Latem Barça zwróciła uwagę na Jorge Salinasa, jedno z największych odkryć Racingu Santander, aby wzmocnić pozycję lewego obrońcy. Blaugrana nawiązała nawet kontakty z klubem z Kantabrii za pośrednictwem Jorge Mendesa, agenta gracza. Różnice w ocenie wartości zawodnika uniemożliwiły jego transfer. Barça chciała zapłacić jedynie od pięciu do sześciu milionów euro, podczas gdy Racing domagał się wypłacenia klauzuli wykupu w wysokości 16 milionów.
Hansi Flick ostatecznie obsadził tę pozycję Cancelo, którego pozyskał pod koniec okienka, oraz Balde, któremu otworzono drogę do odejścia i który nie zadebiutował jeszcze w tym sezonie. Jest także opcja Gerarda Martína, przekwalifikowanego na środkowego obrońcę, oraz Xaviego Esparta, asa w rękawie, którego niemiecki trener wyciągnął z kapelusza i który ostatecznie zdobył miejsce w pierwszym składzie.
Jorge Salinas może grać zarówno jako lewy środkowy obrońca, jak i lewy obrońca. Wystąpił w pierwszym składzie we wszystkich pięciu meczach z Racingiem (Villarreal, Getafe, Elche, Rayo i Alavés), rozgrywając pełne 450 minut, a w starciu z Barçą czeka go trudne i wyczerpujące zadanie powstrzymania Lamine Yamala, z którym zmierzy się na boisku i który przeżywa obecnie świetną passę strzelecką.
Barça miała go na celowniku latem po tym, jak zaliczył świetny sezon. Jego wszechstronność, młodość i potencjał rozwoju szczególnie dobrze wpisują się w strategię Blaugrany, która postrzegała go raczej jako inwestycję na przyszłość niż jako transfer mający od razu odgrywać kluczową rolę.









