W zeszłym tygodniu Sport informował, że Girona zamierzała dołożyć wszelkich starań, aby pozyskać Marca-André ter Stegena. Wiadomość ta wywołała ogromne poruszenie i została potwierdzona przez samego Míchela, trenera Girony, podczas poniedziałkowej gali Gala de les Estrelles del Futbol Català. Prawda jest taka, że kierownictwo Girony zdaje sobie sprawę, że jest to bardzo trudna opcja, a co więcej, że sprawa potrwa długo. Być może nawet do zamknięcia okienka transferowego, prawdopodobnie pod koniec stycznia.
Ter Stegen chce wykorzystać swoje ograniczone możliwości w Barcelonie, ale pozytywnie ocenia wypożyczenie do Girony do końca sezonu i wszystkie strony są tego świadome. Tego tryka się zespół z Montilivi. Najważniejszą kwestią są oczywiście finanse. Girona nie ma prawie żadnego marginesu płacowego, aby zaoferować Barcelonie coś interesującego, co pozwoliłoby jej zaoszczędzić część wysokiego wynagrodzenia niemieckiego bramkarza.
Niektórzy mogą pomyśleć, że odejście reprezentanta Chorwacji Livakovicia, który obecnie szuka nowego klubu, mogłoby być rozwiązaniem, ale w rzeczywistości zawodnik z Bałkanów zarabiał zaledwie 300 000 euro, co oznacza, że margines manewru dla klubu z Girony jest niewielki. Jak już wspomniano: cierpliwości. Będzie to kwestia dłuższa i bardziej skomplikowana, niż niektórzy by sobie tego życzyli.
Kalendarz rozgrywek piłkarskich w Hiszpanii zagrał złośliwego figla zawodowym piłkarzom, którzy muszą rywalizować w kolejnej edycji Superpucharu Hiszpanii, która rozpocznie się w najbliższą środę w Dżuddzie (Arabia Saudyjska).
Po losowaniu półfinałów Barcelona zagra w środę 7 stycznia o godz. 20:00 z Athletikiem Ernesto Valverde. Ponieważ dzień poprzedzający mecz, czyli wtorek 6 stycznia, jest świętem Trzech Króli, w którym odbywają się oficjalne treningi i konferencje prasowe, katalońska ekipa wyruszy z Barcelony w poniedziałek 5 stycznia.
Drużyna Barçy będzie trenować w Ciutat Esportiva Joan Gamper w poniedziałek rano, a o godz. 10:30 ma stawić się na lotnisku, aby dotrzeć do Dżuddy prawie w noc Trzech Króli. Kilku piłkarzy pierwszej drużyny Barcelony ma małe dzieci, co stanowi pewną niedogodność dla ich rodzin. Takie są uroki zawodu.
Barcelona ma dwa plany powrotu. Jeśli przegra półfinał, wróci w środę nad ranem, aby przygotować się do 1/8 finału Pucharu Króla, którego przeciwnik będzie znany dopiero po powrocie z Arabii Saudyjskiej. Jeśli uda jej się awansować do finału, uda się na lotnisko w Dżuddzie bezpośrednio po zakończeniu meczu, aby w nocy z niedzieli na poniedziałek polecieć do domu.









