Jan Virgili rozpoczął przedsezonowe przygotowania z Mallorcą na początku lipca z niepewną przyszłością. Kataloński skrzydłowy spędził swój pierwszy rok w zawodowej piłce nożnej w klubie z Balearów, do którego trafił z Barçy Atlètic. Barça uważnie go obserwowała i rozważała nawet jego zakontraktowanie. Jednak po przybyciu Jessego Bisiwu jego przyszłość w katalońskim klubie jest praktycznie wykluczona.
Virgil był jednym z kandydatów do wzmocnienia ataku Barçy. W połowie czerwca jego agenci spotkali się z Deco w Ciutat Esportiva. Dyrektor sportowy Barçy podjął już decyzję o szybkim transferze Anthony'ego Gordona i stara się sfinalizować umowę z Juliánem Álvarezem.
Z drugiej strony, do sfinalizowania pozostało jedynie oficjalne pozyskanie Bisiwu. Obiecujący belgijski piłkarz będzie kosztował 8,5 miliona euro, czyli więcej niż 7 milionów euro, które kosztowałby Virgili. Klub wierzy, że jego transfer wzmocni atak. Belg początkowo będzie trenował z pierwszą drużyną i rozegra kilka meczów z Barçą Atlètic. Plan zakłada, że dołączy do drużyny podczas obozu treningowego w Anglii.
Mallorca ma niezachwiane zaufanie do Virgiliego. Jego pierwszy sezon na wyspie był niezwykły i zaprezentował się znakomicie. Niedawno Última Hora poinformowała, że klub zaproponował katalońskiemu skrzydłowemu nowy kontrakt. Mallorca rozpoczyna w tym sezonie nowy projekt z Luisem Garcíą na czele. Klub ogłosił już transfery pięciu zawodników: Adriego Fuentesa, Arnau Puigmala, Aboubaki Soumahoro, Zito Luvumbo i Álexa Sali.
Barça nie była jedyną drużyną obserwującą Virgiliego. Kilka europejskich klubów również ma go na radarze. Podczas Mistrzostw Świata nie odnotowano znaczących transferów i oczekuje się, że transfery rozpoczną się w najbliższych dniach, teraz, gdy turniej się zakończył. Tymczasem Virgili trenuje z Mallorcą, mając świadomość, że nie podjęto jeszcze decyzji, gdzie będzie grał w przyszłym sezonie i że opcja gry w Barcelonie jest praktycznie wykluczona.







