FC Barcelona zamknęła udane letnie okienko transferowe, pozyskując sześciu czołowych zawodników: Rodriego, Anthony'ego Gordona, Karima Adeyemiego, Gabriela Jesusa, Joao Cancelo i obiecującego Jessego Bisiwu. Po zamknięciu okienka, dyrektor sportowy nie ustaje w działaniach i nadszedł czas na poprawę kontraktów zawodników, którzy zasłużyli na podwyżki dzięki swoim występom i zwiększonej roli w drużynie Hansiego Flicka.
Na liście jest na przykład Hamza Abdelkarim, który w okresie przygotowawczym pokazał swoją klasę jako środkowy napastnik. Jego pensja i klauzula odstępnego zostały podwyższone, a on sam podpisał kontrakt do 2030 roku.
FC Barcelona chce zrobić to samo z czterema innymi młodymi zawodnikami, którzy pokazali się z bardzo dobrej strony. Dwóch z nich to zawodnicy, którzy mają już spore doświadczenie pod wodzą Flicka: Marc Bernal i Gerard Martín. Pierwszy zawodnik, którego kontrakt obowiązuje do 2029 roku, prowadzi już rozmowy z dyrektorem sportowym w sprawie podwyżki pensji. Po kontuzji kolana klub okazał mu wsparcie, poprawiając warunki kontraktu, w tym odpowiednio zwiększając klauzulę odstępnego (500 milionów euro) i obiecując przegląd umowy, jeśli zawodnik będzie osiągał zadowalające wyniki. Ponieważ po powrocie do zdrowia Bernal spisał się dobrze, nadszedł czas na sfinalizowanie nowego kontraktu. Deco skontaktował się już z jego agentem, Raúlem Verdú.
W przypadku Gerarda Martína, który jest stałym zawodnikiem u Flicka i ma kontrakt obowiązujący do 2028 roku z klauzulą odstępnego, również istnieje chęć przedstawienia nowej umowy z wyższą pensją i klauzulą wykupu. Zawodnik jest już świadomy zamiarów klubu.
Wśród dwóch innych zawodników znajdują się też ci, których kontrakty wymagają przedłużenia. Dotyczy to Xaviego Esparta, na którego Flick bardzo liczy w tym sezonie. W 2025 roku podpisał kontrakt do 2028 roku, ale z numerem i pensją rezerw. Teraz, z numerem w pierwszym zespole, zasługuje na podwyżkę. Jego agentem jest ten sam agent co Ferrana Torresa, ale klub nie spodziewa się problemów z przedłużeniem jego kontraktu.
Na koniec mamy przypadek Briana Fariñasa. Ma kontrakt do 2028 roku i był o krok od przejścia do Girony, ale Flick zdecydował się go zatrzymać po kontuzji Frenkiego i teraz ma nawet numer w pierwszym zespole. Obecnie pobiera wynagrodzenie z rezerw, które należy skorygować, aby odzwierciedlić jego rolę. Oczekuje się, że podpisze umowę do 2031 roku. Klub chce też przedłużyć kontrakt z Raphinhą, którego umowa również wygasa w 2028 roku, ale jak dotąd nie wykonano żadnego ruchu.










