Ciężko wywalczone zwycięstwo Barçy na Metropolitano w rewanżowym meczu półfinału Copa del Rey pozostawiło kilku zawodników Hansiego Flicka z fizycznym kacem. Intensywność - a w niektórych przypadkach agresywność - po stronie zespołu Simeone oznaczała, że niektórzy gracze Barçy zakończyli mecz z dyskomfortem mięśniowym.
Z jednej strony Pau Cubarsí odczuwał dyskomfort mięśniowy na początku drugiej połowy. W obliczu tego ostrzeżenia Flick nie chciał podejmować najmniejszego ryzyka i zdecydował się zastąpić wychowanka. Po tym, jak nie zagrał przeciwko Osasunie i rozegrał tylko 10 minut przeciwko Gironie, Pau poczuł napięcie mięśniowe, co jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że nie grał przez dwa tygodnie od czasu skręcenia stawu skokowego z Hiszpanią przeciwko Holandii. Będziemy musieli zobaczyć, jak rozwinie się sprawa środkowego obrońcy, ale prawdopodobnie nie będzie miał żadnych problemów, aby znaleźć się w wyjściowym składzie w sobotę przeciwko Betisowi.
Jego partner z tyłu, Íñigo Martínez, również doznał lekkiego urazu grupy kulszowo-goleniowej. Baskijski zawodnik był w stanie rozegrać pełne 90 minut, ale w starciu z Betisem zobaczymy, czy odpocznie, aby dotrzeć w pełni sił na mecz Ligi Mistrzów z Dortmundem. Jeśli tak, to Araujo ma wszelkie szanse na rozpoczęcie spotkania z drużyną Manuela Pellegriniego.
W środku pola również nie obyło się bez drobnych komplikacji. W tym przypadku nie miało to nic wspólnego z „walką” na boisku. Gavi odczuwał dyskomfort w kolanie podczas rozgrzewki i Flick wolał, aby Andaluzyjczyk nie wszedł na boisko. Dopiero okaże się, jak dyskomfort rozwinie się przed sobotnim meczem, ale w każdym razie nie wydaje się to istotne.
Z drugiej strony Raphinha również zakończył mecz wykończony. W przypadku Brazylijczyka, w połowie z powodu otrzymanych mocnych uderzeń, a w połowie z powodu zmęczenia mięśniowego. Azpilicueta i de Paul za faul na nim otrzymali żółte kartki, a ponadto wymagania 90 minut wyczerpały byłego gracza Leeds. Dopiero okaże się, jaką decyzję podejmie Hansi Flick przed weekendem. Z jednej strony Rapha jest jednym z tych, którzy muszą grać, aby utrzymać „iskrę”, która go charakteryzuje. Ale z drugiej strony, trener jest również świadomy, że musi regulować energię swoich zawodników.