Javier Tebas przebywa w Nowym Jorku, gdzie będzie oglądał finał Mistrzostw Świata Hiszpanii z Argentyną z trybun na stadionie MetLife. Kilka godzin wcześniej, w Casa España, prezydent La Ligi potwierdził, że FC Barcelona znajduje się w zasadzie 1:1 po udanych operacjach.
„Tak, mają zasadę 1:1. Dzięki przeprowadzonym operacjom muszą ją mieć”, powiedział. Klubowi udało się zwolnić znaczną część budżetu płacowego dzięki odejściom Roberta Lewandowskiego i Ansu Fatiego, który był wypożyczony do Monaco i odszedł za 11 milionów euro. Co więcej, choć wydali sporą sumę na Anthony'ego Gordona, nie ma on wysokich zarobków. Ta sytuacja pozwala klubowi na swobodne eksplorowanie rynku, a transfer Karima Adeyemiego zostanie potwierdzony w przyszłym tygodniu.
Tebas skorzystał z okazji, aby podkreślić znaczenie La Ligi, gdzie gra wielu zawodników, którzy wystąpią w finale. „Mówi się nam, że nie pozyskujemy graczy itd. Hiszpania bardzo dobrze rozwija zawodników i udowadniamy to. 16 z nich gra w naszej lidze, a licząc Argentyńczyków, 24 z 52, którzy zagrają w finale. To pokazuje, że mamy najlepsze rozgrywki na świecie i najlepszych zawodników”.
Następne mistrzostwa świata będą współorganizowane przez Hiszpanię wraz z Portugalią i Marokiem, a toczy się debata na temat cen biletów, podobnie jak w Stanach Zjednoczonych. „Są bardzo wysokie w porównaniu z tym, do czego jesteśmy przyzwyczajeni w Europie. Nawet w Stanach Zjednoczonych. To się nie zdarzy na mistrzostwach świata w Hiszpanii”, wyjaśnił Tebas. Zapytany, czy finał odbędzie się właśnie tam, dodał: „Musimy nad tym dalej pracować; Hiszpania na to zasługuje”.







