Plany Paris Saint-Germain dotyczące Ferrana Torresa zaczynają nabierać kształtów. Zainteresowanie mistrzów Europy napastnikiem Barcelony nie wynika jedynie z chwilowej okazji rynkowej związanej z sytuacją kontraktową Torresa, ale z autentycznej chęci Luisa Enrique, by pozyskać swojego byłego podopiecznego i wzmocnić w ten sposób ofensywę PSG.
Lucho ma bardzo jasną wizję roli, jaką wyobraża sobie dla reprezentanta Hiszpanii, a w Paryżu pracuje się nad tym, by stał się on głównym kandydatem do rotacji ofensywnej drużyny, która ma ponownie walczyć o każdy tytuł.
Wyjaśnił to Fabrizio Romano w swoim najnowszym raporcie. Według włoskiego dziennikarza, PSG prowadzi rozmowy z agentami Ferrana Torresa, aby ocenić jego gotowość do rozważenia transferu. Nie ma jeszcze porozumienia między stronami, ani nie toczą się żadne negocjacje z Barceloną, ale francuski klub już przedstawił potencjalną rolę gracza w projekcie Luisa Enrique.
Trener z Asturii chce powtórzyć formułę, która sprawdziła się w zeszłym sezonie. Po odejściu Gonçalo Ramosa do Milanu PSG poszukuje zawodnika, który będzie w stanie pełnić rolę luksusowego rezerwowego, rozgrywającego średnio od 15 do 25 minut w ważnych meczach, wchodzącego z ławki rezerwowych w celu zmiany oblicza meczu, ale także dysponującego wystarczającą liczbą minut, aby odgrywać ważną rolę dzięki ciągłym rotacjom, które hiszpański trener zazwyczaj wprowadza zarówno w Ligue 1, jak i w Lidze Mistrzów.
I tu właśnie pojawia się Ferran Torres. Jak informował Sport, Luis Enrique zawsze był jednym z jego największych zwolenników. To właśnie w czasie gry w reprezentacji Hiszpanii odkrył jego potencjał jako środkowego napastnika i skrzydłowego, a także był oczarowany jego pracowitością, dyscypliną taktyczną i siłą mentalną. Te cechy nadal mają duży wpływ na ocenę Luisa Enrique i wyjaśniają, dlaczego Ferran jest jednym z priorytetów PSG w zakresie wzmocnienia ofensywy.
Liczby pomagają zrozumieć tok rozumowania Luisa Enrique. Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać, że Gonçalo Ramos miał bardzo ograniczoną rolę w poprzednim sezonie, prawda jest taka, że rozegrał 30 meczów w Ligue 1, w tym 13 w wyjściowym składzie, uzbierał 1309 minut i strzelił sześć goli. W Lidze Mistrzów jego udział był jednak bardziej drugoplanowy: 11 meczów, ani jednego w wyjściowym składzie, 202 minuty i dwa gole.
Ferran mógłby pełnić tę rolę, a ponadto może pochwalić się znacznie lepszymi statystykami. W Barcelonie strzelił 16 bramek w 33 meczach ligowych, a do tego dorzucił trzy gole w dziesięciu występach w Lidze Mistrzów. Jego średnia bramkowa była również wyraźnie wyższa: 0,48 gola na mecz w La Lidze, w porównaniu z 0,20 Ramosa we Francji, a w Europie również przewyższył wyniki Portugalczyka (0,30 do 0,18).
Pomijając statystyki, reprezentant Hiszpanii osiągnął poziom dojrzałości, który w pełni przekonuje Luisa Enrique. Jego zdolność do gry zarówno w wyjściowym składzie, jak i jako rezerwowy, wszechstronność pozwalająca mu grać na każdej pozycji w ataku oraz zaangażowanie w obronie idealnie wpisują się w filozofię trenera z Asturii.
Barça pozostaje jednak w gotowości. Chociaż dyrekcja sportowa wie o zainteresowaniu PSG Ferranem, nic nie jest jeszcze przesądzone w sprawie zawodnika, który musi przyjąć ofertę Paryżan, zanim dojdzie do jakichkolwiek ruchów między klubami. Jeśli tak się stanie, kataloński klub zakłada, że będzie musiał negocjować transfer, mimo że początkowa wycena wynosi 50 milionów euro, na co paryżanie nie chcą przystać.
Z perspektywy sportowej Hansi Flick nadal uważa Ferrana za ważną część drużyny, choć nie gwarantuje mu niekwestionowanej pozycji w podstawowym składzie po odejściu Lewandowskiego. Trzeba też pamiętać, że klauzula, w której Barça musiałaby zapłacić City dodatkowe 8 milionów euro, jeśli zawodnik z Foios podpisze nowy kontrakt na Camp Nou, mocno ciąży w biurach.







