Lato 2024 roku było bardzo skomplikowane pod względem limitu wynagrodzeń. Barça musiała poradzić sobie z licznymi problemami związanymi z rejestracją zawodników i odrzuciła operacje, które mogły być owocne ze sportowego lub ekonomicznego punktu widzenia. Ostatecznie nie przybył żaden skrzydłowy, a jednym z wykluczonych zawodników był Trincão, którego klub mógł odkupić zeszłego lata za 22 miliony euro. Nie było ani pieniędzy, ani nie był uważany za priorytetowy podpis, więc w Barcelonie mają teraz nadzieję na zysk ze sprzedaży latem.
Historia Trincão wynika również z potrzeby polowania na talenty. Ówczesny dyrektor sportowy Blaugrany, Ramon Planes, dostrzegł okazję do pozbycia się Abela Ruiza, napastnika, który nie miał być priorytetem w przyszłości, i podpisania kontraktu z nieznanym portugalskim graczem, który był już śledzony przez duże kluby. Transfer kosztował 31 milionów euro, ale 10 milionów euro zostało odjęte za Abela Ruiza, co w dłuższej perspektywie może przynieść klubowi korzyści ekonomiczne.
Trincão przybył w delikatnym finansowo i sportowo momencie dla Barçy. Z Ronaldem Koemanem u steru drużyny, Blaugrana nie odpaliła, a Portugalczyk, bardzo młody, drogo za to zapłacił. Trudno było mu się przystosować, a jego występy były nieregularne. Pokazywał detale, ale nie był zawodnikiem, który wyróżniał się w Sportingu Braga.
Dlatego został wypożyczony najpierw do Wolverhampton, z Mendesem jako agentem, a następnie do Sportingu z praktycznie obowiązkową opcją kupna. Ostatecznie Barça otrzymała za jego transfer 10 milionów euro - pomiędzy kosztami wypożyczenia i sprzedaży - a Trincão rozpoczął wielką karierę sportową w Portugalii. Do tego stopnia, że stał się punktem odniesienia dla swojej drużyny narodowej i wysoko cenionym zawodnikiem na rynku.
Właśnie dlatego Mendes położył jego nazwisko na stole zeszłego lata. Barça miała opcję odkupienia go za około 22 miliony euro, ale zapłaciła tylko za Daniego Olmo i Pau Víctora, zawodników, których podpisanie kosztowało dużo pieniędzy. Kwestia Trincão była rozważana, ale Deco odłożył sprawę na półkę i klub stracił szanse na jego wykupienie. Obecnie Barça nie posiada żadnej zamkniętej opcji wykupu zawodnika, ponieważ wygasła ona w letnim okienku transferowym w 2024 roku.
Sporting był zadowolony z tej sprawy, ponieważ Trincão bardzo się rozwinął i tego lata Portugalczycy będą zarządzać jego sprzedażą lub odnowieniem umowy. Już w styczniu Milan złożył ofertę, która została uznana za niewystarczającą i wszystko wskazuje na to, że tego lata jego przyszłość będzie związana z Premier League... lub Bundesligą. Cena odejścia może wynieść około 40 milionów euro, a połowa z nich trafi do Blaugrany w zastrzyku ekonomicznym, który może być kluczem do stawienia czoła niektórym operacjom latem.
Barça i Sporting mają świetne relacje, a Deco już zeszłego lata chciał powtórzyć operację Trincão z Vitorem Roque. Ostatecznie przeszedł do Betisu i poniósł sportową porażkę, na szczęście brazylijski futbol pozwolił klubowi odzyskać niemal wszystkie zainwestowane pieniądze. Z czasem okaże się, czy brak odkupu Trincão okaże się dla Barçy dobrym czy złym interesem.