Planowanie w Barcelonie trwa pomimo wyborów prezydenckich. Zarówno dyrektor sportowy, Deco, jak i trener, Hansi Flick, uzgodnili już pozycje, które wzmocnią w przyszłym sezonie, a jednym ze strategicznych transferów, być może najważniejszym, jest środkowy napastnik.
W katalońskim klubie doskonale zdają sobie sprawę, że rynek napastników będzie bardzo trudny, ponieważ brakuje zawodników najwyższej klasy, a ich ceny są obecnie wygórowane. Julián Álvarez (Atlético Madryt) jest wymarzonym kandydatem, ale Barcelona wie, że operacja będzie niezwykle skomplikowana, dlatego ma na liście alternatywy. Jedną z nich, którą bardzo cenią, jest napastnik Manchesteru City, Omar Marmoush, który ich zdaniem idealnie wpasowałby się w system Hansiego Flicka.
W Barcelonie klub wierzy, że jest w stanie poradzić sobie z dużym transferem finansowym, ale nie chce płacić wygórowanych kwot, co mogłoby się zdarzyć w przypadku Juliána Álvareza. Atlético Madryt wielokrotnie deklarowało, że go nie sprzeda, ale za kulisami sugeruje, że jeśli pojawi się wielomilionowa oferta, być może ją przyjmie. Cena może sięgnąć 150 milionów euro, do czego Barça nawet się nie zbliży. Jedynie zaangażowanie Argentyńczyka, a konkretnie prośba o transfer do katalońskiego klubu, mogłoby utorować drogę, ale jak dotąd do tego nie doszło, a sytuacja pozostaje niepewna.
Klub chce być przygotowany, a jednym z zawodników, który spełnia kryteria, jest Marmoush. Barça śledziła go już bardzo uważnie, gdy grał w Eintrachcie Frankfurt, gdzie stał się jednym z najlepszych strzelców Bundesligi.
Był jedną z opcji na wypadek odejścia Lewandowskiego po trzecim roku kontraktu, ale Egipcjanin ostatecznie podpisał kontrakt z City Guardioli w styczniu 2025 roku za 75 milionów euro. To było wyraźne ryzyko ze strony Pepa, który dostrzegł w napastniku to samo, co Deco: to zawodnik, który potrafi zaadaptować się do drużyny o wyraźnym, ofensywnym stylu i dobrze porusza się zarówno mając przestrzenią, jak i bez niej.
Ale to nie wszystko. Marmoush mógłby stać się w City nowym odpowiednikiem Juliana Álvareza. Egipcjanin przybył do klubu z reputacją supergwiazdy, ale nie udało mu się przebić do podstawowego składu, ponieważ Haaland jest nietykalny. Egipcjanin zawsze dobrze radził sobie wchodząc z ławki rezerwowych, ale zaczął się martwić o swoją sytuację. Już w styczniu pojawiły się spekulacje o możliwym odejściu z City, ponieważ miał oferty i priorytetowo traktował podpisanie kontraktu z projektem, który zapewniłby mu większą rolę. W tym sezonie nie gra dużo i nikt nie wątpi, że latem będzie na rynku i może okazać się okazją, ponieważ City mogłoby go sprzedać za mniej niż 75 milionów euro, które zapłacili za niego rok temu.
Marmoush podoba się Barcelonie, a także Flickowi, który zebrał bardzo pozytywne opinie na temat występów Egipcjanina po jego grze w Bundeslidze. Uważają, że pasuje do profilu napastnika, którego szukają, z mobilnością, techniką, grą zespołową i zmysłem strzeleckim. Nie jest statycznym numerem 9 i może grać, w razie potrzeby, na każdej pozycji w ataku.
To napastnik, który bez problemu zaadaptuje się do stylu gry Barcelony, a transfer byłby dla klubu całkowicie do ogarnięcia, gdyby Lewandowski odszedł.
Na razie Barça jest w pełni świadoma sytuacji Marmousha i jest przygotowana na ewentualną prośbę gracza o transfer z City tego lata. Nie jest to priorytet, ale może się nim stać, jeśli opcja Juliana Álvareza nie dojdzie do skutku i potrzebny będzie solidny strzelec. Co prawda jego statystyki w tym sezonie nie są rewelacyjne, ale miał niewiele okazji i spędził miesiąc na Pucharze Narodów Afryki. Jego występy w Bundeslidze są punktem odniesienia i nie ma co do tego wątpliwości. Uważnie go obserwują.








