Nie ma w historii futbolu bardziej obrzydliwej drużyny niż Real Madryt. Najwięksi beneficjenci systemu i tzw. dobrych błędów sędziowskich mają teraz spin, zgodnie z którym ich niepowodzenia na krajowym podwórku wynikają wprost z przychylności sędziów wobec FC Barcelony, którą ta miała uzyskać przez wieloletnie opłacanie José Maríi Enríqueza Negreiry. Jako przeciwwagę "Królewscy" podają swoje sukcesy międzynarodowe, choć o kontrowersjach wokół nich możnaby nakręcić pełnometrażowy film lub wieloodcinkowy serial. Drużyna z Madrytu ma też niesamowitą zdolność zbierania pod swoimi skrzydłami najbardziej antypatycznych, chamskich i butnych piłkarzy z całego świata, to trend trwający nieprzerwanie od lat. Teraz doszła jeszcze wisienka na torcie w postaci zatrudnienia Jose Mourinho. Podstarzały Portugalczyk 30 lat temu był tłumaczem Bobby Robsona w Barcelonie, później liczył na angaż jako trener Barcy, ale został odrzucony i swoją zadrę wyrażał dopuszczając się rzeczy, których nikt nigdy mu w Katalonii nie wybaczy. Mou dostał setki milionów euro by przywrócić Madrytowi mistrzostwo La Liga, ale ma jeden problem, który nazywa się FC Barcelona Hansiego Flicka. Niemiecki cudotwórca od 2024 roku przemienił borykający się ze sportowymi i pozasportowymi problemami Klub w maszynę do wygrywania, prezentując przy tym jakże barceloński, romantyczny, ofensywny styl, w którym chodzi o to by strzelić o trzy gole więcej od przeciwnika. W dodatku posiadł swoisty patent na zwycięstwa w El Clasico, najważniejszym meczu ligowym na świecie. Przez 15 lat w Klasykach kibiców Realu na całym świecie terroryzował Leo Messi i gdy w 2021 roku Argentyńczyk odszedl i wydawało się, że najgorsze już za nimi, pojawił się on - Lamine Yamal. Powiedzieć, że 19-latek jest w spektakularnej formie będzie niedopowiedzeniem - ludzie dostawali Złote Piłki prezentując połowę tego co brylant z Rocafondy. Nie jest normalne, że na 19-latku spoczywa presja ciągnięcia Barcy w tym meczu, ale jeszcze bardziej ... jest to, że on się tym nakręca i uwielbia takie mecze. Scena jest Twoja, Lamine. To będzie bardzo gorący mecz. Klasyk na Camp Nou w niedzielę o 21:00.
To będzie 265. oficjalny i 193. ligowy mecz Barcelony z Realem. W La Liga minimalnie lepszy jest Real (80-77), ale sumarycznie mamy nieprawdopodobnie równy bilans: 106-52-106, bramki 444-441 dla Realu. To wszystko w głównej mierze zasługa tego, że od czasu przyjścia do Barcy Pepa Guardioli Blaugrana wygrała 19 z 36 ligowych Klasyków (Real 12) i 9 z 22 spotkań w pozostałych rozgrywkach (Real tyle samo). Co ciekawe, ostatni remis w Klasyku mieliśmy w grudniu 2019 roku (smutne 0-0 na Camp Nou). Z drugiej strony, Real paradoksalnie lepiej radzi sobie w delegacji niż na Santiago Bernabeu, gdzie we wspomianym okresie Barca triumfowała aż 13-krotnie! Bilans na Camp Nou od 2008 roku to tylko 9 zwycięstw w La Liga na 18 rozegranych spotkań i dwie wygrane w Superpucharze. W ostatnim Klasyku w maju rozbity Real poddał mecz w zasadzie na samym początku, stracił dwa gole po trafieniach Rashforda i Ferrana, a reszta meczu była w zasadzie do zapomnienia - Barca doklepała do końca i po raz pierwszy w historii zapewniła sobie mistrzostwo bezpośrednim meczem z odwiedcznym rywalem. Co ciekawe, było to pierwsze zwycięstwo w Klasyku do zera na Camp Nou od niezapomnianego poniedziałkowego wieczora 29 listopada 2010 roku gdy Mourinho chwilowo odszedł od swojego stylu i wyjechał rozbity 5:0, a Camp Nou śpiewało "Mourinho wyskocz z ławeczki", wspominając ekspresję Portugalczyka z poprzednich wizyt w Barcelonie.
Barca wygrała pierwsze 11 spotkań w sezonie 26/27, ale we wtorek musiała uznać wyższość PSG w szlagierowym meczu Ligi Mistrzów. Real przegrał w tym sezonie dwa z czterech wyjazdów w La Liga, ale ostatnio w trzech meczach z rzędu strzelał po cztery gole i wydaje się, że "Królewscy" są w swoim najlepszym momencie w tym sezonie. Kylian Mbappe ma dwanaście z ich trzydziestu trzech trafień, a zależność jest brutalnie prosta: w ośmiu meczach, w których strzelił, Real nie przegrał ani razu, natomiast obie porażki — 0:1 z Betisem i 1:2 z Atletico — przyszły w spotkaniach bez jego gola. Kto będzie partnerować Francuzowi w niedzielę? Asencio, Mendy i Rodrygo są kontuzjowani, a Vinicius pauzuje za swoje absurdalne zachowanie w meczu z Villarreal. W bramce stanie oczywiście Courtois. W obronie najprawdopodobniej Valverde, Konate, Huijsen oraz Cucurella. Przed nimi ma się ustawić klasyczny dla Mourinho podwójny rygiel w postaci Tchouameniego i Camavingi. Bellingham jest pewniakiem na pozycji ofensywnego pomocnika, a po bokach Mbappe biegać będą Diomande i Guler.
Jak zagra Barca? Ostatni tydzień przyniósł Flickowi kilka bolesnych ciosów. Od dawna kontuzjowani są Bardghji oraz Christensen, ale teraz wypadli także Eric Garcia oraz Dani Olmo, a Kounde nie trenował z grupą i na pewno nie pojawi się w wyjściowym składzie, a być może zabraknie go też na ławce. Oznacza to, że przed Joanem Garcią zagra wymuszona linia obrony, powtórzona z meczu w Paryżu: Espart - Cubarsi - Martin, Cancelo. W drugiej linii pewniakami są oczywiście Pedri i Rodri - dla tego drugiego będzie to mecz z podtekstem, wszak plotki głosiły, że tego lata zmieni Manchester na Madryt, ale ostatecznie wylądował w Barcelonie i z miejsca stał się kluczowym elementem układanki Flicka. Pomoc uzupełni Fermin, który przecież ma już bogatą historię świetnych meczów w Klasykach. Na prawym skrzydle zagra oczywiście Yamal, na lewym Gordon, a na środku Raphinha, który szuka swojej formy sprzed przerwy reprezentacyjnej, gdy był niemniej spektakularny jak Yamal.
Barca walczy o powiększenie przewagi nad Realem do 9 punktów - tylko raz w historii przyszłemu mistrzowi udało się odrobić taką stratę, zrobiła to Barca 98/99, ale wtedy goniła Mallorkę. Real widzi swoją szansę w dłuższej ławce oraz w tradycyjnym wywieraniu presji na arbitrze, choć akurat Juan Martinez Munuera sędziował cztery Klasyki i w trzech wygrał Real - wszystkie cztery mecze były jednak jednostronne i nie można powiedzieć by sędzia był ich bohaterem. My swoich bohaterów szukamy wśród chłopców Flicka, który wystawi prawdopodobnie najmłodszą jedenastkę Barcelony w historii El Clasico. Bilety na ten mecz były absurdalnie drogie (mała pula po 650 euro, większość od 1000 euro w górę) i miejmy nadzieję, że 62 000 cules na Camp Nou i miliony przed telewizorami dostaną widowisko warte tych cen. Wiara, nadzieja i Barca towarzyszą nam w ten weekend, a zatem - vamos po zwycięstwo! Dla dobra futbolu.
FC Barcelona - Real Madryt, 25.10.2026 godz.21:00
Sędziuje: Juan Martínez Munuera











