Wystarczyło zobaczyć reakcję Hansiego Flicka czy Lamine Yamala na bramkę Marca Bernala, aby zrozumieć, jak ważny był dla niego i dla drużyny jego pierwszy gol w zawodowej karierze. „Jestem bardzo szczęśliwy, to było coś wyjątkowego”, skomentował z uśmiechem po zwycięstwie nad Mallorcą. Jego rola rośnie i zyskuje na znaczeniu w drużynie, po tym jak w styczniu pojawiły się plotki, że może zostać wypożyczony, aby zdobyć doświadczenie.
Bernal opisał gola ze swojej perspektywy. „Kiedy zobaczyłem, że Fermín mnie obserwuje, dostrzegłem lukę. Nie wahałem się i ruszyłem. Chciałem strzelić prawą nogą, ale zobaczyłem Maffeo, a ponieważ bardziej ufam lewej, ściąłem do środka. Mascarell faktycznie dotknął piłkę. Byłem niesamowicie podekscytowany. To są chwile, o których nawet nie śniło się jako dziecko”, wyjaśnił.
„Kiedy strzeliłem gola, dużo myślałem o zeszłym roku, o tym, jak bardzo cierpiałem. To ogromna satysfakcja, również dla mojej rodziny. Myślałem o nich”, powiedział pomocnik. Bernal przyznał, że czuje się w dobrej formie. „Od początku wiedziałem, że będę stopniowo robił postępy. Teraz jestem o wiele lepszy, w lepszej formie. Chcę jak najlepiej wykorzystać minuty”, zauważył.
Bernal wyjaśnił, że jednym z kluczy do dobrych wyników zespołu jest atmosfera w szatni. „Mamy bardzo dobrą dynamikę. Najważniejsze są relacje, jakie między nami panują, mimo że jest rywalizacja. Relacje są bardzo zdrowe; wszyscy bardzo dobrze się dogadujemy”, stwierdził.
7 lutego 2026 roku to dzień, który Tommy Marqués zapamięta do końca życia. Wszedł na boisko w 84. minucie meczu, po tym jak Marc Bernal strzelił gola na 3:0. Tommy zadebiutował w pierwszej drużynie Barcelony po kilku tygodniach treningów z Hansim Flickiem. Uśmiech nie schodził mu z twarzy podczas minut spędzonych w strefie mieszanej.
„To nie do opisania, to niesamowite uczucie. Rozmawiałem o tym z kolegami z drużyny, to spektakularne. To spełnienie marzeń”, skomentował. Tommy przeszedł od świętowania gola Bernala na ławce rezerwowych, gdzie rozgrzewał się przez kilka minut, do zmiany stroju i wejścia na boisko. „Trudno wejść na boisko, bo wynik musi być pewny. Kiedy strzelił trzeciego gola, Flick zawołał mnie i nawet nie zdążyłem nic pomyśleć. Mój dzień nadszedł”, wyjaśnił.
Flick dał mu tylko jedną radę. „Cieszyć się chwilą, żyć chwilą i robić to, co trzeba”, wyznał wychowanek. Jego debiut miał również miejsce na Spotify Camp Nou. „To niesamowite, bo od dziecka oglądałem to w domu, chodziłem na mecze… To ogromny szok, to spektakularne. Przeszedłem przez wiele etapów, żeby tu dotrzeć. Jestem bardzo dumny z tego, co to znaczy” – powiedział.
„Trzeba być ambitnym. Muszę dalej pracować, jestem bardzo wdzięczny za tę szansę i za wszystkie tygodnie, które spędziłem z nimi. Każdy dzień z nimi jest niesamowity. Wszyscy, których spotkałem, składali mi gratulacje. To spełnienie marzeń, dostać gratulacje od swoich idoli”, zauważył. Powiedział, że będzie świętować z rodziną i przyjaciółmi, ale bez przesady. „W zasadzie jutro gram z moją drużyną”, dodał. Barça Atlètic podejmie Barbastro na Estadi Johan Cruyff.








