Raphinha, wybrany przez UEFA MVP meczu Barça-Newcastle (7:2) za strzelenie dwóch goli, dwie asysty i wywalczenie rzutu karnego wykorzystanego przez Lamine Yamala, pochwalił wsparcie kibiców, które pomogło drużynie awansować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, i przyznał o swojej nagrodzie: „To zasługa moich kolegów. Zawsze staram się dawać z siebie wszystko dla drużyny”.
„To może być pierwszy wspaniały wieczór na Camp Nou z kibicami na trybunach. Z ich dopingiem przez pełne 90 minut, trudno będzie pokonać nas u siebie”, powiedział w rozmowie z Movistar Liga de Campeones.
Opisał mecz, który zakończył się wynikiem 2:2 do przerwy po remisie 1:1 w pierwszym starciu, mówiąc: „Wiedzieliśmy, że musimy kontrolować grę w drugiej połowie. Zbyt często traciliśmy piłkę w pierwszej połowie przeciwko bardzo intensywnej drużynie. To był trudny mecz z drużyną, o której wiedzieliśmy, że będzie bardzo wymagająca fizycznie. Są silni, niesamowicie silni. Z czasów gry w Premier League wiedziałem, jacy są. Zwłaszcza na St James' Park, więc pomyślałem, że przyjazd tutaj po remisie w Newcastle to świetna okazja”.
Odmówił komentarza na temat ćwierćfinału: „Najpierw musimy pokonać Rayo w niedzielę, a potem, po przerwie na mecze reprezentacji, pomyślimy o nadchodzących meczach”.
Wyjaśnił, dlaczego oddał rzut karny Lamine Yamalowi: „W dzisiejszych czasach bramkarze są zawsze dobrze przygotowani. Nie ma znaczenia, kto go wykona. Ale w trakcie meczu to się czuje; chodzi o pewność siebie, którą masz tamtego wieczoru, a Lamine powiedział mi, że bardzo chciał go wykonać. Kiedy widzisz jego pewność siebie, ufasz mu i to się sprawdziło! Strzelił bardzo dobrze”.
Robert Lewandowski odzyskał skuteczność strzelecką po długiej przerwie. Polakowi przeszkadzała gra w masce ochronnej z powodu złamania kości w wewnętrznym kąciku lewego oczodołu, którego doznał w meczu z Villarreal w dniu swojej ostatniej bramki. Być może dlatego świętował swoją drugą bramkę przeciwko Newcastle (7:2), machając maską.
„Jestem bardzo szczęśliwy i dumny, zarówno z siebie, jak i z drużyny. Popełniliśmy kilka błędów, może Newcastle strzeliło gola zbyt łatwo, ale jeśli strzelisz siedem goli, możesz być bardzo zadowolony”, powiedział polski napastnik w rozmowie z TNT Sports.
Lewandowski ma teraz na koncie cztery gole w Lidze Mistrzów, gdzie Fermín jest najskuteczniejszym strzelcem drużyny (6), wyprzedzając Lamine Yamal (5). Raphinha ma ich trzy.
Gerard Martín, wypowiadając się jako obrońca i spełniając wysokie wymagania stawiane przez Hansiego Flicka, ubolewał: „Popełniliśmy dwa błędy, które kosztowały nas dwie bramki w pierwszej połowie, co powoduje niepewność i spowalnia tempo”.
Obrońca, w rozmowie z TV3, ocenił reakcję drużyny po przerwie: „W drugiej połowie wiedzieliśmy, że gramy u siebie, że musimy atakować, poprawiliśmy się w operowaniu piłką, znajdując przestrzenie i okazje”.
Lewonożny środkowy obrońca, który zakończył mecz na lewej stronie, był jednym z zawodników zagrożonych zawieszeniem, ale uniknął żółtej kartki, co oznacza, że będzie dostępny w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z Atlético Madryt po rozgromieniu Newcastle 7:2. Asystował głową przy golu Marca Bernala na 2:1 i zainicjował akcję, która dała Fermínowi gola na 4:2, świetnym podaniem prostopadłym do Raphinhi.
Marc Bernal strzelił już gola w 2026 roku w La Lidze (2), Copa del Rey (2) i Lidze Mistrzów (1), zdobywając bramkę na 2:1 przeciwko Newcastle. „Jako dziecko przychodziłem na Camp Nou jako kibic, a teraz przeżywanie tego od środka, z kibicami, to jak spełnienie marzeń. Moje bramki? Nie mogłem sobie tego nawet wyobrazić”, wyznał w rozmowie z Movistar Liga de Campeones.
Bernal wyjaśnił: „Wiedzieliśmy, że będą mocno naciskać; widzieliśmy to w pierwszym meczu. Flick powiedział nam w przerwie, żebyśmy mieli charakter, żeby utrzymać się przy piłce, że gramy u siebie. Od tego momentu kontrolowaliśmy mecz bardziej, a oni trochę osłabli”.







