Jego 118. gol w barwach Barcelony nie był typowy, ale decydujący. W 88. minucie, na wielkiej scenie Metropolitano, gdy mecz woła o bohatera, Robert Lewandowski zamienił złe wybicie bramkarza w arcydzieło o nieocenionej wartości. Piłka, odbita po strzale Joao Cancelo i sparowana przez Juana Musso, uderzyła w jego bark i wylądowała w siatce.
Ten gol nie tylko przypieczętował kluczowe zwycięstwo FC Barcelony, ale także potwierdził nieuniknione: Lewandowski należy teraz do elity wszech czasów klubu. Z 118 golami w 185 meczach wyprzedził Christo Stoiczkowa (117 w 255), jedną z najbardziej ikonicznych postaci w historii Barcelony. I dokonał tego z imponującą skutecznością: 0,68 gola na mecz, powyżej średniej Bułgara wynoszącej 0,45.
To nie lada wyczyn. Stoiczkow – który nosił koszulkę Barcelony przez siedem sezonów, w ciągu dwóch okresów – był symbolem pewnej epoki, a Lewandowski zbudował swoje dziedzictwo w rekordowym tempie i z zaciekłą konsekwencją. Przybył z Bayernu Monachium latem 2022 roku z reputacją nieustępliwego strzelca i jego instynkt pozostał niezmienny.
Jego nazwisko widnieje już na 14. miejscu na liście najlepszych strzelców wszech czasów Barcelony, zaledwie dziesięć bramek od wejścia do pierwszej dziesiątki. Przed nim znajdują się nazwiska, które definiują historię klubu: Leo Messi (672 gole), Luis Suárez (198), Samuel Eto'o (130) i Rivaldo (130). Nazwiska, które wyznaczyły pewną epokę. Lewandowski jest na dobrej drodze, by zrobić to samo.
Najbardziej uderzające jest to, że jego statystyki rosną w innym kontekście niż w pierwszych sezonach. W tym sezonie, pod wodzą Hansiego Flicka, polski napastnik nauczył się akceptować bardziej umiarkowaną ilość czasu gry. Nie gra już w każdym meczu, nie ma pewnego miejsca w podstawowym składzie. Nadal jednak jest zawodnikiem o decydującym znaczeniu. W La Lidze strzelił 12 bramek, a w sumie w tym sezonie ma ich 17. Te liczby mają ogromny wpływ na wynik. Jego ostatni gol daje Barcelonie wyraźną przewagę w walce o tytuł, siedem punktów nad Realem Madryt na osiem kolejek przed końcem. Trzeci tytuł mistrzowski La Ligi w ciągu czterech lat zaczyna nabierać kształtów. A Lewandowski ponownie jest w centrum tego wszystkiego.
W wieku 37 lat goni również za kolejnym symbolicznym rekordem: może zostać najstarszym zawodnikiem, który zdobył 13 bramek w sezonie La Ligi. Rekord sięga 1951 roku. Tymczasem jego przyszłość pozostaje niepewna. Jego kontrakt wygasa 30 czerwca, a klub rozważa przedłużenie jego umowy, aczkolwiek pod pewnymi warunkami: mniejsza pensja i mniejsza rola po przyjściu nowego numer "9".





