Pau Cubarsí był jednym z powodów, dla których Barcelona przegrywała tylko 1:0 przed doliczonym czasem gry. Był gigantem w obronie u boku Gerarda Martína. Ocenił grę zespołu z własnej perspektywy. „Rozegraliśmy świetny mecz, szczególnie w obronie. Wiedzieliśmy, że przyjazd tutaj będzie trudny”, skomentował środkowy obrońca.
Obrońca zażądał wyjaśnień z ławki rezerwowych, gdy Barcelona straciła gola Barnesa. Araujo nie został zmieniony i nie zdążył wrócić do obrony swojego pola karnego, co pozwoliło napastnikowi Newcastle z łatwością wykończyć akcję przy dalszym słupku. „Kilka drobnych szczegółów kosztowało nas utratę gola”, zauważył Cubarsí.
Wychowanek przyznał, że drużyna nie była skuteczna w ataku. „Nie byliśmy dobrzy w ataku. Czasami trzeba się wycofać lub utrzymać blok w pomocy, żeby osiągnąć dobry wynik”, wyjaśnił. „Mamy w ataku zawodników, którzy potrafią odmienić losy meczu i w każdej chwili mogą narobić kłopotów. Dani Olmo wszedł na boisko i zrobił to, co do niego należało”, dodał.
Cubarsí zwrócił również uwagę na poziom energii drużyny: „Mieliśmy kilka bardzo wymagających tygodni. Byliśmy trochę zmęczeni. Musieliśmy wyczuć, kiedy naciskać, a kiedy nie, bo nie mogliśmy tego robić przez pełne 90 minut. To była bardzo fizyczna drużyna. Musieliśmy osiągnąć dobry wynik. Na własnym boisku dajemy z siebie wszystko”.
Środkowy obrońca miał kilka słów dla Xaviego Esparta, kolegi z drużyny z pokolenia 2007, który zadebiutował w pierwszym zespole. „Xavi i ja przeżyliśmy razem wiele chwil. Czuje się komfortowo, gdy idzie do przodu. Wykonał świetną akcję w obronie, która mogła nas kosztować gola. Był znakomity”, podsumował Cubarsí.
Włoski sędzia Marco Guida wyrzucił z boiska Ronalda Araujo, który poczuł skurcze. Urugwajczyk właśnie zakończył akcję za linią boczną i cofnął się, aby uniknąć wznowienia gry bez niego. Sędzia zmusił go do rozpoczęcia gry poza boiskiem. Urugwajczyk, z problemami fizycznymi, nie był w stanie pokryć swojej strefy. Nikt tego nie zrobił, a Barnes strzelił gola na 1:0. „Nie rozumiem przepisów”, narzekał Araujo.
„Jeśli mam skurcze, mogę wejść na boisko normalnie lub czołgając się. Nie rozumiem decyzji sędziego; znowu mnie wyrzucił z boiska. Potem nie mogłem wejść w pole karne. Nie rozumiem decyzji sędziego”, stwierdził Urugwajczyk, który został zmieniony zaraz po golu Newcastle.
Wnioski Araujo były jednak pozytywne. „Jestem zadowolony z wyniku; na koniec udało nam się wyrównać. Nie graliśmy tak dobrze, jak chcieliśmy. Musimy podkreślić to, czego nauczyliśmy się w Pucharze, w przegranym 4:0 meczu z Atlético. Dzisiaj byliśmy mądrzy. W Lidze Mistrzów musimy być mądrzy. Teraz gramy u siebie, z naszymi kibicami. To będzie wspaniały mecz”, skomentował.
Urugwajczyk przyznał, że plan drużyny dotyczący posiadania piłki nieco zawiódł. „Chcieliśmy być bardziej groźni w ataku, mieć więcej piłki. Graliśmy przeciwko świetnemu przeciwnikowi, z wywierającym presję stadionem. To był trudny mecz. Wyjeżdżamy z dobrymi nastrojami, bo wszystko rozstrzygnie się u siebie”, wyjaśnił. Araujo, podobnie jak Cubarsí, zwrócił uwagę na wysiłek fizyczny: „To wynik wysiłku w meczach o wysokiej intensywności”. „Z większą ilością czasu gry czuję się lepiej. Muszę być gotowy na swoją kolej. Dziś czułem się dobrze”, podsumował.
Xavi Espart opuścił St James' Park z półuśmiechem. Wszedł na boisko w 88. minucie, debiutując w pierwszym zespole Barcelony. „To marzenie, wciąż to przyswajam”, powiedział mediom.
Sam Espart opowiedział, jak przebiegała zmiana. „Flick zaprosił Roony'ego Bardghjiego. Strzelili gola, a Ronald padł. Flick kazał nam czekać, a potem nagle się odwrócił i krzyknął: 'Xavi!'”, powiedział. „Pobiegłem się przygotować, żebym mógł wejść na boisko. Nie mogłem w to uwierzyć. Kiedy wszedłem na boisko, świetnie się bawiłem”, powiedział. „Flick powiedział mi, żebym grał tak, jak potrafię, i żebym się tym cieszył”, wyznał.
„To, że mam takich kolegów z drużyny, bardzo pomaga; to moi przyjaciele. Awans tutaj nie jest łatwy, ale dają mi pewność siebie. Zawsze chciałem grać dla Barcelony i zawsze będę. To mój cel. Krok po kroku i dam z siebie wszystko”, podsumował Espart.







