W marcu 2007 roku Barcelona została wyeliminowana przez Liverpool w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Przez 13 kolejnych lat mogliśmy się jednak cieszyć awansem do ćwierćfinału tych rozgrywek. Później przyszły krótkie chude lata z wczesnym wylotem w Lidze Mistrzów (2021) i Lidze Europy (2023), przedzielone ćwierćfinałem Ligi Europy, którego nikt nie chce pamiętać (2022). Trzeci rok z rzędu Barca jest jednak w grze w europejskich pucharach w kwietniu. O historii Barcy w na tym etapie rozgrywek możnaby napisać książkę (thriller z argentyńskim motywem sci-fi), a dziś przyszła pora na kolejny rozdział. Już to czytaliśmy - w ćwierćfinale Champions League na Camp Nou przyjeżdża Atletico Madryt, które w 2014 i 2016 roku właśnie na tym etapie eliminowało Barcę z dalszych marzeń. Do trzech razy sztuka? Gramy o 21:00.
Był pierwszy kwietnia 2014 roku gdy Barca pierwszy raz w swojej historii zagrała z Atletico w Lidze Mistrzów. 12 celnych strzałów przełożyło się tylko na gola Neymara w 71 minucie. Wcześniej niestety z dystansu trafił Diego, w rewanżu szybko strzelił Koke i słaba Barca Taty Martino nie była w stanie doprowadzić do dogrywki. Dwa lata później sytuacja była inna. Wielka Barcelona MSN broniła potrójnej korony, miała sporą przewagę w lidze nad Realem, miała zaraz wygrać Copa del Rey. Ćwierćfinałowy mecz z Atletico zaczął się jednak od gola Fernando Torresa, który jeszcze w pierwszej połowie wyleciał z boiska. W drugiej części dwukrotnie trafił Suarez, ale była to nikła zaliczka przed rewanżem. Na Vicente Calderon w pierwszej połowie strzelił Griezmann i wówczas nie obowiązywały gole strzelone na wyjeździe, to już dawało awans gospodarzom. Griezmann trafił też w końcówce z karnego, Barca miała ponad 70% posiadania piłki, ale nic to nie dało i pożegnała się z tamtą edycją Ligi Mistrzów, a Atletico drugi raz doszło do finału gdzie po raz drugi przegrało z Realem. Teraz teoretycznie taki finał wciąż jest możliwy choć sytuacja Realu jest trudna po porażce z Bayernem na własnym boisku, a w tamtej połówce drabinki czai się jeszcze PSG. My z kolei nieśmiało zerkaliśmy na mecz Sportingu z Arsenalem, który zgodnie z przewydiwaniami wygrali goście - jeśli w rewanżu nie wypuszczą przewagi to na przełomie kwietnia i maja zagrają z lepszym z pary Barca/Atletico w półfinale.
Jak dziś zagra Barca? Christensen, Raphinha, de Jong oraz Bernal są kontuzjowani. Jedenastka jest przez to dość łatwa do przewidzenia. W bramce stanie oczywiście Joan Garcia. W obronie zobaczymy Kounde, Cubarsiego, Gerarda Martina oraz Cancelo. W środku pola pewniakami są Pedri i Fermin, niemal na pewno uzupełni ich Eric Garcia. W ataku zobaczymy oczywiście Yamala i Rashforda, a na środku ataku ma wystąpić Lewandowski. Robert ma cztery gole w dziewięciu meczach Ligi Mistrzów w tym sezonie. W drużynie Atletico brakuje kontuzjowanych Oblaka, Gimeneza, Barriosa oraz Cardoso. Zdrowy jest już Pubill, ale raczej zacznie ten mecz na ławce - przed Juanem Musso w obronie zobaczymy Molinę, Le Normanda, Hancko oraz Ruggeriego. Giuliano, Koke, Llorente i Lookman sformują czteroosobową pomoc, a w ataku zagrają Griezmann i Julian Alvarez. Piłkarze "Materacy" dwukrotnie już w tym sezonie grali na Camp Nou i najpierw przegrali 3-1, a później 3-0 w Copa del Rey, choć w tym drugim przypadku była to zwycięska porażka, gwarantująca awans do finału Copa del Rey.
Barca wygrała w tym sezonie Superpuchar Hiszpanii, nie obroni niestety Copa del Rey, ale ma z kolei fantastyczną sytuację w La Liga: siedem punktów przewagi nad drugim Realem. Pozostała Liga Mistrzów, gdzie tylko cztery mecze dzielą nas od finału w Budapeszczie. Znając jednak niechlubną wyjazdową historię Barcelony w Champions League, dziś obowiązkiem jest zwycięstwo i to najlepiej minimum dwoma golami. Można być pewnym, że na Metropolitano Atletico rzuci się mocno od pierwszej minuty i jeśli Barca będzie miała margines błędu to przetrwa. Atletico w obu przegranych meczach w Barcelonie miało swoje świetne sytuacje - skończyło się tylko jednym golem, ale jeśli dziś dopisze skuteczność to możemy mieć problem. Pozostaje mieć nadzieję, że stadion poniesie piłkarzy Flicka do wielkiego meczu, Lamine Yamal zaczaruje, Pedri przejmie środek boiska, Lewandowski przypomni sobie, że jest trzecim najlepszym strzelcem w historii Ligi Mistrzów, a Fermin uraczy nas dynamicznym wejściem z drugiej linii. Atletico jest mocne, ale to nie my dziś powinniśmy się bać rywala.
FC Barcelona - Atletico Madryt, 08.04.2026 godz.21:00
Sędziuje: Istvan Kovacs






