Real Madryt jest głównym bohaterem rankingu najwyższych pensji w La Liga EA Sports. W top 10 znajduje się bowiem aż sześciu piłkarzy kadry, którą prowadzi José Mourinho. Zaczynając od najbardziej oczywistego z nich wszystkich, Kyliana Mbappé, który jest samotnym liderem tej listy dzięki ponad 70 milionom euro brutto, jakie pobiera w każdym sezonie. Przychodząc za darmo, zadbał bowiem o to, by zapisać sobie niebotyczną pensję.
Po niedawnym przedłużeniu kontraktu Vinícius Júnior zdołał zbliżyć się do kolegi, ale wciąż jest daleko, z 50 milionami brutto rocznie. Jego zamiarem było otrzymywać tyle samo, choć ostatecznie musiał zadowolić się kwotą znacznie niższą, która jednak stawia go na drugim miejscu. A podium zamyka trzeci galaktyczny zawodnik kadry, Jude Bellingham, który zostaje przy 31,6 miliona brutto.
Prowadzi on jednak rozmowy o przedłużeniu swojej umowy na Santiago Bernabéu, więc bardzo prawdopodobne, że wkrótce te kwoty wzrosną. Obok niego, zarabiając dokładnie tyle samo, mamy Trenta Alexandra-Arnolda, jego rodaka, który przyszedł z etykietą galaktycznego transferu i za zero euro z Liverpoolu, co również pomaga wyjaśnić tę pensję, której jeszcze nie zdołał uzasadnić. A dalej mielibyśmy dwóch jedynych piłkarzy Barçy w tym rankingu.
To Rodrigo Hernández i Lamine Yamal, właśnie w tej kolejności, którzy zamykają top 6. Pierwszy z pensją 31,2 miliona brutto, podczas gdy „dziesiątka” musi zadowolić się nieco mniejszą, zarabiając blisko 28. Następnie pojawia się jedyny piłkarz kadry Atlético Madryt i — ku zaskoczeniu wielu — nie jest to Julián Álvarez. Chodzi bowiem o Jana Oblaka, który jest też jedynym bramkarzem na liście i który pobiera około 26.
Z 24 milionami zostaje jeden z nowych nabytków, jakie Madryt zamknął w tym roku, Bernardo Silva, kolejny gracz zarabiający tak duże pieniądze dzięki temu, że podpisał kontrakt z kartą wolnego zawodnika pod pachą.
Nico Williams i Rodrygo Goes zamykają top 10
Na przedostatnim miejscu mamy Nico Williamsa, który zdecydował się zostać w Athletic Club Bilbao, ku zaskoczeniu wielu. Zrobił to jednak w zamian za astronomiczną pensję, która stawia go na dziewiątej pozycji, dzięki 21,5 miliona, jakie pobiera dziś.
A na końcu jest Rodrygo Goes, z 20,8 miliona. To znaczy, że Raphinha Dias czy Fede Valverde są bardzo blisko, ale bez możliwości wejścia do top 10, zajmując kolejne pozycje razem z Ibrahimą Konaté i Aurelienem Tchouaménim.












