Letni rynek transferowy nadal rozwija się w rytmie Mistrzostw Świata, a doniesienia z Wielkiej Brytanii uparcie wiążą przyszłość ataku Barcelony z obecną gwiazdą angielskiej reprezentacji. Według doniesień Daily Mail, FC Barcelona zdecydowała się wznowić „sprawę Kane'a” dopiero i wyłącznie po Mistrzostwach Świata. Brytyjski dziennik podkreśla, że po wstępnym podejściu kataloński klub zgodził się ponownie przeanalizować sytuację po zakończeniu udziału napastnika w turnieju, wstrzymując potencjalną ofensywę.
„Barcelona skontaktowała się z przedstawicielami Harry'ego Kane'a, aby zbadać możliwość zakontraktowania kapitana Anglii”, podaje angielska gazeta. Dodaje jednak, że „sytuacja wyjaśni się dopiero po zakończeniu udziału Anglii w Mistrzostwach Świata”, ponieważ 32-latek jest w pełni skoncentrowany na postępach swojej drużyny w fazie pucharowej i zbliżającym się meczu 1/16 finału w Atlancie z Demokratyczną Republiką Konga.
Jak jednak donosił Sport, rzeczywistość nieco różni się od tego, co mówi się w Anglii. Barça nigdy nie złożyła formalnej oferty za napastnika. Od momentu, gdy klub podejrzewał, że będzie to ostatni sezon Roberta Lewandowskiego, przeprowadzono wstępne dochodzenie w celu oceny gotowości zawodnika do transferu. Informacje, które otrzymała Barça, szybko jednak rozwiały te początkowe próby: Kane jest zadowolony w Bayernie i nie chce odchodzić.
Jedynym promykiem nadziei w Anglii na scenariusz „po Mistrzostwach Świata” jest nierozwiązana sytuacja kontraktowa. Kontrakt Kane'a wygasa w 2027 roku, a z bawarskim klubem wciąż nie ma porozumienia w sprawie jego przedłużenia: napastnik chciał zapewnić sobie przyszłość do 2030 roku, podczas gdy klub woli przedłużyć kontrakt tylko o dwa kolejne sezony. Wszystko wskazuje na to, że negocjacje zintensyfikują się po zakończeniu Mundialu, a jeśli nie zostanie osiągnięte porozumienie, być może otworzy się nowa możliwość jego pozyskania. Mimo to, to ogromna transakcja za zawodnika, który kosztował prawie 100 milionów euro i zarabia 25 milionów euro rocznie.
Pozycja Kane'a i ogromne kwoty, jakie za niego płacono, ostro kontrastują z gotowością Barcelony wobec Juliána Álvareza, który od samego początku był bardzo otwarty na transfer. Argentyńczyk pozostaje pierwszym wyborem Deco i Hansiego Flicka, ponieważ uważają, że ma on wszystkie cechy, aby pasować do zespołu: strzela bramki, świetnie łączy grę i jest konsekwentny w defensywie.







