu skokowego. To bardzo dobra wiadomość w kontekście wyjazdowego starcia z Manchesterem City...
Potem przyszły kolejne trafienia dla Barçy. Wynik na 5-0 podwyższył Lionel Messi, wykorzystując z zimną krwią sytuację, w ktorej piłka znalazła się pod jego nogami po podaniu Alexisa. Całą akcję rozpoczął Cesc Fabregas, który w całym spotkaniu spisywał się znakomicie, uczestnicząc właściwie w każdej akcji bramkowej zespołu.
Mając praktycznie wygrane spotkanie, Gerardo Martino zdecydował się zachować nieco sił Leo Messiego i wprowadzić w jego miejsce Cristiana Tello w 74' minucie. Kibice pożegnali swojego idola skandując jego nazwisko. Chwilę wcześniej murawę opuścił Carles Puyol, którego w 68' minucie zmienił Javier Mascherano.
Barcelona kontynuowała swój recital na Camp Nou. Ostateczną cegiełkę do triumfu dołożył Neymar tuż przed końcem spotkania. Brazylijczyk powrócił na murawę w wielkim stylu i po indywidualnej akcji uderzył bardzo precyzyjnie z dystansu. Podobnie jak w przypadku poprzednich goli, także i w tym wypadku Ruben, ustawiony w tej sytuacji w okolicach piątego metra przed bramką, niewiele mógł zrobić. Tym samym Barça wciąż znajduje się na pozycji lidera La Liga i z wielkimi nadziejami wszyscy oczekujemy wtorkowego meczu z Manchesterem City.
FC Barcelona 6:0 Rayo Vallecano
Składy:
FC Barcelona: Valdés; Alves, Piqué, Puyol (Mascherano, 68') Adriano; Busquets, Cesc, Iniesta, Pedro (Neymar, 62'), Messi (Tello, 74'), Alexis
Rayo Vallecano: Rubén; Arbilla (Tito, 41'), Saúl, Zé Castro, Mojica; Trashorras, Baena; Rochina, Bueno (Jonathan, 62'), Falqué; Larrivey (Longo, 73')
Bramki:
1-0, Adriano (2')
2-0, Messi (37')
3-0, Alexis (53')
4-0, Pedro (56')
5-0, Messi (68')
6-0, Neymar (88')
Widzów: 74.517








