Deco stracił dwa potencjalne nabytki w niecałe 24 godziny. W piątek CEO Atlético Madryt, Miguel Ángel Gil Marín, ogłosił, że Julián Álvarez nie odejdzie, a João Pedro zszedł jeszcze dalej z radaru Barcelony.
Brazylijski napastnik, grający dla Chelsea, został uznany przez londyński klub za nietykalnego. Angielski klub nie zamierza w tym okienku transferowym rozpatrywać ofert za zawodnika, z którym wiąże duże nadzieje zarówno teraz, jak i w przyszłości. Na Stamford Bridge uważa się, że napastnik powinien być kluczową postacią w nowym projekcie i dlatego nie rozważa rozpoczęcia negocjacji w sprawie jego odejścia.
Zaufanie do João Pedro jest maksymalne. Brazylijczyk trafił do Chelsea w lipcu 2025 roku, po tym jak angielski klub zapłacił Brighton 50 milionów euro za jego usługi. Od tego czasu jego postępy utwierdziły londyński klub w przekonaniu, że ma napastnika, który może odegrać znaczącą rolę w klubie przez wiele lat.
Co więcej, Xabi Alonso liczy na niego. Trener uważa João Pedro za bardzo kompletnego napastnika dzięki jego wszechstronności, ciągłemu przemieszczaniu się i umiejętności adaptacji do różnych pozycji w ataku. Te cechy idealnie wpisują się w styl gry, jaki Alonso chce wdrożyć na Stamford Bridge.
Decyzja Chelsea stanowi kolejną przeszkodę dla dyrekcji sportowej Barcelony. Po odrzuceniu przez Atlético Madryt sprzedaży Juliána Álvareza, Barça uważa, że kolejne nazwisko wśród potencjalnych wzmocnień napastnika jest praktycznie wykluczone. Deco będzie musiał kontynuować eksplorację rynku w poszukiwaniu alternatyw, które mogłyby wzmocnić drużynę tego lata.
I coraz mniej jest nazwisk, które mogłyby pasować do planów Hansiego Flicka. Pamiętajmy, że Barça zdecydowała się nie przedłużać kontraktu Roberta Lewandowskiego, a Ferran Torres ma ostatni rok umowy i może pakować walizki do Paris Saint-Germain.







