Z powodu kontuzji Raphinhi, Hansi Flick traci kluczowego zawodnika w swoim systemie. Brazylijczyk jest niezastąpiony w kadrze Barcelony, a jego nieobecność będzie poważnym ciosem dla zespołu w kluczowym momencie sezonu. To nie pierwszy raz, kiedy trener i koledzy z drużyny odczują jego brak. Pod koniec września doznał już kontuzji mięśnia dwugłowego w prawej nodze, z dwoma nawrotami, za które sam wziął odpowiedzialność, i opuścił kilka miesięcy rozgrywek.
Aby zobrazować znaczenie Raphinhi, skrzydłowy opuścił pięć z siedmiu porażek Barcelony w tym sezonie. Zagrał w meczu z Gironą, gdzie spędził na boisku nieco ponad godzinę, oraz w meczu na Stamford Bridge, kiedy wrócił po kontuzji i wszedł na boisko przy wyniku 2:0. Barcelonie brakowało go w meczach z Paris Saint-Germain, Sevillą, Realem Sociedad, w ligowym el Clásico oraz w przegranym 4:0 meczu Pucharu Króla z Atlético na Metropolitano, gdzie Blaugrana rozegra dwa z czterech kolejnych meczów.
Bez Raphinhi, Hansi Flick wystawiał kilku zawodników, którzy grali na lewym skrzydle. Od Rashforda, oczywistej alternatywy, po Fermína i Daniego Olmo. Logicznie rzecz biorąc, Rashford powinien być główną opcją podczas nieobecności Brazylijczyka, ale Fermín rozegrał kilka świetnych meczów na tej pozycji w zeszłym sezonie. Problem pojawia się w momencie, gdy ze względu na obecną formę Roberta Lewandowskiego i Ferrana Torresa, rozgorzała debata na temat tego, czy Rashford, Olmo, czy Fermín mogliby ostatecznie grać na środku ataku.
Minuty, które Flick będzie musiał dać Anglikowi i Andaluzyjczykowi jako skrzydłowym, ograniczają ich możliwości gry na środku ataku. Co więcej, w przeciwieństwie do poprzednich przypadków, Barça Atlètic nie będzie w stanie zrekompensować nieobecności Raphinhi w pierwszym zespole. Sytuacja z kontuzjowanymi zawodnikami w drużynie rezerw, zwłaszcza w ataku, jest bardzo niepewna, a należy pamiętać, że grają oni również baraże o awans.






