Jordi Pesquer nie opuści Barcelony. Wychowanek przestał być tylko kolejnym nazwiskiem La Masii i zaczyna wypracowywać sobie miejsce w pierwszej drużynie. Lewy obrońca był jedną z nowych twarzy w presezonie Hansiego Flicka, co wyraźnie pokazuje, że trener ma go na oku.
Niemiecki trener i Barça mają dla niego plan, zarówno teraz, jak i na przyszłość, po powrocie z miniturnieju El Albir (Alicante), w którym grał z reprezentacją do lat 18. Chodzi o to, aby pozostał w Barcelonie Atlètic, ale był też gotowy do bycia w dynamice pierwszego zespołu, zarówno na treningach, jak i w razie potrzeby poprzez powołania na mecze.
Pesquer szczególnie przykuł uwagę Flicka ze względu na swoje atuty. Jest ofensywnym bocznym obrońcą, utalentowanym technicznie i posiada warunki fizyczne pozwalające mu rywalizować na wysokim poziomie pomimo młodego wieku. Jego 183 cm wzrostu i umiejętność włączania się do ataku idealnie pasują do profilu zawodnika, którego Barça chce dalej rozwijać w La Masii.
Jego pojawienie się na treningach Flicka nie jest zatem jednorazowym wydarzeniem. Barça nie chce niepotrzebnie się spieszyć. W tym sensie klub nie postrzega sytuacji Pesquera jako zwykłego awansu. Nie oczekuje się od niego regularnych występów w pierwszym składzie, ale nie jest też uważany za zawodnika przeznaczonego wyłącznie do drużyny rezerw. Barça chce, aby zaczął zapoznawać się z poziomem i wymaganiami Flicka, jednocześnie kontynuując zdobywanie doświadczenia w Barcelonie Atlètic.
Konkurencja na lewej obronie będzie jednym z czynników decydujących o jego możliwościach. Sytuacja Balde otworzyła przestrzeń dla młodych zawodników, którzy mogą udowodnić swoją wartość, a Xavi Espart już wcisnął się w tę lukę.










