Sytuacja Alejandro Balde uległa zmianie w ostatnich miesiącach. Jeszcze pod koniec ubiegłego roku w FC Barcelonie panowała chęć przedłużenia z nim kontraktu i wzmocnienia jego roli jako jednego z kluczowych elementów projektu. W rzeczywistości zamiar ten, choć nie został jeszcze sformalizowany na piśmie, został przekazany jego agentowi, Jorge Mendesowi. Od tego czasu sytuacja uległa jednak znacznej zmianie.
Pojawienie się Joao Cancelo zmieniło plany dotyczące lewej strony boiska. Przybycie Portugalczyka podczas zimowego okienka transferowego otworzyło nowe możliwości dla sztabu szkoleniowego, który w najważniejszych meczach ustawił go na pozycji lewego obrońcy, przed wychowankiem Barçy. Balde stracił na znaczeniu, a jego przyszłość stała się znacznie bardziej niepewna, do tego stopnia, że klub jest gotowy rozpatrywać oferty dotyczące jego transferu.
W tym sezonie otoczenie Balde spotkało się z zainteresowaniem kilku znaczących klubów, zwłaszcza z Premier League. Wystarczy wspomnieć, że między innymi Manchester United, City czy Aston Villa byłyby gotowe go pozyskać.
Jego agent, Jorge Mendes, zdawał sobie sprawę, że ewentualny odejście nie stanowiłoby żadnego problemu ze względu na renomę, jaką piłkarz cieszy się w Europie, oraz popyt na gracza o jego profilu. Mimo to portugalski superagent podtrzymywał to samo stanowisko co zawodnik: Balde pozostaje nieugięty i nadal priorytetowo traktuje pozostanie w Barcelonie. Uważa, że nadal może odgrywać ważną rolę w projekcie i że jego miejsce nadal jest w stolicy Katalonii.
Jednak Barça jasno daje do zrozumienia, że chce zatrzymać Cancelo i nie wyklucza pozyskania bardziej doświadczonego lewego obrońcy, takiego jak Cucurella. Nie można też zapominać o Gerardzie Martínie, choć Hansi Flick uważa go już bardziej za środkowego obrońcę niż lewego defensora.







