29 listopada 2025 roku to data zaznaczona w kalendarzu FC Barcelonę, i to nie tylko dlatego, że klub będzie obchodził 126. rocznicę założenia. W sobotę mijają również dokładnie cztery miesiące od operacji Marca-André ter Stegena, która wywołała poważny konflikt między bramkarzem a klubem dotyczący czasu rekonwalescencji i możliwości (lub nie) wykorzystania pensji Niemca na zarejestrowanie Joana Garcii.
Sytuacja zaczęła się zaostrzać 24 lipca, kiedy potwierdzono kontuzję Niemca, a zawodnik wydał oświadczenie o „trzymiesięcznej” absencji. Był to kluczowy szczegół, ponieważ w tym czasie Barça nie mogła wykluczyć go z gry na dłużej i tym samym zwolnić niezbędne miejsce w budżecie na wynagrodzenia na zarejestrowanie bramkarza z Sallent, z którym podpisał umowę 18 czerwca. Dla klubu szacunki te nie były zgodne z wewnętrznymi raportami medycznymi.
29 lipca Barça ogłosiła operację w Bordeaux i unikała podania konkretnego terminu. Jednak kilka dni później, po otrzymaniu raportu wskazującego na „nie krótszą niż cztery miesiące” nieobecność, klub zażądał od niemieckiego bramkarza podpisu, aby przesłać go do La Ligi. Ter Stegen odmówił, co wywołało eskalację konfliktu, która zakończyła się 7 sierpnia bezprecedensowym oświadczeniem: wszczęciem postępowania dyscyplinarnego i tymczasowym pozbawieniem funkcji kapitana, którą od tego momentu przejął Ronald Araujo.
Napięcie wzrosło następnego dnia, gdy bramkarz opublikował obszerny list, w którym bronił swojej decyzji, twierdząc, że opierała się ona na zewnętrznych kryteriach medycznych, zaprzeczając jakiemukolwiek powiązaniu z rejestracją innych zawodników i wyrażając chęć rozwiązania sytuacji. Kilka godzin później sama Barça ogłosiła, że ter Stegen podpisał upoważnienie umożliwiające przesłanie raportu medycznego do La Ligi. Postępowanie zostało zamknięte, a bramkarz odzyskał opaskę kapitana „ze skutkiem natychmiastowym”.
13 sierpnia Komisja Medyczna La Ligi orzekła, że kontuzja spełnia kryteria długotrwałej absencji, potwierdzając tym samym minimalny czteromiesięczny okres absencji i możliwość wykorzystania pensji Marca-André ter Stegena – bez precyzowania, czy będzie to 40%, czy 80% – do zarejestrowania jego następcy. I tak się stało, ponieważ klub mógł sformalizować rejestrację Joana Garcii już następnego dnia i wyszedł on w pierwszym składzie w meczu otwarcia ligi z Mallorcą w ten sam weekend.
Od tego momentu sprawa została odłożona na półkę, a konflikt między klubem a kapitanem pozostał zamrożony, uśpiony, oczekujący na jego ostateczny powrót i ustalenie przyszłości, która pomimo kontraktu do 2028 roku, wydaje się skazana na rozstanie, nawet jeśli przybierze formę wypożyczenia w zimowym okienku transferowym.
Cztery miesiące po oświadczeniu Barcelony, faktyczny powrót bramkarza do zdrowia przebiegał zgodnie z przewidywaniami klubu, a nie z zapowiedziami zawodnika. Ter Stegen trenuje na boisku od kilku dni. Do tej pory trenował sam, w towarzystwie sztabu rehabilitacyjnego klubu, ale w piątek sam ogłosił w mediach społecznościowych, że teraz trenuje z kolegami z drużyny. „Wspaniale jest wrócić do drużyny”, napisał Niemiec w poście na portalu „X” z trzema zdjęciami z sesji przed meczem z Alavés. Na jednym z nich widać Joana Garcię.
Wewnętrzny plan klubu, potwierdzony przez Sport zgodnie z informacjami ze źródeł bliskich rekonwalescencji zawodnika, zakłada obecnie, że jego zielone światło od lekarzy i powrót do gry nastąpią około pięć miesięcy po kontuzji. Ten harmonogram w praktyce potwierdza pierwsze szacunki sztabu medycznego Barcelony.









