Lato 2026 roku zapisze się w historii FC Barcelony jako najbardziej udane okienko transferowe ostatnich lat, dzięki poprawie sytuacji finansowej, która pozwoliła klubowi powrócić do zasady 1:1, o które zabiegał od kilku sezonów.
Wszystko zaczęło się od Anthony'ego Gordona, do którego później dołączyli Karim Adeyemi, Jesse Bisiwu, a teraz, choć jeszcze nie ma oficjalnego potwierdzenia, Rodri i Joao Cancelo. Równie mile widziane są odejścia takich zawodników jak Ferran Torres, Ronald Araujo i Marc-André Ter Stegen, które tworzą miejsce w budżecie płacowym drużyny.
Dlatego to dobry moment, aby ponownie przyjrzeć się jednemu z największych scenariuszy „co by było, gdyby” ostatnich czasów. Zbiegają się dwa elementy: z jednej strony najlepszy okres w historii futbolu – Barça z 2010 roku prowadzona przez Guardiolę – a z drugiej jeden z najlepszych angielskich środkowych napastników wszech czasów, Wayne Rooney.
Rooney był gwiazdą Premier League ale nadszedł moment, w którym utknął w Manchesterze United. Domagał się wzmocnienia składu po odejściu zawodników pokroju Cristiano Ronaldo, jednak klub nie zareagował, a Rooney pokłócił się również z Sir Alexem Fergusonem po kontuzji kostki, która była publicznie kwestionowana.
Dlatego poważnie rozważał zmianę otoczenia: „Chciałbym grać dla Barcelony”, powiedział były piłkarz w wywiadzie dla The United Stand, gdzie ujawnił również, że był o krok od spełnienia swojego życzenia.
„Pokonali nas w finałach (Liga Mistrzów 2009 i 2011) i nie mieli prawdziwego numeru 9. Myślę, że łatwo byłoby grać w tej drużynie i idealnie bym się wpasował”, skomentował i potwierdził również: „Bardzo trudno się z nimi grało”.
Barça była w trakcie poszukiwań nowego środkowego napastnika, który uzupełniłby ofensywny trio, zdominowane już przez Leo Messiego. Pep Guardiola zatrzymał Samuela Eto'o na sezon 2008/2009, ale jego następca, Zlatan Ibrahimović, nie spełnił oczekiwań podczas swojego jedynego sezonu na Camp Nou i dopiero przybycie Davida Villi sprawiło, że drużyna
ponownie zyskała solidnego napastnika.
Dlatego pomysł zakontraktowania zawodnika o profilu Rooneya – młodego, ale z doświadczeniem na najwyższym poziomie – byłby wręcz idealny, pod warunkiem, że zadomowiłby się w klubie zgodnie z jego oczekiwaniami. Ten pomysł był bliski realizacji, choć ostatecznie Anglik nie doświadczył futbolu, jaki prezentowała ta drużyna.
„Była taka możliwość, ale myślę, że było to dla nich trudne finansowo”, zdradza dziś napastnik. Był w takim momencie kariery, że poczuł, że potrzebuje zmiany i musi opuścić United, więc przeniesienie się do innego kraju, do klubu z tak silną filozofią jak Barça, byłoby dla niego idealnym rozwiązaniem.








