Po pozyskaniu Anthony'ego Gordona, który wkrótce ma przejść badania medyczne, kolejnym celem FC Barcelony jest Julián Álvarez. Napastnik Atlético Madryt jest "9", którą Barça chce zastąpić Roberta Lewandowskiego. Jak donosi Mundo Deportivo, dyrektor sportowy Barçy, Deco, spotkał się wczoraj w hotelu w Barcelonie z agentem zawodnika, Fernando Hidalgo. Na spotkaniu obecny był również Juanma López, agent Joana Garcii i Daniego Olmo, a także Andy Bara, który również pracuje dla tej samej agencji.
Z tego spotkania kataloński klub dowiedział się, jakie warunki stawia Atlético Madryt w przypadku rozstania się ze swoim gwiazdorem. Na początek klub z Madrytu żąda 150 milionów euro za argentyńskiego napastnika, a biorąc pod uwagę, że Ferran Torres nie chce brać udziału w transakcji, klub wykluczył możliwość włączenia zawodników do transferu. W rzeczywistości, na wypadek gdyby Atlético Madryt chciało poprosić o któregokolwiek z pomocników, Barça postawiła czerwoną linię: Gavi, Pedri, Olmo, Bernal i Fermín są nietykalni.
Po tym, jak obie strony wyłożyły już karty na stół, Barça przygotowuje ofertę dla Atlético Madryt, która byłaby niższa od żądanych przez klub 150 milionów euro. Chodzi o ustalenie stałej ceny poniżej 100 milionów euro, plus dodatki, które w żadnym wypadku nie osiągnęłyby kwoty 150 milionów euro, do której dąży Atlético.
Chociaż zarówno FC Barcelona, jak i Atlético Madryt nie chcą przedłużać negocjacji i chciałyby, aby ta sprawa została rozwiązana przed rozpoczęciem Mistrzostw Świata 11 czerwca, źródła bliskie negocjacjom jasno wskazują, że nie zostaną one sfinalizowane tak szybko, jak transfer Gordona. Pomimo nacisków Atlético Madryt, po stronie Barçy jest fakt, że Julián Álvarez pomimo ofert z PSG i Arsenalu chce odejść z Atlético Madryt tylko po to, by nosić barwy Barçy.







