Piłkarz, zwłaszcza jeśli ma doświadczenie z kontuzjami, jako pierwszy wyczuwa powagę urazu, nie czekając na raport medyczny. Wskazówką były łzy Andreasa Christensena w sobotę na Ramón Sánchez Pizjuán w Sewilli. 30-letni duński środkowy obrońca od razu zorientował się, że chodzi o coś poważnego. „Kontuzja mięśnia prostego przedniego lewego mięśnia czworogłowego”, poinformował w niedzielę klub, nie podając jednak szacunkowego czasu przerwy w grze. I choć niektóre szacunku przewidywały od czterech do sześciu tygodni przerwy, źródła bliskie obrońcy, z którymi skonsultowało się MD, obawiają się, że ostatecznie spędzi on dwa miesiące poza grą.
Przerwa spowodowana meczami reprezentacji, pierwsza z trzech w tym sezonie, łagodzi problem Hansiego Flicka, który nie ma nadmiaru środkowych obrońców (Pau Cubarsí i Gerard Martín), ale może wykorzystać n środku obrony Erica Garcię i Julesa Koundé biorąc pod uwagę to, że na bokach defensywy może liczyć na Xaviego Esparta i Joao Cancelo po obu stronach oraz Alejandro Balde po lewej stronie. Może nawet przesunąć Briana Fariñasa na prawą stronę.
Kolejna przerwa w rozgrywkach LaLiga nastąpi między meczem Atlético–Barça w weekend 7–8 listopada a spotkaniem Barça–Villarreal 21–22 listopada. Ten mecz mógłby być celem dla Christensena, który nie musi się spieszyć z powrotem do zdrowia po dwóch przerwach w rozgrywkach klubowych, podczas których nie będzie mógł stawić się na zgrupowania reprezentacji Danii, na które zasłużył dzięki dobrym występom w Barcelonie. W międzyczasie opuściłby osiem meczów (pięć ligowych i trzy w Lidze Mistrzów), w tym El Clásico i spotkanie z PSG. To kwestia cierpliwości.








