Zaledwie dzień po tym, jak jako gość instytucjonalny uczestniczył w zaprzysiężeniu Joana Laporty w Auditori 1899, Javier Tebas nadal pojawia się na pierwszych stronach gazet w kontekście Barcelony. Prezes La Ligi, przemawiając podczas letnich kursów Uniwersytetu Complutense w San Lorenzo de El Escorial, odniósł się do sytuacji finansowej klubu i jego zdolności do normalnego funkcjonowania na rynku transferowym.
Tebas zapewnił, że jego zdaniem Barça jest obecnie w stanie przestrzegać zasady 1:1, choć unikał jednoznacznego potwierdzenia. „Myślę, że tak. Niech Barça powie. Poinformowaliśmy ich o tym, to będą wiedzieć. Nie wiem, zajmuje się tym dział kontroli ekonomicznej”, odpowiedział zapytany o sytuację klubu, sugerując, że na podstawie informacji dostępnych La Lidze perspektywy są korzystne.
Barça właśnie zamknęła rok finansowy kilkoma transakcjami mającymi na celu przywrócenie stabilności finansowej. Do najważniejszych wydarzeń należą 14 milionów euro przychodów z częściowej odsprzedaży miejsc VIP na Spotify Camp Nou oraz sprzedaż Ansu Fatiego do Monaco – posunięcia, które klub uważa za niezbędne dla przedstawienia pozytywnego obrazu finansowego.
W kontekście potencjalnego pozyskania Juliana Álvareza przez Barçę w tym okienku transferowym, Tebas wyjaśnił, jak działa mechanizm kontroli finansowej, podkreślając, że opłata transferowa nie jest w pełni rozliczana w ciągu jednego roku obrotowego, lecz amortyzowana w trakcie trwania kontraktu zawodnika: „Kiedy podpisujesz kontrakt z zawodnikiem, jeśli płacisz 100 milionów euro, kwota ta jest amortyzowana. Dla celów Finansowego Fair Play, jeśli podpisujesz kontrakt z zawodnikiem za 100 milionów euro i podpisujesz kontrakt na pięć lat, liczy się 20 milionów euro. Drugim czynnikiem jest pensja zawodnika”, zauważył.
Prezes La Ligi starał się również zbagatelizować podejrzenia, które pojawiły się po jego obecności na zaprzysiężeniu Laporty, zwłaszcza po tym, jak prezydent Barcelony publicznie nazwał go „przyjacielem”. Tebas jasno dał do zrozumienia, że utrzymywanie dobrych relacji instytucjonalnych z Barceloną w żaden sposób nie wpływa na decyzje kierowanej przez niego organizacji: „Nie ma powodu się ukrywać, skoro istnieją dobre relacje”.
W rzeczywistości zapewnił, że wziąłby udział w podobnym wydarzeniu Realu Madryt, gdyby Florentino Pérez został ponownie wybrany na prezydenta, argumentując, że różnice między instytucjami nie powinny utrudniać wzajemnego szacunku ani dialogu między klubami a La Ligą.
Inną kwestią, o którą został zapytany, był raport, który Real Madryt przedstawił UEFA w sprawie decyzji sędziowskich w latach sprawy Negreiry. Tebas przyznał, że interesuje się jego treścią, ale wykorzystał okazję, aby przekazać mocne przesłanie.
Jak wyjaśnił, jeśli są dwa kluby, które z trudem mogą twierdzić, że ucierpiały z powodu sędziowania, to są to właśnie Real Madryt i FC Barcelona: „Jestem całkowicie przekonany, że jeśli ktokolwiek nie może narzekać na sędziowanie w tych latach, to są to Real Madryt i Barcelona”, stwierdził.







