Odejście Marca-André ter Stegena do Girony jest coraz bliższe i wszystko wskazuje na to, że zostanie sfinalizowane jeszcze w tym tygodniu. Strony są na ostatniej prostej do osiągnięcia porozumienia i panuje między nimi pełna zgoda, więc oficjalne ogłoszenie nie powinno się opóźniać. Są pewne szczegóły, które, mimo że obie strony twierdzą, że umowa nie została jeszcze sfinalizowana, są bardzo znaczące. Według informacji Sportu, Girona wysłała już zaproszenia do otoczenia bramkarza, aby był obecny w poniedziałek 26 stycznia na stadionie Montilivi podczas meczu z Getafe CF.
Chociaż będzie to jego pierwszy tydzień w drużynie, sztab szkoleniowy zamierza wystawić ter Stegena w pierwszym składzie od pierwszego dnia i dać mu szansę zadebiutowania przed nową publicznością. Klub wierzy, że ter Stegen od razu poprawi wyniki na pozycji, która budziła wątpliwości w trakcie sezonu. Dlatego chce przyspieszyć jego adaptację i od początku dać mu szansę wykazania się. Pierwszy bramkarz drużyny z Girony, Paulo Gazzanigga, nie osiągnął oczekiwanych wyników w trakcie sezonu, a drugi bramkarz, Dominik Livaković, który miał kilka sporów z trenerem, odmówił gry, ponieważ zgodnie z przepisami FIFA nie mógłby przejść do innej drużyny, gdyby zagrał w oficjalnych rozgrywkach. Wraz z przybyciem ter Stegena przewiduje się, że chorwacki bramkarz opuści szeregi Girony.
Przyjście Niemca wywołało ogromne emocje wśród kibiców Girony. Przybycie bramkarza o takim poziomie i doświadczeniu jak ter Stegen jest postrzegane jako wyraźny skok jakościowy i sygnał ambicji w szczególnie delikatnym momencie. Oczywiście emocje te podziela zwłaszcza Míchel Sánchez, który kilkakrotnie rozmawiał z piłkarzem, aby wyjaśnić mu projekt i przekazać mu, jak ważną rolę będzie odgrywał w drużynie.
Trener z Vallecas, który szczególnie ceni sobie grę nogami, uważa za kluczowe wzmocnienie tej pozycji sprawdzonym zawodnikiem. Ter Stegen z kolei bardzo pozytywnie ocenia możliwość kontynuowania kariery i odgrywania wiodącej roli w roku, w którym odbędą się mistrzostwa świata. Niemiecki bramkarz nie rozważał opcji wyjazdu za granicę i ostatecznie trafi do oddalonej o niecałą godzinę drogi od Barcelony Girony, gdzie będzie grał na zasadzie wypożyczenia przez sześć miesięcy w ramach transakcji korzystnej zarówno dla niego, jak i dla FC Barcelony, która dodatkowo zaoszczędzi niewielką część jego wynagrodzenia.
Wszystko jest więc gotowe do szybkiego sfinalizowania umowy, a Montilivi będzie mogło świętować jeden z najbardziej ekscytujących transferów w swojej historii.









