Francisco Trincão, zawodnik Sportingu Lizbona, wyjaśnił, jak dowiedział się, że trafi do Barçy. Portugalczyk, który pokazuje teraz całą swoją jakość, przyznał, że było dla niego nie do pomyślenia, aby trafić do Blaugrany i był zszokowany, gdy otrzymał tę wiadomość: "Byłem w Sportingu Braga i miałem zagrać przeciwko Moreirense. Zwykle dzwonię do rodziców, ale tej nocy mój tata nie mógł rozmawiać. Moja mama powiedziała, że zajmuje się pracą, co nigdy nie zdarza się w nocy. Poszedłem spać, a następnego dnia mój tata powiedział: "Nie mogłem odebrać, zajmowałem się sprawami, będziesz grał dla Barcelony, jestem tutaj i zajmuję się sprawami". Myślałem, że sobie ze mnie żartuje", wyjaśnił w rozmowie dla klubowych kanałów.
Trincão przyznał, że jego sukces przyszedł wcześnie w Portugalii, ale nie wyobrażał sobie, że będzie śledzony przez tak wielkie kluby: "Grałem dla Bragi tylko przez krótki czas i miałem grać dla Barcelony.... Zacząłem regularnie grać dopiero dwa lub trzy miesiące wcześniej. Myślałem, że mój tata sobie ze mnie żartuje. Strzeliłem świetnego gola i zaliczyłem asystę przeciwko Moreirense, rozegrałem świetny mecz i zadzwoniłem do taty. Nie wiedziałem, co robić. Poszedłem zobaczyć się z tatą, powiedział mi wszystko o tym, jak to się stanie lub nie i w ciągu tych trzech dni podpisaliśmy kontrakty i pozyskała mnie Barcelona", przyznał Portugalczyk.
Trincão przyznał, że Covid miał duży wpływ na jego adaptację: "W tamtym czasie, z powodu koronawirusa, odbyłem presezon z nowymi graczami, takimi jak Pedri i Matheus Fernandes, ale robiliśmy to wszystko na zmianę i oczywiście to nie to samo. Cała drużyna przyszła pod koniec, zebraliśmy się razem i wtedy zaczął się sezon. Zaprzyjaźniłem się z Pedrim i wszystko stało się łatwiejsze. Prawda jest taka, że nigdy nie miałem większych problemów z adaptacją. Zawsze czułem się swobodnie w tak dużym klubie, miasto również było niesamowite, a kultura podobna do tej, którą mamy".
Portugalczyk nie zdołał zadomowić się w pierwszej drużynie Blaugrany i musiał udać się na wypożyczenie do Wolverhampton. Xavi Hernández nie liczył na niego i ostatecznie Sporting pozyskał go najpierw w ramach wypożyczenia, a następnie definitywnego transferu. Dziś jest jednym z najważniejszych graczy w Portugalii i prawdopodobnie zostanie sprzedany tego lata za dobrą kwotę.