Hansi Flick świętował każdą z pięciu bramek strzelonych przez Barçę w pożegnalnym meczu na Mestalla (0:5) z niepohamowaną radością. Oceniając spektakularne zwycięstwo Blaugrany, niemiecki trener powiedział: „To był fantastyczny mecz, kontrolowany od samego początku. Dominowaliśmy i to właśnie chcę zobaczyć. Nie jestem zaskoczony tym, co zrobiliśmy, bo to jakość, z jaką się trenuje. To był niemal idealny mecz. Trzeba kontrolować grę i atakować przestrzenie, żeby próbować strzelić gola. Właśnie to próbowaliśmy zrobić”.
Zapytany o 17 bramek strzelonych bez tradycyjnego numeru "9" w pierwszych czterech meczach, Niemiec zbagatelizował statystykę, kładąc nacisk na zwycięstwo: „Dla mnie chodzi tylko o trzy punkty, ale mamy jakość na boisku, jest przestrzeń i potrafimy skutecznie atakować głębokie linie defensywne. Dobrze to widzieć i udało nam się kontrolować grę, zwłaszcza w tym upale (34 stopnie Celsjusza). Jesteśmy zadowoleni”. Dodał: „To nie zmienia naszego podejścia. Potrzebujemy "9". Cieszę się, bo Pedri też strzelił gola. Każdy, kto gra na boisku, może strzelać gole. Wykorzystujemy przestrzeń i czekamy na strzelenie gola”.
Pomimo świetnego początku sezonu ligowego, Hansi zaapelował o ostrożność: „Kibice są z nami. Gramy dla nich, dokonaliśmy dobrych transferów, ale zawodnicy są bardzo głodni sukcesu, są młodzi. To dopiero początek i długa droga”.
Zanim wymienił kilku kluczowych zawodników w swojej drużynie, Flick dodał: „Nie wiem, czy trzeba to mówić po zwycięstwie 5:0, ale zawsze możemy grać lepiej i musimy starać się lepiej kontrolować grę, częściej podając. Jest wiele meczów i zawsze musimy oszczędzać energię”.
Odnosząc się do Lamine Yamala, pochwalił jego zaangażowanie: „Wczoraj trenował oddzielnie od grupy, ale rozmawialiśmy dziś rano i powiedział mi, że może grać. Był zaangażowany w pressing w obronie, bardzo zaangażowany, i to bardzo dobrze”.
Rodri Hernández zebrał wysokie pochwały, ale Flick skorzystał z okazji, by wesprzeć Marca Bernala: „Wszystko, co robi Rodri, ma sens. To ekscytujące. Nie tylko na boisku, ale także w szatni. To prawdziwy lider, a Marc Bernal również wykonuje świetną robotę. Będzie miał szanse i będzie się rozwijał dzięki temu transferowi”.
Po znakomitym występie pochwalił Fermína Lópeza: „Widać, jakim jest piłkarzem, po tym, co robi zarówno w polu karnym, jak i poza nim. Zawsze naciska, dobrze radzi sobie z piłką i bez niej, i strzela gole. Jego siłą jest intensywność, ale popełnia też błędy, choć gra fantastycznie”.
Pochwalił postawę wszystkich, wymieniając Olmo, który zaliczył dwie asysty: „Jest wielu zawodników, którzy mogą grać, a ja muszę sobie z tym radzić. Bycie rezerwowym nie jest łatwe, ale w piłce nożnej wszystko może się zmienić. Cieszę się z powodu Daniego, z tego, jak wszedł z ławki. Jest bardzo inteligentny. Zawsze staramy się podejmować najlepsze decyzje dla drużyny”.
Odnosząc się do trzech żółtych kartek otrzymanych przez Pau Cubarsíego, Rodriego i Fermína, Flick uznał je za sprawiedliwe: „Pierwsza, dla Cubarsíego, była zasłużona. Musimy to zaakceptować, a sędzia (Díaz de Mera) spisał się świetnie”.
Pedri González podkreślił w rozmowie z Movistar ambicje lidera ligi. „Jesteśmy niesamowicie głodni zwycięstwa: walczymy o każdy tytuł”, powiedział.
Pomimo rozgromienia Valencii pogrążonej w kryzysie instytucjonalnym, Pedri w pełni docenił zwycięstwo. „Przykładamy do tego dużą wagę. Można powiedzieć, że to był łatwy mecz, ale tutaj nigdy taki nie jest”, ostrzegł.
Odnosząc się do swojej taktycznej zgodności z Rodrim Hernándezem, która była kwestionowana w niektórych kręgach, Pedri wyraził się jasno: „Ludzie zawsze mówią, że Rodri i ja nie współpracujemy dobrze, ale prawda jest taka, że gra się z nim bardzo komfortowo. Będziemy się bardzo dobrze rozumieć”, przewidział. Pedri miał również satysfakcję ze zdobycia gola, czwartego, w drużynie Barcelony, która pokazała skuteczność w wykończeniu akcji. „Strzelanie goli to dla mnie świetna sprawa, ale mamy mnóstwo strzelców w ataku: Raphinha, Fermín, Gabriel Jesus…”. Kolejną nowością była owacja na stojąco, którą otrzymał od Mestalli po zejściu z boiska. „Miło jest być oklaskiwanym na stadionie przeciwnika, to naprawdę piękne… Życzę Valencii powodzenia w tym sezonie”, skomentował, odwzajemniając tę sympatię.
Gerard Martín, wypowiadając się na antenie Movistar, również pochwalił Barcelonę za powagę i podkreślił chęć rozpoczęcia Ligi Mistrzów w środę przeciwko Feyenoordowi. „Naprawdę nie możemy się doczekać rozpoczęcia Ligi Mistrzów. Mecze Ligi Mistrzów są szczególnie ekscytujące dla każdego piłkarza”, podkreślił obrońca. „Nawet jeśli mamy dwu- lub trzybramkową przewagę, zawsze chcemy więcej. Strzelanie tylu bramek i jednoczesne zachowanie czystego konta pokazuje, że nie potrafimy się rozluźnić jako drużyna. Zarówno w obronie, jak i w ataku mamy dużą wszechstronność. To tworzy „efekt zaskoczenia” dla przeciwnika. Ciągle zmieniamy skład w trakcie tego samego meczu”, analizował.
Debiut Rodriego w wyjściowym składzie i Gabriela Jesusa w barwach Barcelony to zapowiedź tego, co zaprezentują. „To dwaj piłkarze światowej klasy, jestem pewien, że wniosą wiele do gry”, podsumował obrońca Barcelony.











