Gerard Piqué, były piłkarz FC Barcelony, przyznał w przeszłości, że chciałby zostać prezydentem klubu. Jednak ten scenariusz wydaje się nieco bardziej odległy, biorąc pod uwagę ostatnie wypowiedzi Katalończyka. W obszernej rozmowie ze streamerem DjMariio, w której poruszyli różne bieżące tematy, Piqué został zapytany o możliwość startu w kolejnych wyborach, zaplanowanych na 2031 rok, i jasno wyraził swoje stanowisko.
„Słuchaj, jestem w Kings League od trzech lat, od 2023 do 2026 roku, i wydaje mi się, że to wieczność. A wy pytacie mnie o coś, co ma się wydarzyć za pięć lat. Nie da się dzisiaj udzelić odpowiedzi” stwierdził Piqué, dodając ważny szczegół, który utrudnia mu ubieganie się o fotel prezydenta Barçy.
„Będąc właścicielem Andorry, nie sądzę, żebym mógł nawet kandydować. Bo nie mogę być właścicielem drużyny i jednocześnie prezydentem. Musiałoby się wiele zmienić, żebym mógł coś takiego zrobić”, powiedział Piqué, odnosząc się do swojej roli właściciela Andorry.
Sądząc po jego słowach, wydaje się jasne, że Piqué nie myśli o kandydowaniu w kolejnych wyborach prezydenckich Barcelony, ale do wyborów pozostało jeszcze pięć lat, a w świecie futbolu, jak to mówią, wszystko może się szybko zmienić.






