W siedzibie Barçy panuje obecnie dość intensywna atmosfera. Chociaż znaczna część uwagi skupia się na podróży Deco i Bojana Krkicia po Korei Południowej wraz z drużyną Legend, to w tym momencie okienka transferowego większość spraw można już załatwić zdalnie. Planowanie sportowe jest zaawansowane już od tygodni, a dyrekcja sportowe nadal pracuje na pełnych obrotach, mimo że znajduje się tysiące kilometrów od Ciutat Esportiva.
W tym kontekście, jak dowiedział się Sport, w ostatnich godzinach w kręgach Barçy pojawiło się nazwisko Victora Osimhena. Nigeryjski napastnik Galatasaray został zaproponowany Barcelonie za pośrednictwem osób trzecich, co jest kolejnym dowodem na zainteresowanie, jakie projekt Blaugrany nadal budzi wśród niektórych z najbardziej rozchwytywanych piłkarzy na międzynarodowej scenie.
Jednak pomimo wysokiego poziomu reprezentanta Nigerii, Barça w ogóle nie traktuje jego pozyskania jako priorytetowej opcji wzmocnienia ataku. W klubie doceniają jego umiejętności i są w pełni świadomi, że jest to świetny środkowy napastnik na rynku, ale plan działania wytyczony przez Deco od miesięcy pozostaje dokładnie taki sam. Choć w media nieustannie powracają do nazwiska Juliána Álvareza, nie wynika to z kaprysu. W Barcelonie nadal są przekonani, że jest on priorytetowym celem wzmocnienia ataku i, co najważniejsze, uważają, że transfer ten jest wykonalny.
W każdym razie jest to jeden z tych typowych ruchów, które mają miejsce podczas okienka transferowego, zwłaszcza gdy zbliża się decydujący moment wielkich transferów. Różne osoby powiązane z piłkarzami, agencjami lub środowiskami zawodowymi zwykle przekazują propozycje różnym decydentom i działom klubów, aby zbadać scenariusze i ocenić zainteresowanie.
27-letni Osimhen ma za sobą świetny sezon w Turcji. Napastnik rozegrał 33 oficjalne mecze w barwach Galatasaray, strzelając 22 bramki i zaliczając siedem asyst we wszystkich rozgrywkach, i był głównym punktem ofensywnym tureckiej drużyny przez cały sezon. Nigeryjczyk ma wartość rynkową na poziomie 75 milionów euro, a latem ubiegłego roku podpisał kontrakt z Galatasaray do 2029 roku po tym, jak turecki klub zapłacił dokładnie tę samą kwotę, aby przejąć jego prawa od Napoli.
Aktualnie głównym celem Barçy w zakresie wzmocnienia ataku pozostaje Julián Álvarez. W Barcelonie zakładają, że Atlético Madryt będzie stawiać wszelkie możliwe przeszkody, a niektóre wiadomości publikowane przez środowisko Rojiblancos, w tym aluzje i żarty w mediach społecznościowych na temat tej operacji, nie pozostały niezauważone. Mimo to na Camp Nou zachowują spokój i uważają, że wszystkie dotychczasowe rozmowy mieszczą się w ramach absolutnej normalności rynku transferowego. Na razie Barça uznała za stosowne dać kilka dni wytchnienia, aby uspokoić sytuację i zobaczyć, jak będzie się ona rozwijać w przyszłości.
Klub rozumie, że gdy piłkarz wykazuje zainteresowanie noszeniem tak atrakcyjnej koszulki jak ta Barçy, logiczne jest, że dochodzi do kontaktów, wymiany opinii i działań między przedstawicielami oraz osobami zaangażowanymi w ewentualne negocjacje. Dlatego nie rozważa się żadnej zmiany strategii. Tylko całkowicie nieoczekiwany zwrot w sprawie Juliána Álvareza otworzyłby drzwi do rozważenia alternatyw, takich jak Osimhen, co wydaje się niezwykle mało prawdopodobne, by nie powiedzieć niemożliwe.
Wewnętrzny komunikat pozostaje niezmienny. Barça otrzymała w ostatnich tygodniach liczne oferty, docenia zainteresowanie czołowych piłkarzy dołączeniem do projektu Hansiego Flicka, ale ma bardzo jasny plan. Deco od miesięcy pracuje nad precyzyjnie zdefiniowaną strategią i zamierza ją zrealizować tak szybko, jak to możliwe, podobnie jak miało to miejsce w przypadku innych transferów uznanych za priorytetowe w planach sportowych.







