To nie jest ani improwizowana, ani pochopna decyzja. Wręcz przeciwnie. Dyrekcja sportowa, pod przewodnictwem Deco, spędziła miesiące rozważając najlepszą opcję wzmocnienia pozycji skrzydłowego tego lata. Podpisanie kontraktu z Marcusem Rashfordem zeszłego lata było niedrogą, ale jednocześnie przemyślaną i wysokiej klasy opcją. Głównym celem było skompletowanie składu i pozyskanie zawodnika, który może odmienić losy meczu, poza Lamine Yamalem i Raphinhą, którzy są nietykalni na skrzydłach. Starali się o Nico Williamsa, rozważali możliwość podpisania kontraktu z Luisem Díazem i ostatecznie podpisali umowę z najtańszą alternatywą, która przekonała również Hansiego Flicka. I to było kluczowe.
Dotychczasowe występy Rashforda są niepodważalne. Przyszedł jako zawodnik, który miał nękać obronę rywali, nagle znalazł się w pierwszym składzie z powodu kontuzji Raphinhi, nie mając nawet czasu na adaptację, a jego statystyki jak dotąd są nienaganne.
Deco, Joao Amaral i spółka nie byli od początku do końca pewni, czy opcja zakupu za 30 milionów euro zostanie zrealizowana. Oczywiście musieli przeanalizować, jak przebiegają pierwsze miesiące Brytyjczyka w Barcelonie i czy odzyskuje on część aury i zapału, które stracił w ostatnich sezonach. I prawda jest taka, że ocena jest bardzo pozytywna. Nie tylko ze względu na 10 bramek i 12 asyst, które zdobył już w lutym, ale także ze względu na ogólne odczucia.
W katalońskim klubie, według Sportu, rozważono za i przeciw, przeanalizowano opcje rynkowe, a wniosek jest jasny: 30 milionów euro za Rashforda (postarają się obniżyć tę kwotę, choć nie będzie to łatwe) to najrozsądniejszy ruch dla interesów Barcelony.
Poszukiwanie skrzydłowego o możliwościach Brytyjczyka gdzie indziej oznaczałoby albo płacenie mniej za niedoświadczonego gracza, albo płacenie wygórowanej kwoty za uznanych piłkarzy. Wystarczy spojrzeć na 72 miliony euro, jakie City zapłaciło za Semenyo, 100 milionów euro, o które Milan mógłby poprosić za Leao, czy podobne absurdalne kwoty. A przez niedoświadczonego gracza możemy również rozumieć powrót Jana Virgiliego. Wniosek jest taki, że sprowadzenie Rashforda to najbardziej logiczny krok.








