Ruud Nijstad, obiecujący 18-letni holenderski obrońca z Twente, do ostatnich dni właśnie zakończonego letniego okienka transferowego był brany pod uwagę jako potencjalny nabytek FC Barcelony. Ostatecznie klub z Enschede nie przyjął oferty Blaugrany, a Nijstad pozostaje w Eredivisie, nie zapominając jednak o FC Barcelonie. „Jeśli klub taki jak Barça cię chce, to jest to wspaniałe", stwierdził w rozmowie z Voetball.
„To największy klub na świecie. Więc w pewnym sensie ta ciekawość cię dręczy”, dodał obrońca, który może grać zarówno jako środkowy, jak i lewy defensor.
Twente uznało, że osiem milionów euro, które zaproponowała Barça za zawodnika z umową do 2029 roku, to za mało, i po zamknięciu okienka transferowego zaznaczyło, że jest to zawodnik z potencjałem i wartością rynkową na miarę Premier League. Prawda jest taka, że tydzień po zamknięciu okienka transferowego Nijstad mówił z nieukrywaną radością o zainteresowaniu ze strony Barçy, mimo że transfer nie doszedł do skutku, przynajmniej tego lata.
„Dużo o mnie mówiono w mediach. To ciekawe. Informacja pojawiła się tego samego dnia, w którym rozgrywaliśmy wyjazdowy mecz z Qarabagiem. Wydaje mi się, że to właśnie dzięki wam, prawda? Moment nie był dla mnie idealny. Ale to część piłki nożnej, trzeba sobie z tym radzić”, zaznaczył piłkarz.
Rozgrywki zawsze muszą być na pierwszym planie. „Mieliśmy kilka ważnych meczów z Twente. To musiało być priorytetem numer jeden. Ale kiedy tylko było to możliwe, zastanawiałem się nad tym. Jak by to było? Barcelona… Jeśli taki klub cię chce, to jest to coś wspaniałego. Wiem, że doszło do kontaktów między klubami. Co do reszty, wszystko pozostawiam mojemu agentowi”.
Do tego procesu negocjacyjnwfo piłkarz musi podchodzić z pewnym dystansem, aby nie stracić koncentracji. „Od czasu do czasu dowiadywałem się, jak wygląda sytuacja, i tyle. Od samego początku było jasne, jakie stanowisko zajmuje w tej sprawie Twente. Że nie pozwolą mi odejść. To oczywiste. I rozumiem to. Sam dobrowolnie przedłużyłem kontrakt, ponieważ tutaj mogę się dalej rozwijać. Więc właśnie to muszę dalej robić. Dużo grać. Cieszę się, że tu jestem, i tak pozostaje”, podkreślił.
Jest wdzięczny swoim bliskim za to, że „nie wywierają zbyt dużej presji. Na pewno nie w takim tygodniu jak poprzedni”, podsumował. Kto wie, czy w najbliższej przyszłości ta możliwość znów się pojawi.











