Bayern Monachium nadal uważnie monitoruje sytuację Julesa Koundé, ale potencjalne zainteresowanie niemieckiego klubu wciąż nie przełożyło się na faktyczne negocjacje z FC Barceloną.
Barça nie uważa prawego obrońcy za nietykalnego, ale nie jest też skłonna do ułatwiania mu odejścia. Dyrekcja sportowa uważa, że Francuz pozostaje jednym z najlepszych piłkarzy na świecie na swojej pozycji i rozważyłaby transfer tylko wtedy, gdyby złożono ofertę odzwierciedlającą jego wartość rynkową, znacznie wyższą niż kwoty obecnie krążące w Niemczech.
David Bernabéu wyjaśnił w letnim programie Sportu na YouTube, że kataloński klub będzie rozpatrywał oferty za obrońcę, ale tylko pod warunkiem, że spełnią one oczekiwania finansowe Barcelony: „Nie chodzi o to, że klub nie chce rozpatrywać ofert. Myślę, że wysłuchałby, gdyby zrozumiał, że oferty mieszczą się w przedziale rynkowym za Koundé: na przykład około 50-60 milionów”, wyjaśnił Bernabéu.
Problem w tym, że Bayern Monachium nie jest skłonny do podjęcia tak dużego wysiłku. „W ostatnich dniach Bayern Monachium wysłał zapytania dotyczące Koundé. Powiedziano mi, że Bayern byłby skłonny zapłacić za Koundé maksymalnie 40 milionów euro, a Barça uważa to za niską ofertę. Nie sprzedadzą go za 40 milionów euro i żaden inny klub nie złożył wiążącej oferty”, stwierdził dziennikarz.
Obecna sytuacja jest zatem daleka od innych ruchów, które mogłyby potencjalnie przerodzić się w transakcje w tym okienku transferowym. Istnieje zainteresowanie, ale nie ma otwartych negocjacji, ponieważ oba kluby mają zupełnie inne wyceny zawodnika.
Jeśli przyszłość Koundé ostatecznie ulegnie zmianie, jednym z zawodników, którzy mogliby go zastąpić, jest prawy obrońca Pedro Porro.
Reprezentant Hiszpanii rozgrywa znakomite mistrzostwa świata, a jego występy tylko potwierdziły wysoki poziom, jaki prezentował już w Tottenhamie. Jednak jego pozyskanie okazuje się niezwykle skomplikowaną operacją.
Porro odnowił kontrakt z londyńskim klubem zaledwie miesiąc temu, jego znakomity sezon dodatkowo zwiększył jego wartość rynkową, a siła finansowa Premier League sprawia, że wszelkie negocjacje są dla Barcelony bardzo skomplikowanym scenariuszem, Blaugrana w obecnej sytuacji miałaby trudności z konkurowaniem z kwotami, jakich zażądałby angielski klub.







