Ostatnie dwa sezony Andreasa Christensena były dla niego nieustanną próbą. Duńczyk nie potrafił cieszyć się regularnością w erze Flicka. Jego kontuzja w zeszłym sezonie pozwoliła klubowi na pozyskanie Daniego Olmo. Niepowodzenie to stało się tymczasowym rozwiązaniem dla Barcelony, która była w trudnej sytuacji.
Czas Duńczyka w Barcelonie był bardzo nieregularny. Miał dwa udane pierwsze sezony pod wodzą Xaviego, który odegrał kluczową rolę w jego transferze, a potem pecha z powodu serii kontuzji, które uniemożliwiły mu wykonywanie swojej pracy i udowodnienie Hansiemu Flickowi, że zasługuje na ważne miejsce w rotacjach.
Kiedy grał regularnie, Duńczyk pokazał, dlaczego został sprowadzony: dzięki sile w powietrzu, dobremu rozprowadzaniu piłki i opanowaniu w wielu sytuacjach meczowych. Jednak pozostaje wrażenie, że nie wykorzystano w pełni jego potencjału. Pomimo tej sytuacji i fatalnego sezonu 2025/26 (z jedyną radością z bramki przeciwko Guadalajarze w Pucharze), Andreas od pewnego czasu ma na stole propozycję przedłużenia kontraktu na znacznie niższych warunkach. Mniej więcej miesiąc temu Sport poinformował o spotkaniu jego otoczenia z Deco.
Klub z Katalonii uważa, że jego postawa była wzorowa przez cały ten okres i że pomimo wygaśnięcia kontraktu, nadal może być przydatny. Oferta jest jednak znacznie niższa od jego obecnej pensji. Andreas plasuje się w górnej połowie listy płac pierwszego zespołu (przyszedł na zasadzie wolnego transferu, co zaowocowało hojną pensją), a obszar sportowy przedstawił mu propozycję, która według Marki obniża jego obecne zarobki o prawie połowę.
Faktem jest, że Barça zdaje sobie sprawę, że Duńczyk najprawdopodobniej nie zaakceptuje tej propozycji. W wieku 29 lat wciąż może podpisać kontrakt na kilka kolejnych lat z dużym klubem i bardziej lukratywny. Chociaż jest szczęśliwy w Barcelonie (ma bardzo dobre relacje z rodziną Frenkiego de Jonga), może zdecydować się na zmianę otoczenia.
Co więcej, potencjalne przybycie Bastoniego stworzyłoby znaczną nadwyżkę środkowych obrońców. W kadrze znajdowaliby się Eric, Pau Cubarsí, Araujo, Gerard Martín i wspomniany Bastoni (chociaż transakcja jest na bardzo wczesnym etapie, jest on wyraźnym celem transferowym Barcelony). Álvaro Cortés, który trenuje z pierwszym zespołem i niedawno przedłużył kontrakt, najprawdopodobniej zostanie wypożyczony.
Prawda jest taka, że zawodnik jest kontuzjowany od połowy grudnia. To kontuzja kolana, przy której zdecydowano się na leczenie zachowawcze. Duńczyk kilka dni temu wrócił na boisko i stopniowo zwiększa intensywność treningów. Klub donosi, że może otrzymać zgodę na powrót na boisko za kilka tygodni. Zobaczymy, czy dostanie szansę rozegrania kilku ostatnich minut w Barcelonie, ale odczucia są pozytywne. Tymczasem wciąż rozważa opcje dotyczące swojej przyszłości i nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi.






