Pau Víctor, napastnik Sportingu Braga i były piłkarz Barcelony, w wywiadzie dla Jijantes przeanalizował obecną sytuację w katalońskim klubie i swoje doświadczenia w Portugalii. Raphinha, jego pasja do klubu, w którym dorastał, i czas spędzony w lidze portugalskiej to tylko niektóre z tematów, które porusza piłkarz.
Napastnik bez wahania podkreślił znaczenie Raphinhi dla systemu Hansiego Flicka: „Nieobecność Raphinhi to jedna z najpoważniejszych strat, jakie Barça może ponieść”, stwierdził, podkreślając również emocjonalny wpływ, jaki może to mieć na jego byłego kolegę z drużyny. „Nie rozmawiałem z nim; wolałem nie wysyłać mu żadnych wiadomości. Znając go, musi być załamany i bardzo wkurzony”. W każdym razie wierzy w głębię składu: „Barça ma zasoby, aby go zastąpić”.
Pau Víctor przyznaje, że śledzi wszystko, co dzieje się na Camp Nou: „Nie opuszczam żadnego meczu Barcelony, jestem jej kibicem i nie zamierzam ich przegapić. Ludzie tutaj mówią mi, że jestem chory, bo oglądam je wszystkie”, wyjaśnił ze śmiechem. Odnosząc się do sezonu, uważa, że początek nie był taki, jakiego się spodziewali, częściowo z powodu kontuzji: „Z pewnością nie zaczął się tak, jak ludzie się spodziewali; nieobecność Iñigo była dużym ciosem”. Jednak teraz dostrzega wyraźną poprawę: „Teraz widzę, że drużyna radzi sobie bardzo dobrze. Nie można oczekiwać wiele więcej; walczą dobrze i wiem, że w szatni radzą sobie dobrze”.
Tymczasem napastnik skupia się na rozwoju w Sportingu Braga, gdzie stopniowo odnajduje swoje miejsce: „Dobrze się zaadaptowałem. Na początku było trochę trudno, ale teraz jestem szczęśliwy, gram i czerpię z tego przyjemność. System drużyny bardzo mi odpowiada”, stwierdził. Proces adaptacji nie był łatwy, przyznaje, choć już go przezwyciężył: „Najtrudniejsze okazało się dla mnie zaadaptowanie się do nowych kolegów z drużyny, trenera, przeciwników… Nie znasz ich tak dobrze, jak w Hiszpanii”. Aby przyspieszyć ten proces, kluczowa była praca taktyczna: „Mam osobistego analityka i przeprowadzamy wiele analiz wideo z klubem”.
Poza piłką nożną, Pau Víctor przyznaje również o emocjonalnym aspekcie czasu spędzonego z dala od domu: „Tęskni się za rodziną. Przyjeżdżają, kiedy mogą, ale brakuje ci bliskich”, wyznał. Z niecierpliwością czeka również na powrót na La Cartuja, gdzie zmierzy się z Betisem, co będzie dla niego szczególnym wydarzeniem w karierze: „Zdobyliśmy tam tytuł, nie mogę się doczekać powrotu”.






