Odrzucona pierwsza oferta NBA
Europejska koszykówka przeżyła w ten wtorek szczyt fundamentalny dla swojej przyszłości. Trzynaście klubów będących właścicielami Euroligi, wśród których jest Barça, spotkało się tego ranka w Cernobbio we Włoszech, nad jeziorem Como, żeby debatować o przyszłości rozgrywek. Pierwszym i najważniejszym punktem, który miały poruszyć, była oferta NBA, od kilku lat zainteresowanej wejściem do Europy. Na razie jednak przedstawiciele europejskich podmiotów zdecydowali ją odrzucić. Pomysł był promowany głównie przez Joana Laportę, który był głównym rzecznikiem klubu z Barcelony.
Zgromadzenie w Cernobbio, jedno z najważniejszych w historii europejskiej koszykówki, posłużyło do położenia podstaw przyszłości rozgrywek. Bo choć zdecydowano nie przyjmować oferty NBA, spotkanie pokazało też jasno, że duża część europejskich przedstawicieli zgadza się, że Euroliga potrzebuje przeformułowania. W tym sensie wydaje się, że kolejnym krokiem europejskich klubów będzie posunięcie do przodu procesu przekształcania obecnych, dziesięcioletnich licencji trzynastu członków rozgrywek w stałe franczyzy.
Zatem Anadolu Efes, Baskonia, CSKA Moskwa, Olimpia Mediolan, FC Barcelona, Bayern Monachium, Fenerbahçe, Asvel Villeurbanne, Maccabi Tel Awiw, Olympiakos, Panathinaikos, Real Madryt i Żalgiris Kowno miałyby na zawsze zagwarantowane miejsce w najbardziej prestiżowych rozgrywkach kontynentalnych w Europie. Nie znaczy to, że nie będą badane inne formaty rozgrywek. Kluby potwierdziły wolę ich rozszerzenia, ale nie ma jeszcze żadnej wiążącej decyzji co do tego, kto będzie nowym członkiem.
Różne stanowiska Barçy i Realu Madryt
Jednym z tych, którzy mieli decydujący głos za odrzuceniem oferty NBA, był Joan Laporta. Według informacji opublikowanych przez specjalistyczny serwis SDNA Barça nazwała propozycję „żartem". Klub Blaugrana był jednym z najbardziej przeciwnych amerykańskiej ofercie. Z kolei jednym z klubów, które przychylnie patrzyły na kontynuowanie negocjacji i były zwolennikami wejścia NBA, był Real Madryt. Pomysł podmiotu z Barcelony miał jednak większą wagę u pozostałych uczestników i poszło się w kierunku „nie". To decyzja, która będzie mieć żywotne znaczenie dla przyszłości Euroligi.












