Imponujący hat-trick Ferrana Torresa na Mestalla w czwartek mógłby nie mieć miejsca, gdyby napastnik miał wątpliwości podczas ostatniego zimowego okienka transferowego. W styczniu napastnik otrzymał atrakcyjną ofertę z Arabii Saudyjskiej, kraju, który wciąż kusi zawodników z najlepszych europejskich lig.
Zbiegło się to w czasie z wyjazdem Barçy na Bliski Wschód na początku stycznia na Superpuchar Hiszpanii, a menedżerowie z ligi Arabii Saudyjskiej skorzystali z okazji, aby wyrazić zainteresowanie napastnikiem, za którego byli gotowi dokonać natychmiastowego transferu. Kataloński klub nie musiał nawet wydawać oświadczenia w tej sprawie, gdyż Ferran nie wahał się ani chwili, mimo przedstawianych mu sporych sum pieniędzy.
Pomimo tego, że nie był częścią teoretycznej wyjściowej jedenastki Flicka, znaczenie Ferrana w tym sezonie stale rośnie. Biorąc pod uwagę jego przywiązanie do Barçy i fakt, że przeżywa swój najlepszy moment jako Culé, jego jedynym celem jest osiągnięcie sukcesu z drużyną Hansiego Flicka.
Oprócz ligi saudyjskiej, kilka europejskich klubów z Ligi Mistrzów było również zainteresowanych wypożyczeniem Ferrana, zawodnika wysoko cenionego przez trenera Barçy, który nie chciał stracić go tuż przed drugą i decydującą połową sezonu.
Z kontraktem do 2027 roku Ferran był przedmiotem wielu spekulacji na temat swojej przyszłości, gdy sprawy nie układały się po jego myśli. Teraz jednak sytuacja uległa całkowitej zmianie. Jego liczby mówią same za siebie - tylko Lewandowski i Raphinha zdobyli więcej bramek w tym sezonie - i dla wszystkich jest jasne, ile napastnik może wnieść, począwszy od niemieckiego trenera.