„Jego poziom jest nie do wiary”. Tak Hansi Flick mówił o Xavim Esparcie w Paryżu. Barça przegrała pierwszy mecz w sezonie, z Paris Saint-Germain, ale barceloński boczny obrońca błyszczał własnym światłem na Parc des Princes. Zszedł ze środka pola, by wrócić na prawą obronę, i dał pokaz zarówno w defensywie, jak i w ataku, a do tego zdobył swojego pierwszego gola w Lidze Mistrzów. Gdyby ktokolwiek miał jeszcze wątpliwości — Espart wywalczył sobie miejsce w pierwszej drużynie, w niedzielę zagra w Klasyku w pierwszym składzie, a nawet Luis de la Fuente myśli już o powołaniu go do pierwszej reprezentacji Hiszpanii. „Zagrał fantastyczny mecz, w pierwszej i w drugiej połowie” — chwalił go dalej Flick.
Niemiecki szkoleniowiec nie miał wielu wątpliwości co do Esparta, któremu dał zadebiutować w poprzednim sezonie, właśnie w meczu Ligi Mistrzów na terenie Newcastle. Był w cyklu treningowym pierwszej drużyny i już nie wrócił do rezerw, poza trzema rozegranymi tam spotkaniami. Tego lata Espart był już jednym z uczestników treningów Flicka, a klub zdecydował o przyznaniu mu licencji zawodnika pierwszej drużyny i numeru 12. We wrześniu Deco ogłaszał przedłużenie jego umowy do 2030 roku, które zostało podpisane zaledwie piętnaście dni temu. „Docenili jego dojrzałość, profesjonalizm, postawę, energię i, rzecz jasna, jakość” — wskazują z otoczenia zawodnika.
Urodzony w Barcelonie 21 maja 2007 roku Espart wszedł do akademii Barçy, mając ledwie ukończone osiem lat, by dołączyć do drużyny benjamí. Zasadniczo zawsze grał w środku pola, choć dzięki swojej wszechstronności zajmował też pozycje defensywne, przede wszystkim na boku obrony. „Ale on jest środkowym pomocnikiem” — podkreślają z jego otoczenia.
Espart jest czwartą gwiazdą nadzwyczajnego pokolenia piłkarzy, którzy wyrobili sobie miejsce w elicie — pokolenia, które tworzą Lamine Yamal, Pau Cubarsi i Marc Bernal. Choć wszyscy oni mieli różne drogi w piłce młodzieżowej. Lamine i Bernal, którzy wchodzą do La Masii w 2014 roku — Espart robi to w 2015 — zawsze grają razem w tej samej kategorii. Espart natomiast spotyka się z nimi tylko na jeden rok, w 2019, w infantil B. Cubarsi, który dołącza do Barçy w 2018 roku, również grał z Lamine'em i Bernalem, dopóki drogi nie rozeszły się przy przedwczesnym debiucie Lamine'a w pierwszej drużynie, w wieku zaledwie 15 lat.
„Bardzo ważne było to, żeby wyprzedzić wszystkich. Nie czekaliśmy. Jeśli dostawaliśmy raport w czwartek, w sobotę rano jechaliśmy ich zobaczyć, a po południu już rozmawialiśmy z rodzinami o podpisaniu umowy z Barçą” — wspomina Jordi Roura, który odpowiadał za piłkę młodzieżową Blaugrany od 2014 do 2021 roku. „To, że wszyscy czterej doszli do pierwszej drużyny, jest owocem wykonanej pracy, ale bezsporne jest też to, że jest w tym pewna doza szczęścia. Wszystkie czynniki się zgrały” — dodaje były trener Blaugrany, który obecnie zajmuje się szkoleniem młodzieży w Al-Jazirze w Emiratach Arabskich.
Mają 19 lat i w niedzielę, w Klasyku z Realem Madryt, jest bardzo wiele wskazań na to, że będą bohaterami pierwszego składu. Z pewnością będą w nim Lamine Yamal i Pau Cubarsi, a jest więcej niż prawdopodobne, że Espart znów zagra jako prawy obrońca. Najpewniejsze jest natomiast to, że Bernal zacznie mecz na ławce, ponieważ w Paryżu trener dał pierwszeństwo odpoczynkowi Rodriego, żeby ten miał świeże nogi na mecz z zespołem José Mourinho.
Trzech zawodników poniżej 20 lat w pierwszym składzie Klasyku: fakt historyczny
Będzie to pierwszy raz, kiedy Barça wystawi w pierwszym składzie meczu Barça — Madryt trzech piłkarzy w wieku poniżej 20 lat. W całym XXI wieku jest zresztą tylko dziesięciu zawodników, którzy w wieku 19 lat lub młodsi znaleźli się w wyjściowej jedenastce Klasyku. Cubarsi, Lamine Yamal, Gavi, Balde i Pedri z obecnej drużyny, a do tego Ansu Fati, Dest, Bojan, Messi i Pepe Reina.
Potencjał tych zawodników jest bardzo wysoki i Barça nie zwlekała z zabezpieczeniem sobie ich przyszłości. Półtora roku temu zabezpieczyła już Lamine'a Yamala do 2031 roku kontraktem gwiazdy światowego formatu, który czynił go najlepiej zarabiającym piłkarzem kadry. Niewiele wcześniej podpisała umowę z Cubarsim, do 2029 roku. W tym sezonie dyrekcja sportowa wzięła się do pracy nad przedłużeniami: Esparta, podpisanym 8 października, i pozostaje do sfinalizowania tylko kontrakt Marca Bernala. Pomocnik z Berguedà przedłuży swoje związanie z klubem do 2031 roku, choć do sformalizowania operacji potrzeba jeszcze kilku dni. Jak udało się ustalić temu dziennikowi, porozumienie jest pewne, jeśli chodzi o kwoty, ale trzeba rozstrzygnąć szereg spraw biurokratycznych. Drobny druk kontraktu, który obejmuje między innymi kwestie komercyjne. Zarówno z Barçy, jak i z otoczenia zawodnika zapewniają, że zostanie domknięty w stu procentach. Jedyna wątpliwość dotyczy tego, kiedy. W ten sposób dopełni się poker przedłużeń rocznika 2007, najwcześniej dojrzałego i najbardziej płodnego w akademii Barcelony.








