Barça poszukuje napastnika na sezon 2025/2026, a jednym z największych poszkodowanych będzie Pau Víctor, który nie znajduje się w planach Hansiego Flicka. Kiedy musiał dać odpocząć Lewandowskiemu, niemiecki trener uciekał się do Ferrana Torresa jako fałszywej "9" i przy kilku okazjach zmieniał system gry. I faktem jest, że napastnik z Sant Cugat nie ma ani minut, ani możliwości.
Jego praktycznie zerowy udział był widoczny w ostatnim czasie, odkąd udało się zarejestrować go razem z Olmo przed finałem Superpucharu Hiszpanii 12 stycznia. Od tego momentu jego występy były bardzo sporadyczne. Około 18 minut w meczu Copa przeciwko Betisowi (5-1) z korzystnym już wynikiem (4-0). Kolejne 19 minut w wygranym 7-1 meczu z Valencią w La Lidze (5-1) i minuta plus doliczony czas gry przeciwko Atalancie (2-2) w Lidze Mistrzów i Alavés (1-0) w La Lidze.
Od tamtego meczu, 2 lutego, Pau Víctor nie zagrał już ani razu, a minęło już dziewięć spotkań, w których był powoływany, ale nie wchodził z ławki rezerwowych. W dwóch meczach Copa z Valencią i Atlético, w dwóch meczach 1/8 finału Ligi Mistrzów z Benficą oraz w ostatnich pięciu meczach La Ligi z Sevillą, Rayo, Las Palmas, Realem Sociedad i Atlético.
Były zawodnik Girony, który grał na wypożyczeniu w Barcelonie Atlètic, podpisał kontrakt z Barça latem ubiegłego roku za 2,5 miliona euro, z umową do 2029 roku. Z Vitorem Roque w składzie, Pau Víctor wypełnił lukę po Marcu Guiu, który przeniósł się do Chelsea.
Kataloński napastnik został uznany najlepszym strzelcem Primera RFEF w sezonie 2023/2024 z 20 bramkami. Jego produktywność prawie doprowadziła Barçę Atlètic do Segunda División.