Pau Cubarsí ma zaledwie 19 lat, ale jest już weteranem. Nie tylko rozegrał ponad 100 meczów dla Barcelony, ale także emanuje spokojem i ogromną pewnością siebie, gdy mówi – taką samą, jaką prezentuje na boisku. W tym ekskluzywnym wywiadzie dla Mundo Deportivo, Cubarsí, od zawsze kibicujący Barcelonie, dokonuje autokrytyki po dwóch ostatnich porażkach drużyny, ale także przekazuje optymistyczny sygnał kibicom, którzy marzą o ponownym zdobyciu trofeum Ligi Mistrzów: „Będziemy walczyć do końca i postaramy się zdobyć Ligę Mistrzów”, przyznaje środkowy obrońca z L'Estanyolu.
Zanim przejdę do szczegółów dotyczących całego sezonu, pozwól, że zapytam Cię o mecz na Metropolitano. Jakie masz wytłumaczenie tej dotkliwej porażki?
Myślę, że rozpoczęli pierwszą połowę z dużą intensywnością, a strzelenie gola na początku meczu pokrzyżowało nam plany. Od tego momentu naprawdę trudno nam było przejąć kontrolę nad meczem…
Czy wiesz, dlaczego twój gol został anulowany i dlaczego VAR potrzebował siedmiu minut, żeby go anulować?
Cóż, prawda jest taka, że nie. Wiem tylko, że ta prawie 10-minutowa przerwa przerwała dobry początek drugiej połowy! Ta bramka pozwoliłaby nam podejść do reszty meczu z realną szansą na odrobienie strat.
Na papierze odrobienie straty 4:0 wydaje się prawie niemożliwe. Czy drużyna wierzy w remontadę?
Jesteśmy grupą, która już pokazała, że wierzy w remontady i już to robiliśmy. Spróbujemy ponownie z całych sił i przy wsparciu naszych kibiców, którzy nigdy nas nie zawiedli!
Jaki mecz trzeba rozegrać, żeby dotrzeć do finału?
Kiedy nadejdzie czas, zobaczymy, ale będziemy przestrzegać wytycznych i planu gry trenera i zrobimy to z całym możliwym zaangażowaniem i chęcią, tak jak powinno być.
Co sądzisz o porażce z Gironą?
Musimy się poprawić. Nie możemy stracić dwóch goli w ten sposób. Zagraliśmy słaby mecz; brakowało nam wszystkiego. Musimy być samokrytyczni i wziąć się w garść.
Masz zaledwie 19 lat, ponad 100 meczów w Barcelonie i jesteś niekwestionowanym podstawowym zawodnikiem Flicka. Jak sobie z tym wszystkim radzisz?
Prawda jest taka, że wszystko dzieje się tak szybko; ledwo mam czas, żeby ogarnąć to, co robię, ale jestem bardzo szczęśliwy, zawsze bardzo dumny z bycia częścią klubu mojego życia, a jeśli uda mi się nadal zdobywać minuty i doświadczenie, to będę zachwycony.
Jest statystyka, która plasuje cię jako środkowego obrońcę do lat 21 w Europie z najlepszą skutecznością w podaniach i pojedynkach. Co to o tobie mówi?
To dobrze o mnie świadczy, to dobre statystyki, ale tak naprawdę się na nich nie skupiam. Jestem zadowolony z wykonywanej pracy. Wiem, że są rzeczy, które muszę poprawić i zamierzam je poprawić, ale wszystko to proces uczenia się i jestem bardzo dumny, że tu jestem.
Zazwyczaj wszyscy kojarzą środkowego obrońcę z twardym, fizycznym zawodnikiem, ale twój styl gry bardziej przypomina Puyola, który, mimo że wyglądał jak wojownik, popełnił bardzo mało fauli, tak jak ty. Czy postrzegasz go jako wzór do naśladowania?
Tak, zawsze mówiłem, że Puyol był moim wzorem do naśladowania, podobnie jak Piqué. W Barcelonie uczą cię gry na jeden kontakt, podań, co wychodzi mi najlepiej, bo jestem tu od wielu lat, ale kiedy musisz być twardy i robić rzeczy dobrze i mocno, cóż, musisz to robić.
Problem w tym, że teraz jest dużo kamer…
No tak, teraz wszystko jest bardziej widoczne. Zawsze musisz grać czysto, ale mocno wbiegać w piłkę.
Rozmawialiśmy o Twoich mocnych stronach. Czy są jakieś słabości lub obszary, w których czujesz, że wciąż masz pole do poprawy?
Nic nie jest idealne; nikt nie jest idealny, chociaż zawsze należy dążyć do doskonałości. Myślę, że mogę się rozwijać krok po kroku. Z biegiem lat zdobywam doświadczenie, co jest pomocne w ważnych meczach. Zawsze ważne jest, aby zwracać uwagę na drobne szczegóły i stale się rozwijać.
W zeszłym sezonie miałeś u boku Iñigo Martíneza, co pozwoliło Ci grać na Twojej naturalnej pozycji na prawej stronie środka. W tym roku, bez niego, musiałeś dużo grać na lewej stronie. Czujesz się tam komfortowo?
Zawsze chętnie gram, niezależnie od tego, czy na prawej, czy na lewej stronie, ponieważ oznacza to, że mam zaufanie trenera. Na początku sezonu grałem więcej na lewej stronie, teraz więcej na prawej. Czuję się komfortowo po obu stronach, może trochę bardziej po prawej, bo to pozwala mi grać prostopadle, co jest jedną z rzeczy, które lubię najbardziej, ale myślę, że dobrze radzę sobie też po lewej. Staram się pomagać drużynie jak tylko mogę i gdziekolwiek trener mnie wystawi, będę grał najlepiej jak potrafię.
Jak to było mieć u boku Iñigo Martíneza, a jak to jest mieć teraz Erica?
W zeszłym roku z Iñigo miałem okazję rozegrać więcej meczów, ponieważ Ronald i Andreas byli kontuzjowani, a Iñigo i ja mieliśmy większą rolę. Był bardzo niezawodnym kolegą z drużyny, zawsze mi pomagał, ponieważ był weteranem; czułem się z nim pewnie. Ale w tym roku musiałem się wykonać krok naprzód i właśnie to staram się robić. Dzieliłem też szatnię i linię obrony z Erikiem na Igrzyskach Olimpijskich, co moim zdaniem wyszło nam dobrze, podobnie jak z Gerardem i Ronaldem, który teraz wrócił. Eric i ja tworzymy świetny duet.
Eric ma reputację żartownisia w szatni. Nie wiem, czy czasami nie daje ci też kuksańca na boisku, żebyś znalazł się we właściwym miejscu?
Poza szatnią, Eric i ja dużo się śmiejemy; To fantastyczny facet. Ale na boisku zawsze staramy się być skupieni, a on ustawia mnie w odpowiednim miejscu, a ja też staram się ustawić jego w odpowiednim miejscu.
Opowiedz mi o Hansim Flicku. Większość twoich kolegów z drużyny zgadza się, że jest jak ojciec. Jakich rad ci udziela?
Prawie zawsze daje nam tę samą radę: bądźmy sobą, pewni siebie, bo jesteśmy bardzo dobrzy i musimy to pokazać na boisku. Z zewnątrz może się wydawać, że nas dużo krytykuje, ale w środku zawsze stara się nam pomagać i chronić, a prawda jest taka, że jest bardzo dobrym trenerem.
Nie podlega negocjacjom wysunięta linia obrony. Czy są chwile, kiedy chciałbyś uniknąć tak dużego ryzyka?
Kiedy Flick się pojawił, przyniósł swoją filozofię, którą praktykujemy przez wszystkie te lata. Z zewnątrz może się to wydawać bardzo ryzykowne, ale myślę, że zarówno pomysł trenera, jak i nasz, polega na tym, żeby wszyscy działali razem, korzystając z jego pomysłów, ponieważ widzieliśmy, że w zeszłym sezonie to się sprawdziło. Owszem, czasami musimy coś poprawić, ale to normalne. Myślę, że działamy dobrze i musimy podążać tą drogą.
Właśnie miałem to podkreślić. Barça jest najskuteczniejsza w La Lidze i druga w Lidze Mistrzów, ale traci też najwięcej bramek spośród ośmiu najlepszych w tych rozgrywkach. Co można zrobić, aby zminimalizować tę słabość drużyny?
Linia defensywna i bramkarz lubią zachowywać czyste konto. Z wysoką linią defensywy ryzyko jest większe, ale myślę, że to powinno nam również pomóc w aktywności w ataku, w wywieraniu silnego pressingu, a to pomaga obrońcom. Owszem, możemy stracić gola lub dwa, ale jesteśmy bardzo solidni, więc możemy wrócić i wygrywać mecze.
Czy uważasz, że możliwe jest zdobycie tytułu takiego jak Liga Mistrzów, podejmując jednocześnie ryzyko w obronie?
Jak powiedziałem, z zewnątrz wygląda to na ryzyko i jeśli ktoś nie jest skoncentrowany, to nie działa, ale w ważnych meczach musimy być maksymalnie zaangażowani, aby wszystko poszło dobrze, bo taka jest filozofia trenera i w pełni go popieramy.
Araujo wrócił. Jak go postrzegasz? I jak przebiegał ten proces, zanim znów poczuł się ważnym zawodnikiem?
Jesteśmy bardzo zadowoleni z jego powrotu, a ja osobiście również, ponieważ był jednym z pierwszych, którzy powitali mnie w szatni po moim przyjściu. Zachowywał się niemal jak ojciec, więc jestem bardzo szczęśliwy i dumny z jego powrotu. Teraz może cieszyć się tym, co kocha najbardziej, czyli piłką nożną, i wiemy, że jeśli tu jest, to po to, aby nam pomóc, i właśnie to zamierza robić.
To nie jest odosobniony przypadek. To coś, co dzieje się w społeczeństwie i co widać również w piłce nożnej. Czy pracujesz nad aspektem mentalnym? Czy to coś, co cię martwi i zajmuje?
Tak, aspekt mentalny jest fundamentalny w grze w piłkę nożną. Czasami z zewnątrz może się wydawać nieistotny, ale ludzie czasami mówią rzeczy, które, jeśli mają na ciebie wpływ, mogą naprawdę mieć znaczenie. Ale ja na to nie zwracam uwagi. Staram się skupić na sobie, słuchać ludzi wokół mnie, których słucham, ponieważ chcą dla mnie jak najlepiej, i uczę się od nich, ponieważ osoby z zewnątrz nic nie wnoszą.
Wiceliderzy La Ligi, w 1/8 finału Ligi Mistrzów, w półfinale Pucharu Króla, z wyzwaniem remontady, i już z Superpucharem w kieszeni… czy możemy marzyć o czymś większym niż w zeszłym sezonie?
Poprzedni sezon był spektakularny. W tym roku może nie zaczęliśmy dobrze, ale już nabraliśmy tempa i mamy już Superpuchar. Może trudno będzie przebić ubiegły sezon, ale jesteśmy Barceloną i właśnie to zamierzamy robić: do końca walczyć o zwycięstwo.
Jednym z życzeń Flicka dotyczących wzmocnień jest lewonożny środkowy obrońca. Wspominano nazwisko Bastoniego, z którym mierzyłeś się w zeszłym sezonie. Co sądzisz o tym zawodniku? Czy uważasz, że pasowałby do Barcelony?
Tak, to spektakularny środkowy obrońca. Widziałem go w akcji tylko kilka razy, ale wszyscy wiemy, na jakim poziomie się znajduje. Ale to zależy od tych na górze. Myślę, że mamy spektakularnych środkowych obrońców i jesteśmy bardzo zadowoleni z pracy, jaką wszyscy wykonujemy w obronie.
Ostatnie pytanie dotyczące rynku. Oczywiście mówi się też o pozycji „9”, ponieważ kontrakt Lewandowskiego wygasa. Często wspomina się o Julianie Álvarezie, przeciw któremu również grałeś i z którym miałeś problemy. Jak postrzegasz go jako napastnika i czy pasowałby do Barcelony?
Julián to spektakularny piłkarz. Grałem przeciwko niemu częściej i musiałem przeciwko niemu bronić. To napastnik światowej klasy, na poziomie Barçy, ale zarówno Robert, jak i Ferran są bardzo dobrzy i bardzo nam pomagają.
Na koniec, jaką wiadomość chciałbyś przekazać kibicom Barçy, którzy marzą o zdobyciu upragnionego tytułu Ligi Mistrzów?
Bądźcie z nami. Będziemy walczyć do samego końca, jak zawsze, i postaramy się zdobyć Ligę Mistrzów i każdy inny tytuł, jaki się da, abyśmy wszyscy byli zadowoleni i mogli świętować wspaniały sezon.








