Dwudziesty trzeci finał piłkarskich Mistrzostw Świata to wymarzony dzień dla większości kibiców Barcelony. W bezpośrednim starciu zmierzą się, jako liderzy swoich reprezentacji, dwa największe talenty w historii La Masii. Pierwszy raz dojdzie do wymarzonego pojedynku żywej legendy - Leo Messiego i legendy wschodzącej - Lamina Yamala. W dodatku w składzie "La Roja" znajdziemy aż ośmiu barcelonistów, a w kadrach obu ekip nie ma ani jednego piłkarza, który w zeszłym sezonie grał w Realu Madryt (jest tylko jeden nowy nabytek "Królewskich" Cucurella), więc to Barca dominuje okołomeczowe rozmowy w Nowym Jorku i niezależnie od wyniku Blaugrana spije całą śmietankę. Leo Messi jako pierwszy w historii zacznie trzeci finał mundialu w roli kapitana i może ukoronować swoją karierę budząc się jutro z drugim Pucharem Świata lub też Yamal, Joan Garcia, Eric Carcia, Cubarsi, Gavi, Pedri, Olmo i Ferran Torres powtórzą sukces Xaviego, Iniesty, Puyola i kilku innych barcelonistów z 2010 roku i będą mieć o jedno Mistrzostwo Świata więcej od Cristiano Ronaldo, Viniciusa czy Bellinghama. Poza tym wszystkim czeka nas starcie fenomenalnej hiszpańskiej defensywy, organizacji i tiki-taki z argentyńską wiarą, pasją, poświęceniem i drużyną, w której wszystko kręci się wokół jednego zawodnika, wszyscy wiedzą, że wystarczy tylko jego zatrzymać, a nikt nie potrafi tego zrobić. To będzie wspaniały wieczór. Mecz na MetLife Stadium w New Jersey o 21:00.
Popularny żart mówi, że fani Cristiano Ronaldo kibicowali na tym mundialu 46 drużynom, a dwie pozostałe weszły do finału. Ponad 10 lat temu debata dotycząca najlepszego piłkarza w historii została rozstrzygnięta, ale przez wiele kolejnych lat byliśmy skazani na sztuczną dyskusję i kwestionowanie Messiego ze względu na brak sukcesów z reprezentacją. Dziś wygląda to tak, że wygrał Mistrzostwo Świata U-20, Igrzyska Olimpijskie, Mistrzostwo Świata i dwukrotnie Copa America. Ma też jedno srebro mundialu i minimum kolejne, co też jest osiągnięciem samym w sobie - jedynie Cafu zagrał w trzech finałach mundialu, wygrywając dwa z nich. W 2018 roku po porażce 3:4 z Francją w 1/8 finału wydawało się, że reprezentacyjna kariera Messiego będzie miała bardzo smutne zakończenie, ale przekonano go by jej nie kończył i od tego czasu Argentyna wygrywa wszystko. Na trwającym turnieju tworzono sztuczne kontrowersje związane z anulowaniem gola dla Egipu (słusznym), golem na 3-2 w niesamowitej remontadzie przeciwko Faraonom (prawidłowym) czy wyrzuceniu Embolo w meczu ze Szwajcarią (niezależnie od tego czy VAR mógł czy nie mógł interweniować to kluczowy jest fakt, że Szwajcar z żółtą kartką na koncie obrzydliwie symulował) i gdy wydawało się, że Argentyna "nie ma jakości" i po golu Gordona przegra z Anglią, ostatnie pół godziny półfinału było absolutnym pokazem siły obrońców tytułu, którzy totalnie stłamsili przestraszonych Anglików, strzelili dwa prawidłowe gole i zagrają w trzecim finale na cztery ostatnie mundiale. Hiszpania też rzekomo miała po drodze jakieś kontrowersje, na sędziowanie w półfinale narzekał Didier Deschamps, ale te zarzuty były tak absurdalne, że ciężko je w ogóle przytaczać - Hiszpanie zaczęli turniej od sensacyjnego remisu z Wyspami Zielonego Przylądka, ale później ograli Arabię Saudyjską i Urugwaj, w pierwszym meczu fazy pucharowej przejechali się po Austrii, następnie zasłużenie pokonali słabiutką Portugalię, wyszarpali zwycięstwo z groźną Belgią i wreszcie w półfinale nie dali szans słabej tego dnia Francji.
W meczu o trzecie miejsce padł hokejowy wynik 4-6 dla Anglii, ale dzięki dubletowi Kylian Mbappe jest niemal pewny tytułu króla strzelców tego mundialu - Francuz uzbierał 10 goli i dołożył 4 asysty. Messi ma 8 bramek i 4 asysty, a najlepszy z Hiszpanów Oyarzabal pięć goli i jedną asystę. Hiszpania to jednak przede wszystkim znakomita defensywa - dopuszczają rywali do bardzo małej ilości strzałów, a pewniakami do jedenastki turnieju są Cubarsi i Cucurella. Przed Simonem w dzisiejszym meczu zagrają też Pedro Porro oraz Laporte. Przed nimi stanie dwuosobowa zapora Rodri - Fabian Ruiz. Ten drugi wygryzł w trakcie turnieju ze składu będącego niestety bez formy Pedriego. Kwartet ofensywny stworzą Yamal, Olmo, Baena oraz Oyarzabal. Joan i Eric Garcia niestety nie zagrali jeszcze na tym turnieju ani minuty. Gavi ma na koncie 71 minut z Zielonym Przylądkiem i pięć z Austrią. Pedri i Ferran powinni pojawić się na placu gry w drugiej połowie - zagrali dotychczas w każdym meczu.
Argentyna ma bodaj najbardziej stabilny skład na tym turnieju, choć oznacza to też największe wyeksplatowanie. W bramce stanie oczywiście Dibu Martinez. W obronie zobaczymy Molinę (regularnie zmienia go Montiel), Romero i Martineza oraz Tagliafico. Przed nimi zagra Paredes, a w pomocy również de Paul (lub Simeone), Mac Allister oraz Enzo Fernandez. W ataku cały czas o miejsce obok Messiego rywalizują Julian Alvarez i Lautaro Martinez i wydaje się, że ten pierwszy zacznie finał, a drugi na pewno pojawi się na placu po przerwie.
Obie drużyny mierzyły się po raz ostatni w meczu towarzyskim w 2018 roku. Hiszpania wygrała wtedy 6-1, a znamienny był obrazek Messiego, który nie grał i opuścił swoje miejsce na trybunach przed końcem spotkania. Na mundialu 1966 Argentyna wygrała 2-1 w grupie i awansowała dalej (przegrała później z Anglią) i był to jedyny do tej pory oficjalny mecz obu reprezentacji. Jak będzie dziś? Szykuje nam się futbol na najwyższym poziomie i mecz, który na stałe przejdzie do historii naszego ulubionego sportu. Oby tylko na pierwszy plan nie wysunął się słoweński sędzia, znany wszystkim kibicom Barcy z negatywnej strony. Dziś jednak wygra futbol i na pewno wygra Barca.
Hiszpania - Argentyna, MetLife Stadium, 19.07.2026 godz.21:00
Sędziuje: Slavko Vincic (Słowenia)







