Jules Koundé jest jednym z podstawowych graczy w drużynie Hansiego Flicka. Francuski obrońca gra na prawej stronie defensywy, a ponadto klub stawia na niego, o czym świadczy przedłużenie jego kontraktu w sierpniu ubiegłego roku do 2030 roku. Kontekst był jasny: klub mu ufał, a wokół niego krążyły poważne oferty. W rzeczywistości Barça o tym wiedziała, jak wyjaśnił Deco w wywiadzie dla Mundo Deportivo: „Nie było żadnej konkretnej oferty, ale City zadzwoniło, aby zapytać, czy jest on na rynku. Ponieważ powiedzieliśmy, że nie, nie było oferty”. W klubie krążą informacje, że nadal istnieją duże europejskie kluby, które nie tracą z oczu Koundé, mimo że Barça ma go związanego kontraktem na kolejne cztery sezony. Ostatnio łączono go z Liverpoolem, który poszukuje silnego obrońcy po tym, jak latem ubiegłego roku pozyskał ofensywnego Frimponga. Czujność zachowuje również Manchester City, który już wcześniej był nim zainteresowany, a także Chelsea, która chciała go pozyskać jeszcze przed jego przejściem do Barçy.
W FC Barcelonie, która zawsze ma oczy i uszy skierowane na rynek agentów i pośredników, nie umknęło, że Koundé jest cenionym graczem. Ponadto w tym sezonie nie radzi sobie tak dobrze jak w poprzednim, kiedy to zabłynął w oczach kibiców Barçy dzięki bramce strzelonej Realowi Madryt w finale Pucharu Króla, która zapewniła drużynie tytuł. W tym sezonie Francuz gra bardziej nierówno. Ponadto przez kontuzję mięśniową, której doznał niedługo po rozpoczęciu rewanżowego meczu Pucharu Króla z Atlético Madryt, opuścił starcie Ligi Mistrzów z Newcastle oraz kilka spotkań ligowych.
Barça planuje następny sezon i zawsze jest przygotowana na wszelkie ewentualności. W tym kontekście klub z niepokojem i czujnością obserwuje, co Koundé może zdecydować pod koniec obecnych rozgrywek, ponieważ jest on podstawowym graczem. Barcelona chciałaby go zatrzymać, ponieważ oszczędziłoby to jej kłopotów, ale prawdą jest również to, że w zależności od oferty, jaką otrzyma Francuz, nie będzie już w stanie zadowolić go podwyżką wynagrodzenia, którą zaoferował mu zeszłego lata. Pozytywnym aspektem jest to, że w składzie są alternatywy na tę pozycję, takie jak Eric Garcia, świeżo awansowany Xavi Espart i przekwalifikowany Araujo. Ponadto trwają rozmowy dotyczące zatrzymania Joao Cancelo, wypożyczonego z Al-Hilal, który może grać na obu bokach.
Wszystko zależy od tego, czy zainteresowanie Koundé, o którym słyszała Barça, przełoży się na jakąś realną ofertę. Po pierwsze, oznaczałoby to, że gracz ją akceptuje. Jeśli tak się stanie, trzeba będzie zobaczyć, jak daleko może się posunąć ta propozycja. Wartość rynkowa Koundé, według Transfermarkt, wynosi 65 milionów euro. Niedawno w Anglii pojawiła się informacja, że Liverpool zamierza zainwestować w niego nawet 80 milionów. Gdyby doszło do takiego scenariusza, Barça z trudem mogłaby odmówić propozycji tej rangi, która dodatkowo wiązałaby się z akceptacją samego zawodnika. Blaugrana chce zainwestować w napastnika i środkowego obrońcę, obu na najwyższym poziomie, a Julián Álvarez i Bastoni są jasnymi celami. Trudno byłoby odmówić wielomilionowej ofercie, zwłaszcza że w składzie są rozwiązania, które zrekompensują odejście tego, kto odejdzie. Koundé jest bardzo dobrze związany z klubem, ale Barça jest w gotowości na wszelki wypadek. Ponadto klub ma w zasięgu ręki Cancelo i interesuje się sytuacją Andrei Cambiaso (Juventus).






